Muzyka klasyczna MEA culpa

Czy bierzesz muzykę na poważnie?

Anna Komendzińska

czy-bierzesz-muzyke-na-powaznie

Według wszelkich stereotypów przeciętny Polak, słysząc utwór muzyki poważnej, czym prędzej przełącza kanał telewizora, na widok plakatów przy filharmonii odwraca głowę w drugą stronę, a jeśli już nieunikniony jest kontakt ze specyficzną, biało–czarną grupą trzymającą instrumenty, traktuje jej członków jako aspołecznych wyizolowanych dziwaków. Kiedy jednak Wiadomości podają, że to Polak zdominował Konkurs Chopinowski, cały naród puchnie z dumy. Tak, to nasza, Polaków, zasługa, że wychowaliśmy takiego obywatela.

Powszechnie znany jest również stosunek społeczeństwa do opery (za głośne, nikomu niepotrzebne wibrato), koncertów orkiestry symfonicznej (nudne, długie, monotonne), baletu (mężczyźni w rajstopkach). W obliczu konkurencyjnej i, jakże atrakcyjnej w swej prostocie, melodyjnej muzyki rozrywkowej, muzyka klasyczna uchodzi za nieciekawą.

Czy można w jakikolwiek sposób zmienić poglądy Polaków na ten gatunek muzyki? Wyniki trzech różnorodnych badań przeprowadzonych w tym  zakresie, prezentują stosunek społeczeństwa (ze szczególnym uwzględnieniem młodych ludzi) do muzyki poważnej, a także ich diagnozę obecnej sytuacji i propozycje zmian.

Klasyczny problem z definicją

Terminu „muzyka klasyczna” w sensie ścisłym powinno używać się tylko w odniesieniu do muzyki klasycyzmu (główni kompozytorzy tego okresu to Joseph Haydn, Wolfgang Amadeus Mozart i Ludwig van Beethoven), jednak nazwa ta przyjęła się jako ogólne określenie dla wokalnych i instrumentalnych wyrobów kultury wysokiej z zakresu muzyki poważnej. Termin „muzyka poważna” przy literalnym odczytaniu również okazuje się niespójny. Tak postrzegają go przeciętni odbiorcy. Jeden z ankietowanych zwrócił uwagę na to, że muzyka klasyczna wcale nie musi być poważna”. Niejako na potwierdzenie tych słów warto zastanowić się, skąd Polacy z muzycznym wykształceniem ogólnym (a właściwie bez wykształcenia muzycznego) czerpią swoją wiedzę o tej gałęzi kultury. Wielu z nich poznaje najważniejsze dzieła z reklam! Filmiki promujące produkty nierzadko wykorzystują utwory muzyki klasycznej, a częste ich emitowanie w telewizji czy w radiu automatycznie upowszechnia muzykę w standardowej lub też zmienionej formie.

Ankieta na temat muzyki klasycznej przeprowadzona na dużej grupie respondentów, ujawnia również ich znajomość tytułów dzieł i nazwisk kompozytorów oraz propozycje społeczeństwa co do rozpowszechniania danego gatunku muzyki. We wspomnianym badaniu wzięło udział sześćdziesiąt osiem osób. 67,7% ankietowanych stanowiły kobiety. Zdecydowana większość ludzi zapytanych o zdanie zadeklarowała średnie wykształcenie, co można wytłumaczyć faktem, że znaczna część osób to studenci. Prawie 80 % badanych mieści się w przedziale wiekowym od 19 do 29 lat. Opinie społeczeństwa są, jak zwykle, rozmaite. Przewidywalność wielu z nich świadczy o swoistej normie, mimo wszystko jednak ankietowani wykazali się sporą kreatywnością.

Przygotowując projekt, podchodziłam do niego z dużą dozą subiektywizmu, uważałam, że Polacy nie znają muzyki klasycznej i należy im to udowodnić. Problem leży głębiej. Są ludzie, którzy nie odczuwają nawet potrzeby znajomości muzyki poważnej. Traktując ją wyłącznie jako jedną z ofert na rynku muzycznym, nie dostrzegają tego, iż jest ona podstawą  wszystkich innych gatunków. Tworzą opozycje: stare – nowe, wartościowe – rozrywkowe, nudne – atrakcyjne, ale nie zawsze zauważają związki pomiędzy muzyką poważną a współczesnymi formami tworzenia sztuki. Mowa tutaj i o poezji śpiewanej, i o hip-hopie. Za pomocą ankiety na niewygodny temat zafundowałam społeczeństwu swoisty taniec kurcząt w skorupkach. Czy jest to określenie pejoratywne? Nikt tego nie wyjaśni. Bo nikt tego nie wie…

Opinie dotyczące muzyki klasycznej potwierdzają stereotypowe jej postrzeganie. Skoro 26% kobiet twierdzi, że muzyka ta jest relaksująca, a ponad 15% chwali możliwość odprężenia się przy niej (przy czym należy zaznaczyć, że są to odpowiedzi na tzw. pytania otwarte z możliwością wyrażenia wielu sądów), widoczne jest, iż mamy do czynienia z kojącym działaniem muzyki. Ponadto w powyższym zestawieniu brane są pod uwagę tylko dosłownie podane określenia, oprócz nich wymieniano nieuwzględnione dotąd, niemalże synonimiczne hasła, np.: miła dla ucha, spokojna, uspokajająca, pozwala pomarzyć, wyciszająca, terapeutyczna, wprowadza nastrój. Można zatem śmiało powiedzieć, że muzyka klasyczna większości osób kojarzy się z monotonią, spokojem, porządkiem i ładem (nudna, ułatwiająca naukę – ostatnie określenie podało ponad 7% ankietowanych). Z drugiej strony, na tle pozostałych wyróżniają się opinie podkreślające innego rodzaju walory muzyki poważnej: trudna, ambitna, niedoceniana, bardzo cenna, zapomniana przez społeczeństwo, wartościowa, także te zakładające aktywny udział odbiorcy w procesie słuchania: wymaga skupienia i zaangażowania, by ją zrozumieć, absorbująca, uwrażliwia, wzbudza emocje, buduje emocje pozytywne i negatywne, rozwija wyobraźnię, rozdrażnia, inspirująca, daje duże przeżycie, potrafi uspokoić, ale też pobudzić. Przedstawione wyniki prezentują całą skalę ocen: od tych skrajnie negatywnych czy też będących wyrazem postawy obojętnej, wycofanej (nie znam się za bardzo, nie miałam nigdy możliwości bliższego kontaktu, nie w moim stylu, nie jestem przeciwnikiem, ani zwolennikiem tej muzyki) do takich, które stawiają muzykę poważną w jak najlepszym świetle – jawi się ona jako produkt elitarny (odpowiedź tkwi w nazwie gatunku: KLASYCZNA! – ekskluzywna, wyjątkowa, wyselekcjonowana, bez niej nie można by mówić o szeroko pojętym dorobku kulturowym). Osoby badane do opisu muzyki klasycznej zastosowały zarówno słownictwo neutralne stylistycznie, jak i ekspresyjne: piękna, boska,, zarąbista. Nierzadko pojawiały się uwagi wyrażające podziw dla ludzi zajmujących się zawodowo muzyką.

Ilu kompozytorów wymienisz?

Wspólnymi siłami ankietowanym udało się wykrzesać nazwiska czterdziestu trzech kompozytorów. Wygrał, jak na Polaków przystało, Chopin. Jego nazwisko z lekcji muzyki zapamiętało ponad 76% ludzi. Łeb w łeb z Mozartem – 75%. Mniej więcej dwie osoby na trzy podały także nazwisko Beethovena i Bacha. Potem długo długo nic i 30 wskazań na Vivaldiego, 26 na Straussa, 21 na Czajkowskiego. Cieszy znajomość nazwisk polskich kompozytorów: Moniuszki, Paderewskiego (to pewnie z lekcji historii), Szymanowskiego. Niektórzy wybrnęli z opresji dzięki znajomości twórców muzyki filmowej (np. Zimmer, Williams, Kaczmarek). Badani wymienili także mniej znanych kompozytorów, takich jak: Rimski-Korsakow, Puccini, Strawiński, Prokofiew, Musorgski, Mahler, Paganini, Monteverdi, Purcell. Fakt ten wywołuje  pozytywne refleksje, ponieważ tylko dwie osoby spośród ankietowanych zadeklarowały, że kiedykolwiek chodziły do szkoły muzycznej, przy czym nikt nie uzyskał  pełnego dwustopniowego wykształcenia muzycznego.

Zgrozę budzi z kolei pisownia nazwisk kompozytorów. Wszelkie rekordy bije Beethoven, który już sam powinien zastanowić się, czy nazywa się „Betoven”, „Bethowen”, „Bethoven”, „Betoveen’, „Bethoveen”, czy „Beethowen” (wszystkie te formy rzeczywiście pojawiły się w odpowiedziach, niektóre wielokrotnie). Ponadto na listach przebojów grają: Bah, Chopen, Mocart, ale również Mozard, Sztraus, Straus, Schtraus, Mendelson, Mendelsson, Hendel, Bhrams, Rawel, a nawet Paderecki. Zdarzyły się też wpadki typu „Pavarotti”, które jednak dają się obronić.

Vivat Vivaldi!

Najbardziej znanym utworem są Cztery pory roku Antonio Vivaldiego. Niektórzy podawali konkretne jego części. O popularności dzieła świadczą trzydzieści cztery wskazania na ten tytuł (dokładnie połowa badanych). Ankietowani podawali także utwór L. van Beethovena Dla Elizy. Ze smutkiem można stwierdzić, że sławę zyskał sobie dzięki  dzwonkom domofonowym i telefonicznym. Nie zapomniano o Jeziorze łabędzim, Carmen, IX symfonii Beethovena (w sumie z Odą do radości uzyskała ona dwanaście głosów), Sonacie Księżycowej, Dziadku do orzechów, Czarodziejskim flecie, Bolero, Eine Kleine Nachtmusik czy Nad pięknym modrym Dunajem. Trzynaście osób nie potrafiło wymienić ani jednego tytułu, zostały one więc zakwalifikowane do modnej dzisiaj kategorii „zero tematu”. Pojawiły się również takie „kwiatki”, jak: Do Elizy (bardzo częsty błąd), Peer Greent lub Halszka. O ile jednak nad Figarem, który gdzieś zgubił swoje „wesele” można przejść do porządku dziennego, o tyle Oda do młodości całkowicie zmienia tonację. Na minorową.

W obliczu przedstawionych danych warto zastanowić się nad jakimś „programem naprawczym”. W tym momencie powyższe rozważania przestają być ironiczną zabawą   kosztem „biednych ankietowanych”, a przybierają formę apelu do rządu, prezydenta, nie wiem, do kogo jeszcze. Kształcenie muzyczne w Polsce na poziomie podstawowym jest albo kiepsko skrojonym żartem, albo naprawdę niewydolnym wytworem niezbyt wydolnej instytucji. I nie pomogą tu za nic w świecie wypisane wielkimi literami hasła „REFORMA” czy „MATURA NOWSZA NIŻ NOWA”. Społeczeństwo proponuje, aby muzyka klasyczna była bardziej dostępna w mediach i dobrze promowana. Należy szkolić dzieci od najmłodszych lat, oswajać je z muzyką poważną, być może wówczas w przyszłości statystyki będą lepsze. Co istotne, co szósty badany człowiek chciałby, aby bilety na koncerty muzyki klasycznej były darmowe, część osób zadowoliłoby się obniżeniem ich cen. Jest też grupa sceptyków, którzy twierdzą, że i tak nic się nie da zrobić.

Uczestnicy testu słuchowego podczas pracy.

Kolejne badanie przeprowadzone w celu zdiagnozowania stanu umuzykalnienia społeczeństwa zostało wykonane na grupie czterech studentów z kierunków: filologia polska, psychologia, historia. Humanistyczne zainteresowania z pewnością pomogły w teście, ale też nie ustrzegły ankietowanych przed błędami. Pierwsza część sprawdzianu wiedzy polegała na rozpoznaniu tytułu i nazwiska kompozytora słuchanego utworu. Na tym etapie zaprezentowano studentom utwory bardzo znane: Cztery pory roku, Oda do radościIX symfonii, Eine Kleine Nachtmusik, Etiuda Rewolucyjna, polonez W. Kilara z filmu Pan Tadeusz. Za odgadnięcie jedynie nazwiska albo jedynie tytułu osobie badanej przysługiwało pół punktu. Nikt nie uzyskał powyżej 70% ani mniej niż 50%. Warto przypomnieć, że studenci jako grupa wykształcona nie odzwierciedlają w pełni stanu wiedzy całego społeczeństwa.

Druga część testu była dość nietypowa. Młodzi ludzi mieli za zadanie określić po usłyszeniu tytułu utworu muzycznego, czy go znają. Następnie musieli zweryfikować swoje poglądy po wysłuchaniu dzieła. Zdumiewające i napawające optymizmem jest to, że w drugim etapie wszyscy badani określili, iż znają ze słyszenia 100% utworów. Oznacza to, że problem tkwi w nazewnictwie i kojarzeniu form muzycznych – nie wszyscy studenci potrafią np. rozpoznać charakterystyczny rytm poloneza, natomiast bezbłędnie przypisują utwory Chopinowi, gdy chodzi o jego autorstwo, co świadczy o umiejętnym odbiorze charakterystycznych cech stylu tego kompozytora.

Kto chodzi na koncerty?

Sonda uliczna - trzecie badanie - opierała się na trzech podstawowych pytaniach: czy chodzi pan/i na koncerty muzyki poważnej, kiedy był/a ostatnio?, jak obecnie wygląda edukacja muzyczna w szkołach? Niektóre osoby nie były na koncercie muzyki klasycznej ćwierć wieku, jedna z pań przyznała się do prawie czterdziestoletniej przerwy. Dla pewnego mężczyzny natomiast już dwa, trzy lata niebytności w filharmonii to długi okres. I słusznie. Spotkałam również starsze panie, które były na koncercie w lutym, odpowiedziały bowiem na zaproszenie władz Uniwersytetu Ekonomicznego. Są zadowolone z wysłuchania repertuaru Orkiestry Wojsk Lotniczych z Łomży. Według przechodniów z edukacją muzyczną w szkołach jest kiepsko, cieniutko, raczej jest mało zaawansowana, nie za bardzo im tam idzie ta muzyka. Zdaniem ankietowanych dzieci i młodzież trzeba by nauczyć śpiewać, zachęcać do pracy z nimi nauczycieli. Dwie emerytki opowiadały, jak wyglądało kształcenie w czasach ich młodości – więcej się śpiewało, grało na instrumentach, młodzież mogła wykorzystać swoje umiejętności także po zajęciach. Miłe wspomnienia są związane również z hucznymi obchodami Barbórki na Śląsku (orkiestry). Jedna z pań podkreśliła swoje ogromne zainteresowanie koncertami noworocznymi emitowanymi z Wiednia, stwierdziła, że ich oglądanie jest bardzo przyjemne, nawet łzy stają w oczach, a ona sama słucha walców wiedeńskich Straussa i marzy, aby wysłuchać takiego koncertu na żywo. Co do występów w Polsce, dochody emerytów nie pozwalają im uczestniczyć w widowiskach z biletami za czterdzieści czy nawet sto złotych. Jeśli już organizowane są koncerty, to dla młodych, uszy pękają, nie rozumiem, o co chodzi w tej muzyce.

Muzyka klasyczna jest raczej dla starszych ludzi, nie dla młodych, ale niektórzy młodzi twierdzą, że ciekawa staje się dopiero w interakcji z innymi gatunkami muzycznymi, np. rockiem czy muzyką metalową. Ci młodzi uważają też, że warto by było wypuścić na rynek cover w konwencji hip-hopowej, podobnie jak ostatnio powstał cover utworu Mieczysława Fogga. "Konflikt starożytników z nowożytnikami” pozostanie nierozwiązany tak długo, aż społeczeństwo (rząd, media, animatorzy kultury, studenci) wreszcie zrozumie, że warto promować muzykę klasyczną. Warto organizować ciekawe audycje i lekcje, warto zachęcać do czytania i słuchania, warto grać za mniejsze stawki lub okazjonalnie za darmo. Po to, żeby starsi ludzie mogli zachwycać się i ronić łzy, a młodzi przynajmniej raz w życiu byli w operze. Po to, by nie usłyszeć w sondzie o muzyce poważnej: „żal pe el”.

Pomysłów zmian zaistniałej sytuacji nie trzeba szukać daleko. Wychodzą one od samych ankietowanych, którzy narzekają na słaby dostęp do wytworów muzyki klasycznej, chcą jej promowania w mediach. Trudno także nie zgodzić się z opinią, iż uczestnictwo w takiej rozrywce sporo kosztuje. Poruszane zagadnienie to jednak, moim, zdaniem, problem szerszy i dotyczący kultury w ogóle, nie tylko muzyki poważnej. Nieobecność ogółu społeczeństwa w wydarzeniach angażujących zmysł estetyki przede wszystkim zależy od prywatnego zaangażowania, od własnego chce mi się albo mi się nie chce. Nie są tajemnicą działania wielu polskich instytucji kulturalnych, mające na celu umożliwienie tańszego obejrzenia spektaklu czy opery (wejściówki, miejscówki, studenckie rabaty, pakiety itp.). Nikt też nie broni dostępu do bibliotek i czytelni, które coraz chętniej gromadzą w swych zbiorach nośniki CD i DVD, a które często świecą pustkami. Poza tym, w dobie „globalnej wioski”, niemalże wszystkie największe dzieła można znaleźć w Internecie i zapoznać się z nimi przynajmniej wstępnie. Telewizyjne programy kulturalne, które pojawiają się na antenie, z powodu braku oglądalności szybko z niej schodzą albo są przesuwane na godziny późnonocne, a więc jeszcze mniej atrakcyjne (za przykład niech posłuży Pegaz). Nie w dostępności muzyki poważnej lub jej braku chyba trzeba szukać przyczyny niewystarczającej kompetencji społeczeństwa, ale po prostu… w lenistwie. Może to sąd zbyt ostry, może krzywdzący, jednak na pewno nie bezpodstawny.  

Rolę muzyki w kształceniu charakterów dostrzegali już starożytni. Jeśli więc można polecić coś zaskoczonym (lub nie) wynikami ankiet czytelnikom i samym ich uczestnikom – polecam muzyczne wychowywanie. Jasną sprawą jest, że nie każde dziecko może pochwalić się wybitnymi zdolnościami na tym polu. Dzieci jednak przejawiają naturalną chęć do obcowania z muzyką, do sprawdzania brzmienia instrumentów, zabaw rytmiczno-tanecznych. Warto umiejętnie tymi próbami pokierować. A ponad wszystko – własnym przykładem pokazywać, że współczesne uczestnictwo w kulturze polega na dostrzeganiu i smakowaniu jej różnorodności. 

JAK MOŻNA PROPAGOWAĆ MUZYKĘ KLASYCZNĄ:

(własne pomysły ankietowanych)

  • większa jej dostępność w środkach masowego przekazu (23,5%)
  •  rozpowszechnianie tej muzyki w przedszkolach, szkołach (16,2%)
  • darmowe bilety na koncerty (10,3%)
  • dobra reklama, promocja (8,8%)
  • nowe aranżacje  (7,4%)
  • tańsze bilety
  • więcej wycieczek szkolnych do filharmonii, opery
  • muzyka klasyczna w miejscach publicznych (autobusy, dworce)
  • organizowanie festiwali muzyki klasycznej
  • koncerty w plenerze
  • muzyka poważna jako tło  reklam, filmów
  • nie trzeba jej upowszechniać (dobry produkt sam się reklamuje, każdy powinien dopasować muzykę do własnych potrzeb, trzeba dojrzeć do tej muzyki, i tak się nie przyjmie, nie ma takiej potrzeby, muzyka ta jest rozpowszechniona w społeczeństwie, są dostępne płyty, reklamy)
  • zapraszanie znanych muzyków
  • organizowanie konkursów dla młodych artystów
  • organizowanie domowych przedstawień, oper z muzyką klasyczną
  • wprowadzanie pozytywnych skojarzeń z muzyką klasyczną
  • darmowe dodatki płytowe w gazetach
  • muzyka jako tło w marketach, przychodniach    

Opublikowano: 2012-11-03

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Zdaniem czytelników

Garska przemyśleń, do których skłonił mnie artykuł

Sama często spotykam się jeszcze z odpowiedzią: lubię zasypiać przy muzyce klasycznej. Przy czym ta sama osoba nie jest w stanie umiejscowić w czasie i skojarzyć z jakmiś przykładowymi utworami postaci Szymanowskiego i Wieniawskiego (a Wieniawski mógłby się kojarzyć choćby z konkursem...). A z drugiej strony piorunujące "obeznanie", jak przychodzi do Konkursu Chopinowskiego. Wtedy każdy Polak zna się na pianistyce, tak samo jak na skokach narciarskich czy piłce nożnej.
Druga sprawa: naprawdę nie dramatyzowałabym z tymi cenami biletów. Emeryci mają zniżkę 50%, co oznacza, że mogą iść na koncert do filharmonii nawet za 12,50 zł. Podobnie studenci. Nie wspominając już o festiwalach, które organizują zupełnie darmowe koncerty i to często właśnie w małych miasteczkach, zachęcając ludzi, na codzień nie mających dostępu do muzyki klasycznej/poważnej, do uczestnictwa w takim wydarzeniu. Zapewniam, że na fenomenalny koncert w filharmonii można wybrać się za mniejsze pieniądze niż na mecz piłki nożnej. Dziesiątki koncertów transmituje się przez radio. Tylko tego radia nikt słuchać nie chce: bo nie nadaje się jako tło dźwiękowe w pracy czy w samochodzie ("za dużo ględzenia"). Za to nadaje się radio RMF Classic, w którym często nie padają nazwiska i nazwy granych utworów. Więc nic dziwnego, że społeczeństwo ZNA utwór. Co z tego, kiedy nie wie co to, myli Haendla z Haydnem, Marsz żałobny z Weselnym itd.
I ostatnia sprawa: podstawa programowa do nauki muzyki w podstawówce jest BARDZO obszerna. Jest tam i rozpoznawanie rytmów tańców polskich i wiele elementów historii muzyki z naciskiem na umiejscowienie twórczości danego kompozytora w czasie. Jest też niemało śpiewania, grania, naśladowania rytmów ZE SŁUCHI I Z NUT. Są określenia włoskie. Można zajrzeć do tej podstawy, jest na stronie ministerstwa. Tylko pytanie, który nauczyciel zdąży to wszystko zrealizować przy jednej godzinie muzyki tygodniowo? Łatwiej jest przyjść z keyboardem i śpiewać popularne piosenki, tylko od tego wiedza nie wzrasta. Istnieje portal muzykotekaszkolna.pl, stworzony przez muzykologów - doskonałe i twórcze narzędzie do nauki muzyki. I nauczyciel i rodzic i uczeń muszą włożyć minimum wysiłku w kształcenie muzyczne dzieci. Raz do roku zaciągnąć je do tej filharmonii. Oswajać z muzyką. Na początku nudzi - trudno, wiele osób przeszło tą nudę i dziś regularnie bywa na koncertach. Ale to wszystko wcale nie wymaga aż takich nakładów pieniężnych, jak wyobraża sobie wiele osób. Tylko trochę dobrych chęci.

Odniosę się do słów o korelacji pomiędzy muzyką klasyczną a młodzieżą. Mam piętnaście lat i jestem miłośniczką takowej muzyki, szczególnie uwielbiam operę, np. utwory Verdiego, Pucciniego, Delibesa, Donizettiego, Bizeta
czy Rossiniego. Oczywiście nie zapominam również o Moniuszce, Szymanowskim. Prawdę powiedziawszy, w mojej szkole edukacja muzyczna jest praktycznie nieobecna, toteż wybieram się do szkoły muzycznej. Chcę w przyszłości zostać śpiewaczką. Wydaje się to normalną ambicją, prawda? W moim środowisku jest to coś, kolokwialnie mówiąc, wieśniackiego. W dzisiejszych czasach muzyka młodzieży składa się z roznegilżowanego "artysty", który nie posiada zdolności wokalnych. Nie mam pojęcia, czym tak naprawdę taki wykonawca zachęca do propagowania nieprawidłowych zachowań i wartości. Należy ukazać muzykę klasyczną jako kwintesencja smaku i piękna, przedstawić jako emocje i uczucia. Tylko czy jest to rzeczywiście możliwe?

To prawda, że osobie zajmującej się muzyką klasyczną, zwłaszcza w tak młodym wieku, trudno jest przekonać do tego gatunku otoczenie. Ważną, choć nie jedyną przyczyną muzycznej ignorancji jest to, na co zwróciłaś uwagę, czyli brak edukacji. Myślę jednak, że muzyka poważna jest po prostu trudna w odbiorze. Dla niewprawionych słuchaczy - niewygodnie długa, dla nieosłuchanych - nie tak atrakcyjna, jak popularna. Sądzę, że jesteśmy w stanie zrobić dużo, ale nie zmienimy nastawienia wszystkich ludzi, nie każdego zachęcimy do wysiłku, jakim jest słuchanie opery. Ludzie mają wybór - i to jest ważne. Muzyka klasyczna to rozrywka intelektualna - tak jak czytanie ambitnych książek, czasopism opinii, chodzenie do teatru. Rób to, co lubisz i uważasz za słuszne, a szacunek dla Twojej pracy na pewno się pojawi także wśród znajomych. Powodzenia!

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 265