MEA culpa

Małe, ale mocno uskrzydlone "nie wiem" [Mea culpa]

Aleksandra Bliźniuk

male-ale-mocno-uskrzydlone-nie-wiem-mea-culpa

Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego "nie wiem" – te słowa wypowiedziała Wisława Szymborska na odczycie noblowskim w 1996 roku.

Zastanawiam się kto i kiedy odebrał nam prawo do mówienia „nie wiem”. Patrząc się na studentów pierwszego roku czuję zazdrość. Oni nie wiedzą nic! Ani po co komu kontrapunkt, ani co zrobią ze zdobytą wiedzą historii muzyki oraz tego co najważniejsze – do czego im się przyda? Myślę, że dopóki magiczne słowa „nie wiem” niosą za sobą chęć poznania, dopóty studiowanie ma ogromną wartość. Przyszli muzykolodzy spędzają długie godziny w bibliotece, pogłębiając swoją wiedzę, dociekając i badając kolejne nurtujące ich zagadnienia.

Dlaczego wypada nie wiedzieć na pierwszym roku studiów licencjackich, a na studiach magisterskich nie? Odpowiedź jest pozornie banalna. Czy jednak zdany licencjat nie powinien być pretekstem do stawiania kolejnych pytań? Czy nie powinniśmy pogłębiać, dociekać i badać bardziej? Pewnie, że większość z nas to robi, jednak na forum publicznym, czyli na zajęciach nie zawsze „nie wiem” przechodzi nam przez gardło. I wcale nie dlatego, że wszyscy wszystko rozumieją oraz nie mają tysięcy pytań co do zasadności kolejnego rodzaju analizy muzycznej czy eksperymentu z psychologii muzyki. I nie dlatego, że w mig pojęliśmy każdy wykład i każdą godzinę ćwiczeń. Po prostu głupio się przyznać, prawda? Nauczyliśmy się więc kiwać głowami i robić szereg zdziwionych min, które pokazujemy tylko innym studentom. Zastanawiam się czy częściej z tych pozorów odgrywanych na zajęciach rodzi się motywacja czy stagnacja? Kto z nas z radością bada niezrozumiałe na zajęciach zagadnienia w bibliotece, a kto wraca zmieszany i przegrany do domu nie robiąc nic (aż do czasu sesji)? I wreszcie dlaczego nie mówimy głośno „nie wiem”? Czy wina leży po stronie studentów czy wykładowców? Kto z nas nie jest gotowy na rozmowę?

Postawiłam szereg pytań, na które nie znam odpowiedzi. Może warto więc powiedzieć głośno „nie wiem” i zacząć merytoryczną dyskusję? Nadrobić luki, poprosić o pomoc wykładowców, przestać bezmyślnie kiwać głowami i wreszcie zacząć korzystać z czasu studiów tak jak na pierwszym roku. W końcu im więcej wiesz, tym więcej pozostaje do poznania i wciąż tego przybywa. Wystarczy zdziwić się jak dziecko i zacząć szukać. O tym chciała nam również przypomnieć Szymborska:

Gdyby Izaak Newton nie powiedział sobie "nie wiem", jabłka w ogródku mogłyby spadać na jego oczach jak grad, a on w najlepszym razie schylałby się po nie i zjadał z apetytem. Gdyby moja rodaczka Maria Skłodowska-Curie nie powiedziała sobie "nie wiem", zostałaby pewnie nauczycielką chemii na pensji dla panienek z dobrych domów, i na tej - skądinąd zacnej - pracy upłynęłoby jej życie. Ale powtarzała sobie "nie wiem" i te właśnie słowa przywiodły ją, i to dwukrotnie, do Sztokholmu, gdzie ludzi o duchu niespokojnym i wiecznie poszukującym nagradza się Nagrodą Nobla.

----------

[1] W. Szymborska, The Nobel Prize in Literature 1996, odczyt.

Opublikowano: 2015-01-14

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Zdaniem czytelników

Kiedy Sokrates powiedział "oida ouden eidos", całymi dniami pozwalał sobie na długie, dialektyczne rozmowy. Ten sam filozof w XXI wieku nie dostałby dyplomu na żadnej uczelni, bowiem stały się one ośrodkami sofistów. "Proszę Państwa, mamy mało czasu!" Odpowiedź na zajęciach musi być szybka i bezbłędna. Dziewięćdziesiąt minut bezmyślnego notowania w zeszycie; bez chwili wytchnienia na refleksję, bez możliwości dopisania na marginesie pytania lub spostrzeżenia, dzięki którym moglibyśmy otwierać umysł. Wiedza jest na wyciągnięcie ręki (w komórce, w tablecie, w komputerze), podczas gdy my ciągle uczymy się ją gromadzić, niemal zupełnie zapominając o tym, jak z niej korzystać. Przestaliśmy już wymagać od siebie czegokolwiek. Sprawdziany i testy odebrały nam możliwość zastanawiania się, zebrania myśli, dochodzenia do wniosków. Ten proces zastąpiliśmy wysterylizowanymi oraz jednoznacznymi postrzeżeniami o rzeczywistości. A przecież nie Izaak Newton, nie Maria Skłodowska-Curie, lecz Sokrates pokazał, że powiedzenie sobie "nie wiem" jest dowodem na myślenie, za które dziś jesteśmy wyśmiewani i upokarzani.

Bardzo trafne spostrzeżenia.Niestety na 90 minut studenckich zajęć i przeładowany program nic poradzić nie możemy. Wykładowcy mają związane ręce, a studenci na tym cierpią. Zbliża się czas sesji i jak zwykle okaże się kto był sumienny, lub kto potrafi wkuć wiele informacji w krótkim czasie. Tym samym czas na stawianie pytań minął. Ciekawe czy kiedyś powróci.

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 283