Muzyka klasyczna Film i Teatr Muzyka i ...

Muzycy na wielkim ekranie

Aleksandra Chmielewska

muzycy-na-wielkim-ekranie
Plakat filmu "Chopin. Pragnienie miłości"

Muzyka jako temat przewodni dzieł wielkiego ekranu od lat nie traci na popularności. O dziwo, bo reżyserzy coraz rzadziej i coraz mniej chętnie sięgają po tematykę wykraczającą choćby o krztynę ponad realia życia codziennego. Rzeczywistość muzyka, jak by nie patrzeć, od tych realiów znacząco odbiega: godziny żmudnego ćwiczenia, mniej lub bardziej udane koncerty, inspirujące relacje uczeń-mistrz, częste wyjazdy zagraniczne – wszystko to trudno jest wtłoczyć w ogólnie przyjęty szablon. Ale, pomimo że dawno już przeminęły czasy Doktora Faustusa, kiedy muzyka jako najszlachetniejsza ze wszystkich sztuk, mogła być pretekstem do przekazywania prawd dziejowych, o muzyce i o muzykach ciągle się nie zapomina.

Specyficzną gałąź filmów poświęconych muzyce stanowią hołdy wybitnym artystom: nawet najwięksi ignoranci muzyczni i filmowi musieli słyszeć o takich filmach, jak: Farinelli: ostatni kastrat, Chopin. pragnienie miłości czy wreszcie osławiony Amadeusz. Jakkolwiek godna podziwu jest idea popularyzowania historii muzyki za pomocą spektakularnych superprodukcji, mieszane uczucia budzić może konwencja kreowania na bazie życiorysu kompozytora postaci zupełnie nowej, nawet jeśli w ten sposób stanie się ona bardziej atrakcyjna z punktu widzenia widza. Świadomość, że Amadeusz powstał w oparciu o sztukę Petera Shaffera, nie zaś o fakty, może być pewnym usprawiedliwieniem dla przekolorowanego, zakrawającego wręcz na absurd, przedstawienia postaci Antonio Salieriego. Swego rodzaju osobliwością jest też Chopin, który w filmie Chopin. Pragnienie miłości jawi się jako egoistyczny donżuan. Oczywiście – aby film trafił do powszechnej wrażliwości – pewne rzeczy muszą zostać spłaszczone, a inne przesadzone: przeciętni muzycy muszą więc być miernotami, wymagający nauczyciele muszą być tyranami, a geniusze muszą po kres swych dni pozostawać niedocenieni. Ale czy na pewno nie da się inaczej? 

W 2014 roku miała miejsce premiera filmu Whiplash, dzieła moim, zdaniem mistrzowskiego w swej prostocie. Andrew Neimann, młody perkusista, student akademii muzycznej, marzy o karierze jazzmana – ambicja stymulowana przez niezrównoważonego psychicznie nauczyciela stopniowo wykańcza chłopaka. Główny bohater nie ma nic ze stereotypowego adepta muzyki, którego przywykło się przedstawiać jako infant prodige z wyższych sfer; Neimann jest średnio bystry i jeszcze mniej przystosowany społecznie: do kina chodzi z tatą-rozwodnikiem do momentu, gdy poznaje dziewczynę (którą jednak wkrótce traci, wyznając jej, że muzyka jest dla niego ważniejsza). Podczas rodzinnych kolacji kuzyni przechwalają się sukcesami w kołach naukowych i w piłce nożnej – Andrew ze swoją perkusją wypada przy nich dziwnie blado. Sceny, podczas których praktykujący muzyk uśmiechnie się i wykrzyknie Zaraz! Przecież faktycznie tak jest! nie mogą zrodzić się w wyobraźni reżysera niebędącego ani przez chwilę praktykującym muzykiem. W wyobraźni takiego reżysera nie może się też zrodzić prawdziwie ważny i innowacyjny problem dotyczący życia muzycznego. A w filmie Whiplash muzyczna rzeczywistość stanowi tło dla problemu zgoła innego niż wyświechtany problem pod tytułem: wielki talent, wielkie niedocenienie, ciężka choroba, przedwczesna śmierć. Damien Chazelle stworzył porywającą opowieść o ambicji, żądzy doskonałości, która rodzi się zupełnie niewinnie, by miarowo i konsekwentnie wyniszczyć ludzką psychikę. Scena, w której główny bohater poraniony w wypadku samochodowym, nie zważając na swój stan, pędzi ile sił w nogach, byle tylko nie spóźnić się na koncert, jest strzałem w dziesiątkę. Myślę, że każdy student czy absolwent uczelni muzycznej, mógłby się utożsamić z perkusistą, który stawia swoje życie do góry nogami, byle tylko nie stracić swojego stołka w muzycznej hierarchii. 

 Zwiastun filmu Whiplash

Wśród filmów o muzykach na szczególne wyróżnienie, ze względu na nietuzinkową, a jakże aktualną problematykę, zasługuje też film Pianistka. Tutaj ukłony należą się przede wszystkim Elfriede Jelinek, autorce znakomitej powieści, w oparciu o którą film powstał. Erika Kohut, bez mała czterdziestoletnia nauczycielka gry na fortepianie, jest ciągle uzależniona od swojej despotycznej matki. Ma to skutek uboczny w postaci mocno skrzywionego życia seksualnego, które w pełnej okazałości odsłania się podczas niekonwencjonalnego związku z własnym studentem. Problem ubezwłasnowolnienia, osaczenia przez dominującego, chorobliwie ambitnego rodzica, zniszczonej osobowości i wreszcie dewiacji seksualnej zdecydowanie nieobcy jest środowisku muzycznemu. Śmiałość Jelinek w obnażaniu ludzkich brudów często przekracza granice dobrego smaku, tutaj jednak – w zestawieniu z konwencjonalnymi przedstawieniami świata muzyki, gdzie najczęściej mężczyźni noszą peruki, a damy elegancko odginają piąty palec trzymając filiżankę – jest nie do przecenienia.

Oczywiście nie każdy scenarzysta zna świat muzyki na tyle, by znać jego sekrety. By wiedzieć, że dziecko, które idzie do szkoły muzycznej, często nie wywodzi się z dobrego domu, ale jest ofiarą patologii, że w szkołach muzycznych brakuje sali do ćwiczeń, więc dzieci ćwiczą na korytarzach albo w toaletach, że studentom i absolwentom uczelni muzycznych zdarza się zarabiać na życie w barach szybkiej obsługi etc. W filmach o muzyce pozostaje cały wachlarz nieodsłoniętych tematów: takich, których nie dotknie osoba, która problemów muzyka nie poznała na własnej skórze. Można powiedzieć, że z artystycznego punktu widzenia to wielka szkoda, że reżyserzy są przeważnie muzycznymi analfabetami. 

Ale  z punktu widzenia muzyków – może to i lepiej, że mamy jeszcze swoje tajemnice, a uprawianie muzyki ciągle jest w powszechnej świadomości oznaką prestiżu.


Spis treści numeru Kamera-muzyka-akcja!:

Felietony

– Aleksandra Chmielewska, Muzycy na wielkim ekranie

– Maurycy Raczyński, Michael Nyman i Peter Greenaway – postmodernistyczna synergia

– Wojciech Krzyżanowski, Aleksandra Słyż Wirtuozowska synteza obrazu i dźwięku – „Uwięziona” Henri-Georgesa Clouzota

Wywiady:  

– Anna Kruszyńska Muzyka filmowa staje się taką nową klasyką” – wywiad z Bartoszem Chajdeckim

– Ewa Chorościan, Wielu reżyserów nie wstydzi się wyznać, że nigdy nie byli w filharmonii” – wywiad z Krzesimirem Dębskim

Recenzje: 

– Aleksandra Bliźniuk, Oscarowe znaczy najlepsze?

– Krzysztof Bździel, Muzyczna narracja w „Młodym Papieżu” Paolo Sorrentino

Publikacje: 

– Aleksander Przybylski, Maestro – kilka uwag o muzyce w filmach Stanley'a Kubricka

– Karol Furtak, O klasyce i nie-klasyce w filmach Larsa von Triera – „Melancholia” i „Nimfomanka”

Edukatornia: 

– Sławomira Żerańska-Kominek, Video wykład. Tyrania muzyki

– Ewa Chorościan, Krótka (i subiektywna) historia śpiewania na ekranie

Kosmopolita: 

– Aleksandra Chmielewska, Jan A. P. Kaczmarek – kompozytor transatlantycki

– Anna Wyżga, Anatomia grozy według Abla Korzeniowskiego

Rekomendacje: 

– Festiwale muzyki filmowej oraz festiwale filmowe z muzyką

– Muzyczno-filmowe premiery 2017


Opublikowano: 2017-05-06

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 257