Muzyka XX wieku Muzyka polska Koncert Wydarzenia Płyty

Paprykarz i oranżada to dobre połączenie. Big-beat na nowo

Marta Piesiewicz
paprykarz-i-oranzada-to-dobre-polaczenie-big-beat-na-nowo
Różni wykonawcy, Klubowy Paprykarz i Oranżada, okładka płyty; materiały prasowe

Słowo „big-beat” sprawia, że stopy zaczynają poruszać się rytmicznie, a w głowie brzmią skrawki dobrze znanych melodii. Bez problemu możemy przywołać nazwiska, takie jak Niemen, Stanek czy Rusowicz. Znamy wykonawców i ich największe hity, ale ile wiemy tak naprawdę o tym etapie w polskiej muzyce? Z pomocą przychodzi Filharmonia Szczecińska i ich projekt Klubowy paprykarz i oranżada, w którym odświeżone zostały dawne bigbitowe utwory, te bardziej i mniej znane.

Płyta Klubowy paprykarz i oranżada – nowe brzmienie big beatu to zapis wyjątkowego koncertu zrealizowanego przez Filharmonię Szczecińską, na którym zaprezentowano nowe wykonania polskich piosenek z lat 60. i 70. Do współpracy zaproszono wspaniałych gości, a całość oprawiona została w intrygujące aranżacje muzyków Filharmonii. Usłyszmy takich wykonawców, jak Marika, Piotr Zioła, Bela Komoszyńska, Paulina Przybysz, Skubas czy Krzysztof Zalewski wykonujących piosenki Krystyny Prońko, Czerwonych Gitar, Czesława Niemena, Breakoutu i Niebiesko-Czarnych. Połączenie trzech różnych światów muzycznych – klasycznego, alternatywnego i rock’n’rollowego okazało się niezwykle udane.

Na płytę zostały wybrane piosenki zarówno popularne, jak i te mniej znane szerszej publiczności. W aranżacjach utworów oraz interpretacjach wokalistów możemy zauważyć też różne tendencje – czasem są one wręcz bliźniaczo podobne do pierwowzoru, czasami – zupełnie inne, jednak zawsze wykonane z poszanowaniem oryginału.

Krążek otwiera Marika z piosenką Krystyny Prońko „Deszcz w Cisnej”. Zarówno aranżacja, jak i sposób interpretacji utworu przez artystkę przypominają oryginał, co jest dobrym wstępem do big-bitowej podróży, w którą zabierają nas szczecińscy muzycy i ich goście. Następny w kolejce, Piotr Zioła w utworze „Ty i ja i noc” Niebiesko-Czarnych, wprowadza słuchacza w klimat nocnego klubu pulsującego światłami i dźwiękami; tym razem aranż jest trochę bardziej dynamiczny niż w oryginale, a głęboki głos wokalisty podkreśla walory tego utworu.

Następnie czeka nas pierwsze zaskoczenie – Michał Kowalonek i jego interpretacja „Nocnego całowania” Czerwonych Gitar. W nowym wykonaniu gitarowego brzmienia również nie brakuje, jednak jest ono mocniejsze, rockowe i cięższe, a cały utwór staje się bardziej ekspresyjny. W kolejnej propozycji „Poszłabym za tobą” Breakoutu również mamy mocniejsze uderzenie, ale tym razem nie instrumentalne, a wokalne – Natalia Sikora z rockową chrypką i „pazurem” momentami nawet wykrzykuje słowa, nadając utworowi mocniejszy, może nawet odrobinę pretensjonalny wydźwięk.

Po głośnych dźwiękach przychodzi czas na odpoczynek – ukołysze nas Misia Furtak z piosenką „Sam sobie żeglarzem” Testu. Utwór w wykonaniu Misi jest zupełnie inny w odbiorze niż oryginał, owiany jakąś szczególną tajemnicą i zadumą, a sama Misia płynnie meandruje między dźwiękami. Kobiety dalej wiodą prym na płycie, pałeczkę przejmuje Bela Komoszyńska z piosenką „Dziwny weekend”, która promowała całe wydawnictwo. Bela ze swoją niezwykłą wrażliwością i zmysłowością dodaje piosence dynamiki, a głęboki głos, pełny emocji uwydatnia atuty piosenki. Kolejny utwór „Mówisz tak” w ekspresyjnym wykonaniu Pauliny Przybysz dostarcza o wiele więcej energii niż oryginał, podobnie jak „Kamień” w interpretacji Olafa Deriglasoffa.

Przez końcowe pięć utworów przeprowadzają nas Paulina Przybysz, Krzysztof Zalewski i Skubas. „Przyjdź w taką noc” duetu Przybysz-Zalewski to jeden z tych utworów, który zyskuje zupełnie inny wydźwięk niż oryginał. Wyśpiewany w duecie, uwydatnia zmysłowy charakter piosenki, który może umknąć w szybkim i energicznym pierwowzorze Niemena. W kolejnym utworze tym razem sam Zalewski znów dobitnie przekazuje emocje „Za majem maj” zespołu ABC, jednak w podobnej do pierwowzoru stylizacji. Spokojne nuty na chwilę przerywa Skubas z tanecznym „Kto ma dziś czas”, wracając potem do melancholijnego klimatu z „Mówię ci, że” Tiltu, choć utwór ten nieco odstaje od reszty propozycji na płycie biorąc pod uwagę fakt, że jest to piosenka z późnych lat 70., kojarzona bardziej z nurtem punkrockowym niż big-bitowym. Szczecińska Filharmonia żegna się ze słuchaczami utworem „Mów do mnie jeszcze” w pięknym, ozdobnikowym wykonaniu Natalii Przybysz, która z klasą udźwignęła trudny utwór Niemena.

Klubowy paprykarz i oranżada to świetne połączenie oryginalnych utworów, nowego aranżu i ekspresyjnego wykonania. Projekt znakomicie odświeża brzmienie big-bitowych piosenek i pozwala słuchaczowi poznać, czym żył muzyczny świat w latach 60. i 70., a także odkryć mniej znanych artystów tamtego czasu. Każdy z wykonawców wniósł do tego projektu indywidualny styl, co w rezultacie dało ciekawy kolaż dźwięków, a połączenie to jest tak samo intrygujące jak tytułowe paprykarz i oranżada. Warto je sprawdzić!


 

Marta Piesiewicz. Z zawodu filolog zafascynowany językami, z zamiłowania wielbicielka muzyki. Od zawsze lubiła zamieniać się w słuch. Ma kilka instrumentów, parapet pełen płyt, kilkadziesiąt przeżytych koncertów na koncie, setki piosenek na Spotify i wielką potrzebę dzielenia się tym co w głowie gra. Poza muzyką uwielbia podróże samolotem i zapach górskiego powietrza.

 

 

 

 

Zapraszamy do kultury przyszłości!
Jedyne takie studia podyplomowe! Rekrutacja trwa!

Opublikowano: 2020-05-10

Przeczytaj również

logowanie i rejestracja