Jazz i Blues Muzyka filmowa Ranking

Ranking z kwintą w basie, czyli muzyczne tam i z powrotem [odcinek 9]

Marta Szostak
ranking-z-kwinta-w-basie-czyli-muzyczne-tam-i-z-powrotem-odcinek-9
TimFotolia.com

Jazzem w kino,

czyli przepis na jesienne wieczory idealne

Czy tylko mi się wydaje, że dosłownie przed chwilą zachwycaliśmy się jesienią i słuchaliśmy Autumn Leaves w pięciu różnych wykonaniach? Nie tylko? Kamień z serca! Wierzyć mi się nie chce, że minął już rok i że już kolejna jesień przyszła utulić nas z całym swoim dobrodziejstwem! A ponieważ ostatnim razem witaliśmy ją dosyć… standardowo, pomyślałam, by przedstawić Wam coś, czego w rankingu jeszcze nie było. Mam wrażenie, że nigdy nie ogląda się filmów tak dobrze, jak właśnie podczas długich jesiennych wieczorów, kiedy w dłoniach paruje kubeł ulubionej herbaty, a nogi ogrzewa puchaty koc. Dzisiaj chciałabym Wam zaproponować historie, których motywem przewodnim jest jazz. Trzy z nich oparte są na faktach i opowiadają o doskonale Wam znanych artystach, dlatego pozwolę im mówić za siebie, dzieląc się z Wami nie tylko zwiastunami, ale i utworami ich bohaterów. Dwie pozostałe są fikcją, ale za to jaką! Nie rozgadując się zbytnio ze strachu przed spoilerowaniem, zapraszam na seans!

Miejsce 5


Bird
– czy to możliwe, żeby ktoś nie słyszał o Charliem Parkerze? Ojciec bebopu, fenomentalny saksofonista i kompozytor. Jammował z Gillespiem, grał z młodym Davisem. W tytułowej roli świetny Forest Whitaker. Pozycja obowiązkowa!

 

Bird (1988, reż. Clint Eastwood)


Charlie Parker Septet Ornithology


Miejsce 4

Mo' Better Blues – Denzel Washington wciela się w rolę trębacza jazzowego Bleeka Gilliama. Niezbyt skomplikowana fabularnie historia o szaleńczo ambitnym muzyku, dla którego pasja jest pracą, a praca całym życiem. Wątpiącym w to, czy warto poświęcić na ten film swój wieczór, zdradzę, że za grą Washingtona kryje się Branford Marsalis, który wraz ze swoim kwartetem odpowiadał za nagranie ścieżki dźwiękowej. Mnie to zachęciło i nie żałuję!

Mo' Better Blues (1990, reż. Spike Lee)

 

Miejsce 3

Whiplash – gdyby nie przyjęte na początku chronologiczne kryterium, byłby to numer jeden. Film z gatunku prawdziwie elektryzujących. Nagrodzony Oscarem i Złotym Globem za najlepszą drugoplanową rolę męską J.K. Simmons brawurowo poprowadził postać Terence’a Fletchera, nauczyciela młodego i ambitnego perkusisty imieniem Andrew, w którego wcielił się niezbyt znany do tej pory Miles Teller. Mocno emocjonalna i kontrowersyjna relacja mistrza i ucznia, muzyka osobnym bohaterem, doskonały (również zresztą oscarowy) dźwięk i świetne zdjęcia. 10/10!

Whiplash (2014, reż. Damien Chazelle)


Miejsce 2

Bessie – opowiadana przez Queen Latifah historia o Bessie Smith, najpopularniejszej bluesowej wokalistce drugiej i trzeciej dekady dwudziestego wieku. Bardzo lubię postaci, w które wciela się Latifah. Dzięki swojej charyzmie, wrażliwości i sile charakteru z łatwością zabiera widza w świat, o którym gra. Prawdziwy, często skomplikowany, ale zawsze wartościowy. Zupełnie jak sama Bessie…

 

Bessie (2015, reż. Dee Rees)


Bessie Smith St. Louis Blues

 

Miejsce 1

Miles Ahead – nie przesadzę, jeśli powiem, że był to najbardziej wyczekany filmowy portret ostatnich lat. Choć osobiście wciąż jeszcze się z nim nie zmierzyłam, każda następna przeczytana recenzja stawia przy nim kolejny wykrzyknik, czyniąc z niego priorytet na mojej liście „must see”. Odgrywający również postać samego Davisa Cheadle przedstawił kilka dni z jego życia. Jego pracę, muzykę, jego emocje. Tylko tyle i aż tyle. Ta krótka zapowiedź sprawiła, że mój apetyt na ten film jeszcze się wyostrzył. Mam nadzieję, że Wasz też!

Miles Ahead (2015, reż. Don Cheadle)


Miles Davis Tutu

 

Zapraszamy do kultury przyszłości!
Jedyne takie studia podyplomowe! Rekrutacja trwa!

Opublikowano: 2016-09-30

Przeczytaj również

logowanie i rejestracja