Estetyka muzyki Muzyka XX wieku Kultury pozaeuropejskie

Cykl "Dziwne gatunki" - Tigrinya (cz.3)

Wojciech Michalski

cykl-dziwne-gatunki-tigrinya-cz-3
źródło: operationworld.org

W trzecim odcinku Dziwnych gatunków zapraszam na dźwiękową podróż do Erytrei. Tym razem skoncentrowałem się nie tyle na kolejnym po shaabi i qaraami gatunku muzycznym sensu stricto, a na oryginalnym, lokalnym języku używanym w piosenkach  komponencie czyniącym je tak charakterystycznymi. Tigrinia, bo o nim mowa, to język używany zarówno we wspomnianym już, opanowanym przez bezlitosny reżim państwie ze stolicą w Asmarze, jak i w części Etiopii. W praktyce możemy więc zweryfikować następujące dociekania etnomuzykologa Alana P. Merriama: 

Języki charakteryzują się regularnymi wzorami sylab wysokich i niskich, głośnych i cichych, długich i krótkich; do tego w zróżnicowanych językach kładzie się na te czynniki odmienny nacisk. Od kiedy wzory zawierają w sobie wspomnianą wysokość, dynamikę i długość, te elementy również należą do podstawowych budulców muzyki i co najmniej sensownie brzmi w tym kontekście hipoteza, jakoby w niektórych kulturach cechy języka mówionego odgrywały istotną rolę w warunkowaniu muzycznych wzorców i samych piosenek [1].

Zachęcam, by wsłuchać się w wyselekcjonowane niżej kompozycje (starałem się dobrać zestaw jak najbardziej zróżnicowany stylistycznie) ze szczególnym uwzględnieniem tego, w jaki sposób nawet znajome zabiegi melodyczne nabierają kolorytu właśnie przez specyficzny, abstrakcyjnie brzmiący dla statystycznego Europejczyka język.

Lesaney, mój ulubiony utwór z monumentalnego (bagatela, 50 nagrań!) Tigrigna Music Collection 2015, przykuwa uwagę przede wszystkim sposobami frazowania i akcentowania w wykonaniu Solomona Haile, przywodzącymi tu skojarzenie z tak powszechnym w zachodnich kompozycjach autotune'em. Chwytliwy fragment trwający od 1:10 do 1:35 i powracający, tyle że w wersji na dwa głosy, od trzeciej minuty, zostaje zaś w głowie na długo, zachęcając swą obecnością, by zapętlać piosenkę jeszcze wielokrotnie po pierwszym odsłuchu. Bardzo przystępnie prezentuje się również zaczerpnięte z tej samej kompilacji taneczno-melancholijne Wanaki Dawita Haileselassiego (nie mylić ze słynnym biegaczem).

Innym utworem dobrym na start powinno być Lebay Bereketa Mengisteaba. Folkowo-bluesowa retro estetyka kawałka, nawet jeśli sprawiającego już dziś wrażenie pokrytego małą warstewką producenckiego kurzu, wraz z egzotycznym, krzykliwym wokalem jednej z największych postaci erytrejskiej sceny dostarcza sporo frajdy. Zwłaszcza że nad wszystkim wyraźnie unosi się duch psychodelii. Zdecydowanie bardziej akustyczny charakter ma zaś Selam Tsehaytu Beraki, artystki, która uchodzi w swoim kraju za legendę, co chyba najlepiej ilustruje komentarz jednego z użytkowników serwisu YouTube:

Beraki była bojowniczką w naszych zbrojnych starciach, a także odniosła ciężkie rany w trakcie powietrznych bombardowań [zaatakowano miejsce, w którym odbywał się jej koncert, zginęło wtedy siedem osób  przyp. W.M.]. Mamy szczęście, że wciąż żyje i jest pełna energii. Prawdziwa bohaterka i kulturalna legenda. Kochamy cię Tsehaytu.

Jedną z najważniejszych artystek posługujących się językiem tigrinia była również Tiberih Tesfahunegn, której znaczenie bardzo dobrze oddaje niniejszy wideoklip do muzyczno-politycznego manifestu, jakim był utwór Eti Gezama Abi Hedmo. Ale oczywiście i z innymi trackami piosenkarki warto się zapoznać. Kogo jeszcze pominąć nie wypada?

Umiejętnym operowaniem egzotyką (choćby w tym video) intryguje Yemane Gebremichael, a żywiołowością (mimo że jego nagrania mają już wiele lat)  Ato Atowebrhan Seghid. Takie utwory jak Bekutaki wolel tego drugiego wydają się wręcz antycypować niedawne dokonania Szwedów ze świetnej, psychodeliczno-eksperymentalnej grupy Goat. Rekordy popularności biją zaś dziś Etiopczycy, m.in. Abraham Gebremedhin czy Negasi Melese. I właśnie a propos etiopskiego wcielenia gatunku, polecam gorąco osiemnastopiosenkową kompilację pt. Ethiopiques Vol.5: Tigrigna Music (1970-1975), z highlightami w postaci Aminey, Adey weladitey, Furuyti ayni czy Embi ila, którą w całości można przesłuchać na Spotify. Powstał też fanpage  choć od jakiegoś czasu nieaktywny  na którym znajdziecie wiele nagrań wpisujących się w nurt, więc wszystkich zainteresowanych kolejnymi polecankami odsyłam właśnie tam. Pomocna powinna też być ta oto strona z muzycznymi propozycjami z Erytrei oraz ten skromny wykaz artystów posługujących się językiem tigrinia. Miłego słuchania!


[1]A.Merriam, The Anthropology of Music, Northwestern University Press, Evanston 1964, s. 188. 

Opublikowano: 2015-07-28

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 258