Soundscape Pejzaż muzyczny

Dźwięki zakazane, dźwięki buntu – polska radiofonia w pejzażu dźwiękowym lat 1939-1944

Joanna Kwapień

dzwieki-zakazane-dzwieki-buntu-polska-radiofonia-w-pejzazu-dzwiekowym-lat-1939-1944
Niemiecki nadajnik-odbiornik radiowy SEL FuG 7b, wikipedia.org, CC0

W Polsce rozwój radiofonii obserwować można od lat dwudziestych XX wieku i choć na początku była wykorzystywana głównie jako wojskowe narzędzie komunikacyjne[1], szybko została zaadaptowana do masowego użytku. W 1929 roku wprowadzono „Detefon’’ – tani odbiornik radiowy, mający na celu umasowienie Radia i zwiększenie liczby słuchaczy. Rozpowszechnienie tego typu rozrywki i rozwój techniczny[2] sprawiły, że muzyka i dźwięk audycji z radioodbiorników stały się nieodłączną częścią pejzażu dźwiękowego lat 30., docierając do domów wielu Polaków. Tadeusz Kondracki podaje, że „na 1,3 mln mieszkańców Warszawy w przeddzień wojny przypadało około 300 tysięcy radioodbiorników"[3]. Wiele z nich było odbiornikami z głośnikami lampowymi, dzięki czemu słuchać ich mogło znacznie więcej osób. 

W 1939 roku rozpoczęła się wojna, a wraz z nią zmienił się pejzaż dźwiękowy całego kraju. Niektóre dźwięki zupełnie zniknęły, inne przeszły do ukrycia, a w ich miejsce pojawiły się nowe. A radio – jako medium umożliwiające szybką komunikację z odbiorcami, przekazywanie informacji, słyszenie języka polskiego – stało się dźwiękiem zakazanym.

Poniższy artykuł ma na celu swojego rodzaju syntezę dwóch perspektyw badawczych – wchodzących w skład dyscypliny sound studies badań nad pejzażami dźwiękowymi przeszłości oraz antropologicznej, skupionej na doświadczeniu jednostek, tworzących mikrohistorię czasów wojny. 

Chciałabym położyć nacisk na praktykę słuchania radia podczas drugiej wojny światowej, przewartościowanej ze względu na trudną sytuację i poczucie zagrożenia. Jedna z definicji „pejzażu dźwiękowego" opowiada się za traktowaniem go jako tworu społecznego, jednocześnie uwarunkowanego praktykami społecznymi, ideologią, polityką i biorącego udział w ich warunkowaniu[4]. W taki sposób traktuję go również w tym tekście. Szczególnie interesująca w kontekście dźwięku radia jest dla mnie praktyka jego słuchania, kulturowa i społeczna rola dźwięku, jego percepcja, miejsce w pejzażu dźwiękowym czasów wojny, stosowana za jego pomocą przemoc i represje dźwiękowe. 

Przedmiotem analizy są spisane relacje i wspomnienia z tego okresu udostępnione przez Fundację Moje Wojenne Dzieciństwo, a także wydane w innych opracowaniach. Oprócz tego wykorzystane zostały również archiwalne nagrania radiowe udostępnione przez stronę Polskiego Radia, monografie, wydania okolicznościowe opisujące historię polskiego radia, artykuły dotyczące badań nad audiosferą.

„O wybuchu wojny dowiedzieliśmy się z jedynego w Maleńcu radia..."

Pierwszego września nadano nagrany cztery dni wcześniej komunikat o rozpoczęciu wojny i ogłoszono:

„A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy. Całe nasze życie, publiczne i prywatne, przestawiamy na specjalne tory. Weszliśmy w okres wojny. Cały wysiłek narodu musi iść w jednym kierunku. Wszyscy jesteśmy żołnierzami. Musimy myśleć tylko o jednym: walka aż do zwycięstwa"[5].

Tego dnia i przez kilka następnych prawie każdy radioodbiornik w Polsce był włączony przez cały dzień. Większość wspomnień świadków tego okresu rozpoczyna się od informacji podanej przez radio – zapamiętano różne jej wersje, jednak wspólnym mianownikiem był zawsze dźwięk radia. Tego dnia po raz pierwszy na tak wielką skalę zmieniła się praktyka słuchania mediów – w obliczu zagrożenia zyskały one nową wartość. Informacje docierały do słuchaczy natychmiastowo, nie tylko dzięki możliwościom technicznym radia, ale przede wszystkim dzięki skupionej uwadze tysięcy odbiorców. Na antenie Polskiego Radia zachęcano także do wystawiania radia na balkony i okna, aby umożliwić w ten sposób dostęp do informacji osobom, które nie posiadały własnego odbiornika.

„Piątek, 1 września 1939 roku. Nowe Daugieliszki w powiecie Święciany, oddalone od Wilna o 110 kilometrów na północny-wschód. Od samego rana do wieczora ludzie zbierali się wokół mieszkania państwa Władyków, którzy posiadali odbiornik radiowy i wystawili go na parapecie. Przychodziłem tutaj razem z kolegami szkolnymi, by posłuchać wiadomości. Wtedy jednak komunikaty o sytuacji na froncie i o bombardowaniu miast nie bardzo nas interesowały. W niedziele grupa słuchaczy przy oknie powiększała się o przybyłych na nabożeństwo do kościoła mieszkańców okolicznych wsi gminy"[6].

Dźwięki zakazane, dźwięki nakazane

Sławomir Wieczorek[7] za Murrayem Schaferem przytacza kategorię „świętego hałasu", oznaczającej hałas niepodlegający zakwestionowaniu ze względu na jego związki ze społecznie uznawanym autorytetem czy instytucją. Doktor na potrzeby własnego artykułu wprowadza termin „święta cisza" oznaczający ciszę ustaloną odgórnie, w której wyznacza się szereg dźwięków dozwolonych i niedozwolonych. Wytwarzanie drugich podlega represji. Można tę kategorię zastosować w odniesieniu do polskiej rozgłośni radiowej, która zamilkła na kilka lat po trzydziestym września, tuż po wyemitowaniu hymnu państwowego. Zakazano korzystania z radioodbiorników i nakazano oddanie ich władzom[8], a w przypadku stawiania oporu lub odnalezienia ukrytego sprzętu groziła kara więzienia, zesłania do obozu koncentracyjnego lub natychmiastowej śmierci[9]. Wielu Polaków zakupiło radio tuż przed wybuchem wojny, tym dotkliwiej odczuli więc przymus jego natychmiastowego oddania[10]. Jak wspomina Andrzej Banek[11]:

„Pod koniec września Niemcy weszli do mojego miasta, zabrali działa, które do nich strzelały, kazali – pod karą śmierci – oddać wszystkie odbiorniki radiowe i założyli uliczne głośniki zwane szczekaczkami".

Nie oznaczało to, że radbioodbiorniki całkowicie zniknęły z przestrzeni dźwiękowej okupowanej Polski. Zmienił się jednak kontekst i cel ich użytkowania, a także sama praktyka słuchania. Po stronie okupanta pojawiły się określenia takie jak „zagraniczny słuchacz" oraz „nielegalny słuchacz". Obostrzenia obowiązywały także ludność niemiecką, która mogła posiadać radio, jednak surowo zakazane było słuchanie stacji zagranicznych. Carolyn Birdsall wskazuje na rejestr, według którego z powodu posiadania, słuchania radia lub przekazywania informacji pozyskanych za jego pomocą zginęło około 250 osób[12]. Zakaz trwał także w pierwszym półroczu 1945 roku już po zakończeniu wojny; przestrzegania go pilnowali radzieccy wojskowi.[13]

Opozycją w stosunku do dźwięków zakazanych stały się dźwięki nakazane, narzucone przez władze. Radio w przestrzeni miejskiej zastąpiły głośniki nazywane „szczekaczkami". Pejzaż dźwiękowy wypełniały co jakiś czas (początkowo dwa razy dziennie, później do sześciu) komunikaty, propagandowe audycje radiowe, informacje o zwycięstwach Niemców, rozporządzenia, a także nazwiska rozstrzelanych osób[14]. Ronda L. Sewald zwraca uwagę na przemoc dźwiękową tworzoną w ten sposób. Podczas, gdy słuchanie radia w domu umożliwiało kontrolę nad słyszanym dźwiękiem, jego głośnością, nawet nad samą jego obecnością, głośniki umieszczone w mieście zmuszały do słuchania i przyswajania informacji niezależnie od woli odbiorcy[15].

Podsłuchiwanie

Wprowadzony przez władze zakaz doprowadził do szybkich zmian w pejzażu dźwiękowym wojennego miasta. W obliczu zagrożenia nie zniknęło jednak z przestrzeni publicznej radio – zmienił się tylko kontekst jego użytkowania, praktyka słuchania[16].  Szybko musiała nastąpić adaptacja do nowych warunków, co niosło za sobą niesamowitą pomysłowość i integrację odbiorców. W obliczu zatrważających konsekwencji związanych z wykryciem nielegalnej praktyki[17], wytworzyła się swojego rodzaju wspólnota słuchaczy, złączonych ze sobą wspólną tajemnicą. Potrzeba słyszenia i otrzymania informacji była tak duża, że ryzykowano tym także życie rodziny – spotykając się w domach rodzinnych lub chowając odbiorniki w miejscu, gdzie przez przypadek mogły odnaleźć (i odnajdywały) je dzieci, narażone w ten sposób na olbrzymie niebezpieczeństwo.

„Podsłuchiwanie" jest kategorią wprowadzoną przez Carolyn Birdsall. Przytacza ona następującą definicję za Ann Gaylin:

„Nowoczesne rozumienie podsłuchiwania sugeruje szczególne poczucie przestrzeni: wskazuje na granice publicznej i prywatnej strefy i przekroczenia z pierwszej do drugiej. [...] Ten stan graniczny zakłada przekroczenie poczucia prywatnej przestrzeni innej osoby. Rzeczywiście, strach przed podsłuchem w sferze prywatnej ma szersze znaczenie, biorąc pod uwagę rozległe inwazje na dom pod pretekstem wojennej dyscypliny i organizacji."[18]

W kontekście radia kategoria ta zyskuje podwójne znaczenie. Po pierwsze, podsłuchiwano radia w ukryciu. Natomiast z drugiej strony, zawsze towarzyszył temu strach przed odkryciem nielegalnej praktyki, co mogło skończyć się śmiercią. Podsłuchiwano więc i obawiano się podsłuchu.

Odbywało się ono zazwyczaj w domach lub szkołach. Nazywano je „grą w karty", podczas której zawsze za drzwiami stała „obstawa", pilnująca, żeby nielegalna praktyka nie została wykryta. Korzystano nawet z nieobecności niemieckich gospodarzy, u których część Polaków była zatrudniona.

Dźwięk radia stał się dźwiękiem ukrytym, oficjalnie nieobecnym w pejzażu dźwiękowym wojennego miasta – a z drugiej dźwiękiem kształtującym rzeczywistość społeczno-kulturową, jednym z najważniejszych ze względu na możliwość zdobycia informacji, zjednoczenia się, natychmiastowego zebrania do walki, przekazania zaszyfrowanych danych. Biorąc pod uwagę te czynniki można dokonać pewnej waloryzacji dźwięku, który stawał się na pewien krótki okres czasu centrum uwagi człowieka; dźwiękiem na tyle ważnym, że można dla niego podjąć ryzyko utraty życia.

Samo słuchanie odbywało się na różne sposoby: jedną z najpopularniejszych było gromadzenie się przy jednym z odbiorników kilku osób, zwykle rodziny lub sąsiadów. Często jednak słuchała tylko jedna osoba19, przekazując później informacje dalej słownie lub na kartkach. Popularne w tamtym okresie były radia słuchawkowe. Ciekawym zabiegiem było wkładanie słuchawek do porcelanowego talerza lub miski, dzięki czemu słuchać mogło go kilka osób na raz.

Krystyn Włodek wspomina jedną z podsłuchujących grup, niezwykłą ze względu na możliwość całkowitego ukrycia zakazanego dźwięku:

„Pomimo tych wszystkich rygorów nasz ojciec, który z wykształcenia był matematykiem i fizykiem, wspólnie ze swoim kolegą, również nauczycielem Aleksandrem Kurowskim, skonstruowali z różnych starych części radio, do którego można było podłączyć kilka słuchawek. Dawało to możliwość słuchania go równocześnie przez parę osób, a na zewnątrz było ono niesłyszalne. Wieczorami przychodziło do szkoły kilka zaufanych osób i wspólnie w małym pomieszczeniu na strychu słuchali wiadomości nadawanych w języku polskim z Londynu."[20].

Wspólnie podejmowano praktyki mające na celu oszukanie władzy i sąsiadów, którzy mogli donieść o nieoddanym sprzęcie. Wiele osób korzystało z faktu, że mieli w domu dwa radia – zwykle jedno z nich starszej generacji. Oddawano więc jedno z nich, a drugie ukrywano[21]. Buntowano się także poprzez uszkodzenie radioodbiornika przed jego oddaniem aby nie służył on w czasie wojny okupantowi.

Pomysłowość odbiorców nie ograniczała się tylko do korzystania z zachowanych radioodbiorników sprzed wojny. Konstruowano własne sprzęty ze znalezionych części[22], naprawiano popsute radia odnajdywane w przestrzeni miasta, a nawet zawierano układy z Niemcami, którym także groziły kary za słuchanie „zagranicy"[23]. Radio mogło także zostać przechwycone przy okazji zrzutów broni.

Przed II wojną światową dźwięki radioodbiorników były tłem, muzyki słuchano bez większego skupienia, zapełniała domową ciszę. Nawet osoby, które odbiornika nie posiadały, słuchały radia – przez ściany, wystawione na oknie. Dźwięk ten wypełniał znaczną część przestrzeni mieszkalnej. W trakcie wojny nastąpiła zmiana funkcji radia i kontekstu słuchania. Zapadła cisza:

W mieszkaniu ciągle nam brakowało programu radiowego, tej muzyki, śpiewu, ciekawych audycji, wiadomości ze świata. Jeszcze więcej czasu wypełniałem głośnym czytaniem książek.

Dźwięk, który stał się ukryty i nielegalny, próbowano zastąpić innymi. Gromadzono się, żeby razem muzykować, słuchać amatorskich kapel, opowiadano historie. Organizowano nawet małe wieczorki taneczne. Warto w tym momencie wspomnieć, że po roku 1933 i związanym z nim kryzysem ekonomicznym i wiszącym nad społecznością widmem nadchodzącej wojny, zmienił się stosunek emitowanej w radiu muzyki popularnej do klasycznej. Wcześniej był on proporcjonalny, połowę czasu antenowego poświęconego muzyce wypełniała tzw. „muzyka poważna", a połowę „muzyka lekka". W tym okresie jednak szukano łatwego pocieszenia, podniesienia na duchu, w związku z czym muzyka popularna zajmowała już 66 procent czasu audycji.

Najważniejszą funkcją radia było jednak od początku informowanie o bieżących wydarzeniach. Umożliwiało to londyńskie radio, a także konspiracyjna stacja „Świt", działająca w latach 1941-1944. W trakcie powstania warszawskiego słychać było „Błyskawicę", polską radiostację Armii Krajowej, która jeszcze przed końcem powstania została zniszczona w obawie przed wykorzystaniem jej przez okupanta. Początkowo nadawane w języku polskim audycje trwały łącznie tylko 45 minut i wzbudzały duże niezadowolenie słuchających – w programie znajdowało się między innymi kazanie księdza, co spotkało się z negatywnym odbiorem. Od radia oczekiwano krótkich, konkretnych informacji. Niedostosowanie programu do potrzeb odbiorców wiązało się z faktem, że to londyńska stacja miała decydujący głos w układaniu programu. Polacy pracujący w radiostacji BBC obawiali się, że przez sprzeciw stracą swoje posady. Dopiero po 1941 roku uruchomiono całkowicie polską stację, nazwaną jak przed wojną „Polskie Radio"[24].

W późniejszym okresie w radiu można było także natknąć się na polskie piosenki: „Umarł Maciek, umarł i leży na desce”, „Piosenka o mojej Warszawie”. Bez względu na ich treść słuchano ich zawsze z największym wzruszeniem[25]. 

 Koniec wojny

11 lutego 1945 roku nadano pierwszy oficjalny komunikat przez radio po pięciu latach przerwy - „Halo, halo! Tu Polskie Radio Warszawa!". Tego dnia w radiu rozbrzmiał polski hymn, przemowa Stefana Matuszewskiego zaprezentowana przez Williama Billiga, a także utwory Chopina grane przez Jana Ekiera i Eustachego Horodyskiego. Od tego momentu radioodbiorniki ponownie zaczęły nadawać komunikaty i proste audycje. Pierwsze trzy radiostacje, mieszczące się w Krakowie, Katowicach i Warszawie[26] działały pomimo trudności na zgliszczach miast, przerywając tym samym ustalone w trakcie dźwiękowe tabu. 

Pomimo tego, że zaplecze techniczne radia znajdowało się w tamtym czasie w opłakanym stanie, a wprowadzane rozwiązania[27] były bardzo prowizoryczne, radio dawało poczucie wspólnoty po długim okresie dźwiękowej represji.

- - - - - - 

[1] Wioleta Muras, Audiosfera życia i pracy Witolda Lutosławskiego uwikłana w historię polskiej radiofonii, ,,Muzyka’’, nr 1 rok 2014, wyd. PAN, Warszawa 2014, s. 84.

[2] Wioleta Muras wspomina o istotnym fakcie - pierwsze radioodbiorniki były urządzeniami je jednoosobowymi, ze względu na konieczny do odbioru zestaw słuchawek. Z czasem firma Philips wprowadziła radio z głośnikami umożliwiającymi słuchanie radia w całym pomieszczeniu. Zob. Wioleta Muras, op.cit., s. 86.

[3] Tadeusz Kondracki, Rola warszawskiej rozgłośni Polskiego Radia w obronie stolicy we wrześniu 1939, [w:] Polskie radio w czasie II wojny światowej, red. Andrzej Budzyński, Krzysztof Jasiewicz, Polskie Radio SA, Warszawa 2015, s. 208.

[4] Renata Tańczuk, „Pejzaż dźwiękowy’’ jako kategoria badań nad doświadczeniem miasta, ,,Audiosfera. Koncepcje – Badania – Praktyki’’, nr 1/2015, http://pracownia.audiosfery.uni.wroc.pl/wp- content/uploads/2015/07/audiosfera1_tanczuk.pdf, dostęp on-line na 12.04.2019r., s. 13.

[5] Maciej J. Kwiatkowski, Wrzesień 1939 w warszawskiej rozgłośni Polskiego Radia, Warszawa 1984, s. 30- 31, za: Tadeusz Kondracki, op.cit., s. 209.

[6] Bogusław Sobolewski, Na kresach II Rzeczypospolitej [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 14, 2004, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/14_sobolewski_nakresach.pdf, dostęp on-line na 05.05.2019r., s. 1.

[7] Sławomir Wieczorek, Cisza huczy ponad krajem naszym. Pejzaż dźwiękowy żałoby po śmierci Stalina., ,,Muzyka’’, nr 1 rok 2014, wyd. PAN, Warszawa 2014.

[8] ,,Z walcowego, blaszanego słupa, w którym znajduje się transformator, a który stoi po naszej stronie ulicy za „Prażanką”, już straszy ogłoszenie pisane w dwóch językach – po niemiecku i po polsku – „Kto do 5 listopada nie odda radioodbiornika – będzie rozstrzelany!” Szkoda nam strasznie naszego nowiutkiego „Telefunkena”. Tata już go raz wyniósł, żeby oddać, ale wrócił się z nim do domu. Powiada, że część ludzi oddaje, ale są i tacy, co nie oddają. Może zakopiemy ten nasz aparat w piwnicy? Ba – przecież cała kamienica wie, że u nas jest doskonałe radio. Wiedzą o tym również ludzie spoza naszego budynku. A jak ktoś doniesie? Za nieoddanie aparatu grozi rozstrzelanie lub w najlepszym razie obóz koncentracyjny. Z ciężkim sercem tata bierze więc pod pachę radio i zanosi do punktu przyjęć. Tam zapisują kto oddaje. Wraca jakiś przygnębiony i przybity. Mówi, że tam są całe stosy oddanych aparatów radiowych. Ludzie stoją w kolejce, żeby się ich pozbyć. Nie ma co na ten temat więcej mówić.’’, Wiesław Karpiński, Dzień za dniem, za rokiem rok, , [w:] Moje wojenne dzieciństwo, tom 11, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo 2003, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/11_karpinski_dzien.pdf, dostęp on-line na 08.04.2019r. s. 16.

[9] Kamila Staśko-Mazur, The voice of Polish Radio in the soundscape of Warsaw in 1945, [w:] Sounds of War and Peace. Soundscapes of European Cities in 1945., eds. Renata Tańczuk i Sławomir Wieczorek, wyd. Peter Lang, Berlin 2018

[10] ,,Nakaz zdeponowania odbiornika radiowego na komisariacie policji dotknął nas podwójnie. Pozbawił nie tylko nośnika informacji, lecz spowodował również konieczność zrujnowania radioli, mebla stanowiącego chlubę domu, w którego obudowie pozostał już tylko patefon.’’, Elżbieta Gremblicka-Sobczyńska, Utracone dziecinstwo, [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 18, 2011, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/18_gremblicka-sobczynska_utracone.pdf , dostęp on- line na 10.04.19r., s. 6.

[11] Andrzej Banek, Mój dom [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 3, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/03_banek_mojdom.pdf, dostęp on-line na 09.04.2019 r.

[12] Zobacz: Carolyn Birdsall, Nazi Soundscapes. Sound, Technology and Urban Space in Nazi Germany 1933-1945, Amsterdam University Press, Amsterdam 2012, http://www.oapen.org/search? identifier=424532, dostęp on-line na 09.04.2019r., s. 135.

[13] A. Siezieniewski, Informacja i publicystyka [w:] Polskie Radio. Historia – program – technika. 90 lat Polskiego Radia, red. A. Ossibach-Budzyński, Warszawa 2015, s. 230, za: Kamila Staśko-Mazur, „Radio na drucie”. Megafonizacja audiosfery Warszawy roku 1945 w świetle ówczesnych źródeł, ,,Audiosfera. Koncepcje – Badania – Praktyki’’, nr 2(6)/2017, http://pracownia.audiosfery.uni.wroc.pl/wp- content/uploads/2019/03/Audiosfera-2-2017_Stasko-Mazur.pdf, dostęp on-line na 12.04.19r.

[14] Anna Czoher, „Gadzinówki” i „szczekaczki” ze wspomnień o okupowanym Krakowie, IPN Kraków, http://www.polska1918-89.pl/pdf/gadzinowki-i-szczekaczki.-,5383.pdf, dostęp on-line na 09.04.2019r.

[15] Ronda L. Sewald, Forced Listening: The Contested Use of Loudspeakers for Commercial and Political

Messages in the Public Soundscape, ,,American Quarterly, Vol. 63, No. 3, Sound Clash: Listening to American Studies’’ (September 2011), https://www.jstor.org/stable/41237575, dost ęp on-line na 09.04.19r., s. 762.

[16] Zofia Skoczek: ,,Mieliśmy radio Mieliśmy je całą okupację, przecież Londyn nam tylko Z dymem pożarów grał – okropne! [...] okropną muzykę, taką ciężką nadawali [...] Tak że my jednak żeśmy całą okupację i potem [też] słuchali radia’’ cyt. za Wioleta Muras, op. cit., s. 82.

[17] ,,Tragicznie przeżyłem w czasie okupacji niemieckiej rozstrzelanie Piotra Pawluka za to, że znaleziono, na skutek donosu, w jego domu radio’’, Henryk Świderski, Wspomnienia z rodzinnego Szczuczyna [w:] Mój dziecinny żywot w czasie II wojny światowej. Tom 20, 2017, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/20_swiderski_moj_dziecinny.pdf, dostęp on-line na 07.04.19r., s. 4.

[18] Wszystkie tłumaczenia własne jeśli nie podano inaczej. ,,As Ann Gaylin explains, the modern understanding of eavesdropping suggests a particular sense of space: one that indicates boundaries of public and private areas, and transgressions of the former into the latter. [...] This border state presupposes the trespass of another individual’s sense of private space. [...] Indeed, the fear of eavesdropping within the private sphere has a wider relevance given the extensive incursions on the home under the pretext of wartime discipline and organisation.'', Carolyn Birdsall, op. cit., s. 134.

[19] ,,U naszych najbliższych sąsiadów Sz. było radio słuchawkowe. Wieczorami, po robocie, zbierali się tam często chłopi, aby wysłuchać najświeższych wiadomości. Osoba nasłuchująca przez słuchawki powtarzała zebranym „co mówili”. Rozważania i dyskusje ciągnęły się do późnych godzin nocnych.’’ - Ignacy Saramak, Wygnani z ojcowizny [w:] Moje wojenne dzieciństwo, tom 14, 2004, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/14_saramak_wygnani.pdf , dostęp on-line na 08.04.2019r.

[20] Krystyn Włodek, W Węglyszynie, [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, tom 4, 2001, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/04_wlodek_wwegleszynie.pdf , dostęp on-line na 11.04.2019r., s. 3.

[21] ,,Ostentacyjnie natomiast oddaliśmy radio, bo w okolicy wszyscy wiedzieli, że je mamy. Niewielu jednak wiedziało, że stary gruchot, jaki pozwoliliśmy zarekwirować, nie był jedynym posiadanym przez nas aparatem. Tuż przed wojną kupiliśmy nowoczesny, wielolampowy odbiornik Philipsa i tego radia, podobnie jak rewolweru, nie oddaliśmy. Służył on rodzicom i ich znajomym do słuchania audycji z Londynu przez cały nasz pobyt w Armatniowie.’’, Barbara Krawczyk, Gorzki kraj lat dziecinnych...., [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 2, 1999, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/02_krawczyk_gorzki.pdf, dostęp on-line na 05.06.2019r., s. 8.

[22] ,,Wyciągnął w końcu spod łóżka dwie drewniane skrzynki, załadowane rożnymi śrubkami, pokrętłami, drutami i w ogóle wszelką różnorodnością. „No, a teraz nikomu ani słowa. Z tego szmelcu, co tu widzisz, mogę w ciągu paru minut mieć radio” – powiedział. Zbaraniałem, a jednocześnie wujek mnie zachwycił.’’ Wiesław Karpiński, op. cit., s. 24.

[23] Carolyn Birdsall pisze szerzej o radiu w Niemczech w czasie wojny. Słuchanie zagranicznych audycji było zabronione ze względu na ,,fałszywe informacje’’, które podawać miały inne kraje w ramach propagandy. Na terenie Niemiec można było posiadać radioodbiornik, jednak surowo karano praktykę słuchania obcego radia. Zobacz: Carolyn Birdsall, op. cit., s. 135.

[24] Tadeusz Kondracki, op. cit., s. 210.

[25] ,,Ojciec wybił dziurę i wyciągnął zawinięte w szmaty radio. Zanieśliśmy je na Opacz. Po podłączeniu do

kontaktu popłynęła jakaś melodia i słowa wypowiadane po polsku. Wszyscy płakali.’’, Arkadiusz Henszel, Z Bugaju na Ziemie Zachodnie [w:] Moje wojenne dzieciństwo, tom 2, 1999, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/02_henszel_zbugaju.pdf, dostęp on-line na 08.04.2019r., s. 17.

[26] Ibidem, s. 98.

[27] Przykładem może być tykający zegarek w pudełku wypełnionym watą jako dźwięk wypełniający ciszę stosowany w trakcie oczekiwania na gościa lub w trakcie problemów technicznych. Polskie Radio. Historia – program – technika. 90 lat Polskiego Radia, red. A. Ossibach- Budzyński, Warszawa 2015

- - - - - - 

 

Bibliografia

Literatura przedmiotu


Carolyn Birdsall, Nazi Soundscapes. Sound, Technology and Urban Space in Nazi Germany 1933-1945, Amsterdam University Press, Amsterdam 2012, http://www.oapen.org/search?identifier=424532, dostęp on-line na 09.04.2019

 

Tadeusz Kondracki, Rola warszawskiej rozgłośni Polskiego Radia w obronie stolicy we wrześniu 1939 [w:] Polskie radio w czasie II wojny światowej, red. Andrzej Budzyński, Krzysztof Jasiewicz, Polskie Radio SA, Warszawa 2015

 

Wioleta Muras, Audiosfera życia i pracy Witolda Lutosławskiego uwikłana w historię polskiej radiofonii, „Muzyka", nr 1 rok 2014, wyd. PAN, Warszawa 2014

 

Ronda L. Sewald, Forced Listening: The Contested Use of Loudspeakers for Commercial and Political Messages in the Public Soundscape, „American Quarterly", Vol. 63, No. 3, Sound Clash: Listening to American Studies (September 2011), https://www.jstor.org/stable/41237575, dostęp on-line na 09.04.19r., s. 762

 

Kamila Staśko-Mazur, The voice of Polish Radio in the soundscape of Warsaw in 1945, [w:] Sounds of War and Peace. Soundscapes of European Cities in 1945., eds. Renata Tańczuk i Sławomir Wieczorek, wyd. Peter Lang, Berlin 2018

 

Kamila Staśko-Mazur, „Radio na drucie”. Megafonizacja audiosfery Warszawy roku 1945 w świetle ówczesnych źródeł, „Audiosfera. Koncepcje – Badania – Praktyki", nr 2(6)/2017, http://pracownia.audiosfery.uni.wroc.pl/wp-content/uploads/2019/03/Audiosfera-2-2017_Stasko-Mazur.pdf, dostęp on-line na 12.04.19r.

 

Renata Tańczuk, „Pejzaż dźwiękowy” jako kategoria badań nad doświadczeniem miasta, „Audiosfera. Koncepcje – Badania – Praktyki", nr 1/2015, s. 13, http://pracownia.audiosfery.uni.wroc.pl/wp-content/uploads/2015/07/audiosfera1_tanczuk.pdf

 

Sławomir Wieczorek, Cisza huczy ponad krajem naszym. Pejzaż dźwiękowy żałoby po śmierci Stalina, „Muzyka", nr 1 rok 2014, wyd. PAN, Warszawa 2014

 

Polskie Radio. Historia – program – technika. 90 lat Polskiego Radia, red. A. Ossibach-Budzyński, Warszawa 2015

 

Literatura podmiotu

 

Andrzej Banek, Mój dom, Moje wojenne dzieciństwo, [w:] Moje wojenne dzieciństwo, t Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 3, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/03_banek_mojdom.pdf, dostęp on-line na 09.04.2019 r.

 

Anna Czoher, „Gadzinówki” i „szczekaczki” ze wspomnień o okupowanym Krakowie, IPN Kraków, http://www.polska1918-89.pl/pdf/gadzinowki-i-szczekaczki.-,5383.pdf, dostęp on-line na 09.04.2019 r.

 

Arkadiusz Henszel, Z Bugaju na Ziemie Zachodnie [w:] Moje wojenne dzieciństwo, tom 2, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, 1999, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/index.php?plik=tomy/tom02, dostęp on-line na 08.04.2019 r.

 

Wiesław Karpiński, Dzień za dniem, za rokiem rok..., [w:] Moje wojenne dzieciństwo, tom 11, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo 2003, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/11_karpinski_dzien.pdf, dostęp on-line na 08.04.2019 r.

 

Barbara Krawczyk, Gorzki kraj lat dziecinnych...., [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 2, 1999, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo,  http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/02_krawczyk_gorzki.pdf, dostęp on-line na 05.06.2019 r.

 

Ignacy Saramak, Wygnani z ojcowizny [w:] Moje wojenne dzieciństwo, tom 14, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, 2004, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/14_saramak_wygnani.pdf , dostęp on-line na 08.04.2019 r.

 

Bogusław Sobolewski, Na kresach II Rzeczypospolitej [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 14, 2004, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/14_sobolewski_nakresach.pdf, dostęp on-line na 05.05.2019 r., s. 1.

 

Henryk Świderski, Mój dziecinny żywot w czasie II wojny światowej. Wspomnienia z rodzinnego Szczuczyna [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo, Tom 20, 2017, http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/20_swiderski_moj_dziecinny.pdf, dostęp on-line na 07.04.19 r. 

 

Krystyn Włodek, W Węglyszynie, [w:] Moje Wojenne Dzieciństwo, tom 4, 2001, Fundacja Moje Wojenne Dzieciństwo,  http://www.mojewojennedziecinstwo.pl/pdf/04_wlodek_wwegleszynie.pdf , dostęp on-line na 11.04.2019 r.


Dofinansowano ze środków Funduszu Popierania Twórczości Stowarzyszenia Artystów ZAiKS

 

 Jedyne takie studia podyplomowe! Rekrutacja trwa: http://www.muzykawmediach.pl/


SPIS TREŚCI:

 

WYWIADY

Paulina Książek – Paweł Passini: Robię teatr dla nielicznych…

Dorota Relidzyńska – Natalia Kozłowska: Pomysły na akcję sceniczną biorę z muzyki 

 

FELIETON

Andrzej Skórzyński – Iggy Pop. Londyn – Nowy Jork – Berlin Zachodni

Hubert Gasza – Requiem dla zrecyklingowanej Ziemi

 

RECENZJE

Agnieszka Cieślak – Szalona odsłona Metropolis w Teatrze Wielkim

Joanna Kwapień – Przegląd SURVIVAL – Utajone. Relacja z wybranych prac dźwiękowych

 

PUBLIKACJE

Krzysztof K. Bździel – Spotify czy Neo-Muzak? Serwisy strumieniowe jako dziedzictwo Muzaka 

Krzysztof K. Bździel – Korporacja Muzak i jej produkt

 

EDUKATORNIA

Joanna Kwapień – Dźwięki zakazane, dźwięki buntu – polska radiofonia w pejzażu dźwiękowym lat 1939-1944

Anna Wyżga – Muzyczna kartka z podróży – o twórczych inspiracjach podróżniczych 

 

KOSMOPOLITA

Marianna Oklejak – Marianna Oklejak rysuje operę: Farnace, król Pontu w obrazkach

Ewelina Grygier – Wiedeń – miasto muzyki

Opublikowano: 2019-08-15

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 286