Muzyka popularna Estetyka muzyki Spring Break

Jak mówić i pisać o muzyce popularnej? Podsumowanie panelu dyskusyjnego

Iwona Granacka

jak-mowic-i-pisac-o-muzyce-popularnej-podsumowanie-panelu-dyskusyjnego
Uczestnicy panelu dyskusyjnego

Czym właściwie jest muzyka popularna w dzisiejszych czasach? Jak możemy ją definiować i w jaki sposób wytyczać jej granice? Przystępując do dyskusji nad rolą krytyki muzycznej i zadań krytyka zajmującego się muzyką popularną, nie da się uciec od rozmów o samej muzyce i tego, co dzieje się obecnie w polskiej popkulturze. Tak było też podczas ostatniego panelu dyskusyjnego zorganizowanego przez Fundację MEAKULTURA przy wsparciu Miasta Poznań, który odbył się 20 kwietnia 2017 roku w Poznaniu. Zaproszeni goście, wśród których znaleźli się: Piotr Jakubowski (kulturoznawca i moderator dyskusji), Waldemar Kuligowski (profesor w Instytucie Etnologii i Antropologii Kulturowej UAM), Paulina Ślusarek (dziennikarka muzyczna i wokalistka) oraz Agata Całkowska (dziennikarka muzyczna), chętnie podzielili się swoimi doświadczeniami i chyba zainspirowali młodych krytyków do stawiania kolejnych, często niełatwych pytań.

Otwierając panel dyskusyjny, Piotr Jakubowski postawił przed zaproszonymi gośćmi niełatwe zadanie zdefiniowania samej muzyki popularnej. W odpowiedzi zarówno Agata Całkowska, jak i Paulina Ślusarek, chętnie podzieliły się swoimi doświadczeniami dziennikarskimi, przenosząc główny wątek dyskusji na przykłady „muzycznych mariaży”. Agata Całkowska opowiedziała o projekcie Hip-hop klasycznie, promowaniu młodych twórców i o swoich doświadczeniach producenckich związanych z koncertem Rasmentalism i goście w Studio Lutosławskiego w Warszawie. Pojawiło się wiele pozytywnych przykładów muzycznych kolaboracji na styku różnych gatunków i stylów, a obie dziennikarki zgodnie stwierdziły, że nie należy się bać umieszczania muzyki i artystów w nowych kontekstach. Z kolei prof. Waldemar Kuligowski nawiązał do przykładów nieudanych, wymuszonych fuzji, które często powstają w duchu „muzycznego ekumenizmu”, a w rezultacie są często po prostu sztuczne (jak np. moda na muzykę góralską i łączenie jej z innymi gatunkami pod koniec ubiegłego stulecia). W dyskusji o muzyce popularnej trudno także było uciec od refleksji nad „autentycznością”, „prawdziwością” twórczości, szczególnie młodych muzyków, w opozycji do powszechnego naśladownictwa i kopiowania obcych wzorców, przede wszystkim tych zachodnich.

Jak zatem krytyk muzyczny powinien podchodzić do tych wszystkich sygnalizowanych problemów związanych z muzyką popularną? Jakie powinien mieć nastawienie względem samego twórcy, z którym rozmawia lub o którym pisze? Co jeśli nie podoba mu się dany muzyk i to, co tworzy? Wszyscy goście zgodnie stwierdzili, że priorytetem w pracy krytyka jest zwyczajny szacunek do artysty i to, by nikogo nie krzywdzić. Jaką korzyść odniesiemy bowiem ze skrajnie niepochlebnych, do tego napisanych ostrym językiem, opinii? Nie chodzi oczywiście o to, by nie dostrzegać błędów i wad, ale o to, by mówić czy pisać o nich z rozwagą, dostrzegając to, co w muzyce najlepsze. Tym, co powinno napędzać młodych krytyków do pracy, jest muzyczna ciekawość i otwartość na nowości. Warto też czasami powalczyć z własnymi przyzwyczajeniami i zainteresować się gatunkiem muzycznym, zespołem czy muzykiem, który nam pozornie „nie leży”. O przykładach takich pozytywnych zaskoczeń i przełamywaniu własnych muzycznych uprzedzeń opowiadały Agata Całkowska i Paulina Ślusarek.

Część dyskusji krążyła także wokół tematu muzyki alternatywnej, jej granic i przenikania do muzyki popularnej. Uczestnicy panelu zastanawiali się na tym, kiedy alternatywa przestaje być alternatywą i czy zasadne jest w ogóle mówienie o muzyce „niszowej”, skoro wszyscy funkcjonujemy w pewnych niszach.

Młodzi krytycy, którzy wzięli udział w dyskusji, zapytali także zaproszonych gości o ich podejście do odbiorców, czytelników tworzonych treści. Jak znaleźć złoty środek, by przystępnie i ciekawie mówić i pisać o muzyce popularnej? Paulina Ślusarek, tym razem z perspektywy wokalistki, zwróciła uwagę na to, że polscy dziennikarze nie są zbyt swobodni w wyrażaniu emocji, które wywołuje u nich muzyka, i – w przeciwieństwie do swoich zachodnich kolegów – częściej szukają podobieństw, nawiązań i inspiracji innymi twórcami, często trochę na siłę.

Czy warto zatem dać się ponieść emocjom i dzielić nimi z czytelnikami naszych tekstów? Jak to wszystko zbalansować, nie tracąc na merytoryczności i edukacyjnej funkcji tworzonych treści? Niestety, nie ma na to jednego i prostego przepisu. Warto jednak rozmawiać o krytyce muzycznej i stawiać sobie kolejne pytania. Jestem pewna, że zarówno zaproszeni goście, jak i osoby, które przysłuchiwały się kwietniowej dyskusji, mogłyby rozmawiać na ten temat jeszcze bardzo długo. Mam też nadzieję, że wszyscy wyszli z poznańskiego Tandem Studio jeszcze bardziej zainspirowani do odkrywania muzycznych nowości i dzielenia się swoimi przemyśleniami o muzyce popularnej.

Tekst opublikowany dzięki wsparciu Urzędu Miasta Poznania

Opublikowano: 2017-05-27

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 263