Muzyka ludowa Kulturoznawstwo Muzyka polska Muzyka rockowa

Muzyka i bunt: „Któż tam będzie wisiał?” – Bunt chłopski w miejskiej wyobraźni. O płycie "Gore" zespołu R.U.T.A. i o jej recepcji*

Marcin Starnawski

muzyka-i-bunt-ktoz-tam-bedzie-wisial-bunt-chlopski-w-miejskiej-wyobrazni-o-plycie-gore-zespolu-r-u-t-a-i-o-jej-recepcji
ilustracja: Natalia Kulka

Folklor nie powinien być traktowany jako malownicze dziwactwo, ale jako rzecz bardzo poważna, do której też należy poważnie podchodzić. Antonio Gramsci [1961: 261]

Pośród bogaczy na wsi i w mieście trwała szalona pogoń za pieniądzem. Wyrazem tego była żądza złota u Kolumba, Cortésa i Pizarro. Innym – handel Kościoła odpustami, co doprowadziło do pierwszych wystąpień Lutra. Jeszcze innym – zwrot ku nowemu poddaństwu w Europie Wschodniej oraz ku pierwszym formom kapitalistycznego rolnictwa w Europie Zachodniej. Pieniądz stawał się miarą wszystkiego. Jednak oficjalnymi wartościami społeczeństwa wciąż były te, które ucieleśniała hierarchia starego feudalizmu. Chris Harman [2008: 182]

To nie pogardzani inicjują nienawiść, ale ci, którzy pogardzają. Paulo Freire [2005: 55]

Gniew wynurzy, co się w sercu burzy przysłowie polskie [Kolberg 1977: 146]

Gdyby pokusić się o pobieżne nakreślenie modelowej, współczesnej percepcji muzycznej kultury ludowej w Polsce, nasunie się kilka skojarzeń. Pomińmy w tej wstępnej rekonstrukcji wąskie kręgi specjalistek i specjalistów nauk o kulturze czy niektórych artystów, wykonujących muzykę ludową „na serio” lub adaptujących ją w ramach niszowego obiegu. Chodzi raczej o przysłowiowego „przeciętnego odbiorcę”, który, jak wiadomo, wprawdzie nie istnieje, jednak w postaci zbiorowych dyskursów i wyobrażeń obecny jest zarówno duchem w publicznych opiniach, gustach i wzorach estetycznej wrażliwości, jak i pieniądzem w konsumenckich wyborach. Otóż wydaje się, że w takiej popularnej percepcji – o ile jakiekolwiek konkretne skojarzenia z folklorem czy kulturą ludową w ogóle się pojawią – dominują obrazy ludowych zespołów pieśni i tańca przebranych w tradycyjne stroje regionalne. Pobrzmiewają w tych wyobrażeniach dźwięki mniej lub bardziej znanych pieśni, piosenek i przyśpiewek – niekoniecznie i nie zawsze zresztą melodii i tekstów o „ludowym” rodowodzie, czym na ogół odbiorcy nie zaprzątają sobie uwagi. Można przewidywać, iż stylistycznie na czoło w owych skojarzeniach wysunie się – przez jednych uwielbiana, a przez innych znienawidzona – „góralszczyzna”. Została ona w ostatnich latach mocno spopularyzowana przez wykonawców różnych gatunków: od popu i rocka po jazz czy interpretatorów folkowych i „okołofolkowych”, a skutecznie wypromowana i sprzedana przez czujnych graczy show-biznesu: wytwórnie płytowe, stacje radiowe i telewizyjne, a nawet reklamodawców. Można mówić również o innych stylach, którym przypisuje się etykietki muzyki „ludowej”, „folkowej”, „regionalnej” czy „etnicznej” (na przykład stylizacje muzyki klezmerskiej czy romskiej, obejmujące nie tylko dźwięk i tekst, ale nierzadko oprawę wizualną), a nawet o modnej obecnie półce w salonach płytowych z napisem „muzyka świata”.

W wymiarze treściowym folklor kojarzy się zapewne z mniej lub bardziej barwnymi opisami wsi i otaczającego ją krajobrazu, historiami miłosnymi, zapisami flirtów, biesiad albo zabaw, czasem może też z wyidealizowanym obrazem pracy na roli. Ot, świat beztroskich przyśpiewek „wsi spokojnej, wsi wesołej”, przez współczesną wielkomiejską, i pewnie nie tylko wielkomiejską, publikę podziwianych za „malownicze dziwactwo” – jak czerwone korale, cepeliowskie koguciki, wyszywanki i malowane talerze. Albo pożądanych za „tradycję” i „autentyczność”, choć z „prostym ludem” mają one nieraz tyle wspólnego, co smakołyki reklamowane w spotach i na etykietach jako „babcine”, „staropolskie” i przyrządzone według „wielowiekowej receptury”. Przyjmując rozróżnienie zaproponowane przez Józefa Bursztę, można z powodzeniem założyć, że ów stereotypowy obraz kultury ludowej dotyczyć będzie nie tyle folkloru, co szczególnej postaci folkloryzmu – selektywnego naśladownictwa elementów kultury ludowej, często poddającego tę ostatnią deformacjom treściowym i formalnym oraz abstrahującego od pierwotnych kontekstów historycznych, społecznych, kulturowych czy etniczno-narodowych[1].

Folkloryzm to „zjawisko wykorzystywania wytworów kultury ludu bądź przez przenoszenie ich w inne od autentycznego środowiska, bądź w postaci tworzywa do twórczości artystycznej (poezji, muzyki czy sztuki), w obu przypadkach w celu pełnienia szerszej funkcji w życiu społeczeństwa” [Burszta 1974: 269]. Ogólna charakterystyka cech folkloryzmu – zob. Burszta 1974: 311-312; 1987: 131. Opisując lata współczesne (okres PRL), autor zwrócił uwagę, że „folkloryzm muzyczny [...] jest postacią folkloryzmu najbardziej rozpowszechnioną” [Burszta 1974: 295]..

Na tym tle płyta Gore – Pieśni buntu i niedoli XVI-XX wieku zespołu R.U.T.A. może się wydać zaskakująca. Nie do tego przyzwyczaił nas przaśno-jarmarczny stereotyp kultury ludowej. A jednak, jeśli spojrzeć na folklor przez pryzmat sformułowanej ponad sto sześćdziesiąt lat temu wizji historii, ujmującej dzieje „wszelkiego społeczeństwa dotychczasowego” jako historię walk klasowych, winniśmy wdzięczność twórcom tego muzycznego przedsięwzięcia już za samo przybliżenie nas do pewnej prawdy o kulturze ludowej, prawdy dotąd istniejącej raczej na marginesach potocznej wyobraźni. Zacytujmy autorów owej wizji historii jako konfliktu społecznego: „Wolny i niewolnik, patrycjusz i plebejusz, pan feudalny i chłop-poddany, majster cechowy i czeladnik, krótko mówiąc, ciemiężyciele i uciemiężeni pozostawali w stałym do siebie przeciwieństwie, prowadzili nieustanną, to ukrytą, to jawną walkę, walkę, która za każdym razem kończyła się rewolucyjnym przekształceniem całego społeczeństwa, lub też wspólną zagładą walczących klas” [Marks, Engels 2006: 32].

Niezależnie od tego, czy zaproponowany przez artystów skupionych pod szyldem R.U.T.A. styl muzyczny przypadnie do gustu odbiorcom, wydaje się, że nie tylko jako przedsięwzięcie artystyczne, ale i swego rodzaju przyczynek do badań lub edukacji historyczno-etnograficznej, omawiana płyta dostarcza materiału pozwalającego spojrzeć na folklor zupełnie inaczej, niż podpowiadają stereotypowe wyobrażenia. Wśród wykonawców muzyki popularnej w innych krajach sięganie po stare pieśni i wiersze tworzone w okresach społecznego wrzenia nie jest zabiegiem nowym[2].Jako przykłady można wskazać nagrany pod koniec lat osiemdziesiątych XX w. album English Rebel Songs 1381-1914 brytyjskiej grupy Chumbawamba czy niektóre piosenki popularnego w ostatnich latach Daniela Kahna wykorzystującego napisane w jidysz wiersze poetów-rewolucjonistów z przełomu XIX i XX w.. Teksty utworów nagranych przez grupę R.U.T.A. pozwalają spojrzeć na pewien wycinek dziejów Polski – i po części także ziem sąsiednich – nie jako na barwną i sielankową bajkę o zamierzchłych dziejach narodu, lecz raczej mroczną i wstrząsającą opowieść o rzeczywistości pełnej niesprawiedliwości, cierpienia i społecznego antagonizmu.

W niniejszym artykule, po krótkiej prezentacji wykonawców, materiału i koncepcji płyty, skoncentruję się przede wszystkim na interpretacji tekstowej zawartości nagrań w ramach historyczno-socjologicznej analizy struktur społecznych oraz wyobrażeń zbiorowych. W końcowej części rozważań podejmę próbę krytycznej refleksji w odniesieniu do muzycznej formy utworów, jak również w odniesieniu do recepcji albumu w mediach masowych (zwłaszcza w Internecie). Z uwagi na fakt, iż płyta oraz podejmowane wokół niej działania twórców pojawiają się jako punkt odniesienia w tak zwanej publicystyce zaangażowanej oraz prezentowane są w aktualnych kontekstach politycznych, stawiam pytanie o potencjał edukacyjny i kontestatorski tego muzycznego przedsięwzięcia. Próbuję ukazać niektóre dylematy socjologiczne i etyczne, jakie mogą pojawić się przy okazji interpretacji płyty w kategoriach „buntu” i „autentyczności”.

Twórcy, materiał, koncepcja

Płyta Gore – Pieśni buntu i niedoli XVI-XX wieku ukazała się na początku marca 2011 r. nakładem agencji koncertowo-wydawniczej Karrot Kommando. Wydawcę albumu można zaliczyć do „alternatywnej” niszy polskiego rynku muzycznego. Na stronie internetowej firma deklaruje między innymi „poszanowanie dla wolności artystów we wszelkich aspektach twórczości” oraz „brak ingerencji w wizerunek medialny, głoszone poglądy, czy wolny czas współpracowników"[3].

Jedna z opinii cytowanych na internetowej witrynie wydawcy przekonuje, iż „Karrot Kommando jest esęsją [sic!] punk rocka”. Zob. www.karrot.pl/firma (dostęp: 28 grudnia 2011). Grupa R.U.T.A. to skład stworzony z artystów na co dzień występujących w zespołach sceny folkowej i rockowej. Wydawnictwo nie zawiera informacji o nazwiskach artystów, prezentując ich poprzez stylizowane na dawną polszczyznę i mające posmak buntu pseudonimy: Guma Kanonier, Barnaba Świątek, Infamia Kosa, Nyga Hajduczek Mamuna, Harry Pohybel Watażka, Ronin, Banita Madej, Raban Orda Ordyniec, Boruta, Szaja Bisurman, a także obejmujący między innymi wyżej wymienionych „Chamski Chór”. Wiedzę o uczestnikach nagrania można uzyskać z oficjalnej strony internetowej wydawcy, gdzie płytę Gore przypisano do gatunków ethno hard core oraz punk. Jako inicjatora wymienia się Macieja Szajkowskiego, „założyciela i muzyka Kapeli ze Wsi Warszawa”, a wśród pozostałych wykonawców znalazła się „czołówka wokalistów polskiego zaangażowanego rocka: Paweł «Guma» Gumola (Moskwa), Robert «Robal» Matera (Dezerter), Nika (Post Regiment) oraz Hubert «Spięty» Dobaczewski (Lao Che)” [4]. Por. www.karrot.pl/ruta (dostęp: 28 grudnia 2011). Na okładce płyty skrót nazwy zespołu rozwinięto dwojako: Ruch Utopii, Transcendencji, Anarchii bądź Reakcyjna Unia Terrorystyczno Artystowska.

Na płytę Gore składa się oficjalnie siedemnaście, a faktycznie dziewiętnaście utworów, gdyż dwóch nie wymieniono w spisie tytułów i ukryto je za ostatnią na liście Pieśnią robotników leśnych Warmii, kiedy rozbrzmiewają po ponad dwuminutowej przerwie. Całość trwa około trzydziestu minut, a więc niewiele jak na współczesne produkcje płytowe. Nagrań dokonano w grudniu 2010 r., w studiu Polskiego Radia. Wszystkie utwory wykonano, wykorzystując instrumenty akustyczne, w tym dawne i ludowe. Na płycie usłyszeć można instrumenty strunowe (lira korbowa, skrzypce, fidel płocka i średniowieczny, kontrabas oraz saz – popularny m.in. w zachodniej Azji i na Bałkanach instrument szarpany), dęte (klarnet basowy, saksofon sopranowy, trombita), perkusyjne (baraban, bęben obręczowy, talerze perkusyjne, bębenek tof, werbel), a także piłę. Z wyjątkiem kilkunastosekundowej introdukcji zatytułowanej Zew Hord, wszystkie utwory są śpiewane. Dwa „ukryte” utwory zamykające płytę zaśpiewano a capella. Muzykę napisał lider zespołu Orkiestra Rivendell, Kamil Rogoziński. Aranżacji dokonali Kamil Rogoziński i Maciej Szajkowski [Szajkowski 2011a], a przy pięciu utworach nad aranżacją pracowało czterech innych muzyków [por. okładka płyty]. Inspirację dla tytułowego utworu Gore! stanowił nagrany przez waszyngtoński hardcore’owy zespół Coke Bust utwór Beyond a Reasonable Doubt [por. okładka płyty].

Dobór tekstów zebranych na płycie stanowi efekt poszukiwań w zbiorach etnograficznych oraz rozmów z badaczami kultury ludowej. Utwory reprezentują różne regiony, m.in. Galicję (w tym Podhale), Kaliskie, Kielecczyznę, Lubelszczyznę, Radomskie, Warmię oraz Górne i Dolne Łużyce. Zaczerpnięto je między innymi z publikacji wydawanych w XIX i na początku XX w.: wielotomowego dzieła Oskara Kolberga, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, czasopisma „Zbiór Wiadomości do Antropologii Krajowej”, zbioru Jana Arnošta Smolera Pjesnički hornych a delnych Łužiskich Serbow z lat 1841-1843 (w przekładach Józefa Magnuszewskiego [Magnuszewski (red.) 1965], Pieśni Ludu Podhalan wydanych w 1845 r., czasopism: „Wisła”, „Lud” oraz „Materiały Antropologiczno-Archeologiczne i Etnograficzne”. Kilka utworów wybrano z wydawnictw opublikowanych po drugiej wojnie światowej, jak Pieśni ludowe Warmii i Mazur z 1955 r., Pieśni kaliskie z 1971 r. oraz Polskie przyśpiewki ludowe z 1982 r. Płytę zamykają wspomniane dwa powojenne nagrania pochodzące ze zbiorów fonograficznych Instytutu Sztuki PAN (Ci dawni panowie i Panowie, panowie, wykonane przez Helenę Dobosz, Helenę Gilową i Helenę Majewską, zarejestrowane w latach 1951 i 1952 w Gruszowie, powiat Myślenice, oraz w Szaflarach, powiat Nowy Targ). Według dostępnych na okładce informacji, większość utworów trafiła do etnograficznych zbiorów między pierwszą połową XIX w. a rokiem 1980, choć dokładne lub przybliżone daty zapisu podano tylko dla niektórych z nich[5]. Na przykład dla Pieśni o Jakubie Szeli, zapisanej przez Jana Chorosińskiego na Powiślu Kieleckim, brak – poza miejscem i nazwiskiem badacza – informacji o źródle/publikacji i dacie. Być może należy ona do materiału zebranego podczas ogólnopolskiej Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego prowadzonej w latach 1950-1954 przez Instytut Sztuki PAN wraz z Polskim Radiem. Chorosiński kierował wówczas zespołem terenowym na Kielecczyźnie [por. Jackowski 2009].

Pomysłodawca przedsięwzięcia, Maciej Szajkowski, który w jednym z wywiadów jako inspirację wskazał Historię chłopów polskich Aleksandra Świętochowskiego [Szajkowski 2011b], tak mówił o poszukiwaniu materiału: „Dotarłem do osiemnastowiecznych ksiąg, w których spisano archaiczne teksty, dziś w dużej mierze niezrozumiałe i nieprzekładalne na współczesny język. Kilku powojennych etnografów, pisarzy i poetów w swoich pracach, gdzieś na marginesie, też spisało pieśni buntu i niedoli, skargi chłopskie. Z rozmów z etnografami, którzy pracowali w latach sześćdziesiątych, wiem, że te pieśni pojawiały się w ich badaniach, bo mieli kontakt z ludźmi pamiętającymi początki XX w., gdy taka twórczość funkcjonowała jeszcze w naturalnym obiegu. Dwa takie nagrane w latach pięćdziesiątych utwory wygrzebane w Instytucie Sztuki Polskiej PAN umieściliśmy na płycie jako ukryte tracki” [Szajkowski 2011a].

Biorąc pod uwagę treściowy dobór materiału, płytę Gore można uznać za swoisty album tematyczny, w którym na pierwszy plan wybijają się kwestie życia chłopskiego w warunkach ucisku feudalnego oraz różne przejawy – od skargi, poprzez szydzenie z reprezentantów stanów uprzywilejowanych, po przemoc i groźbę śmierci – ludowego oporu wobec systemu sankcjonującego niesprawiedliwości społeczne [6]. Jeden z internetowych recenzentów wręcz określił tę płytę mianem „albumu koncepcyjnego”, opowiadającego „historię buntu, przeprowadzając słuchaczy przez każdy jego etap – od momentu narodzin, przez wyartykułowanie podstawowych zarzutów, do radykalizacji postaw. Każdy utwór opowiada inny fragment tej samej historii, widzianej oczami różnych bohaterów” [marKoniec 2011]. Pojawiające się wśród muzyków i recenzentów rozróżnienie na albumy „koncepcyjne” i „tematyczne” bywa przedmiotem sporów. Niektórzy zaliczenie danej płyty do którejś z tych kategorii uzależniają od tego, czy cechuje ją muzyczno-tekstowe powiązanie utworów, np. w formie fabuły (album koncepcyjny), czy jedynie wspólny obszar treściowy tekstów (album tematyczny).. Zapowiedź takiej koncepcji znajdujemy w dołączonej do płyty książeczce-okładce, w której tematykę albumu zaprezentowano jako „Krzyk buntu z czeluści świata feudalnego, który przeminął, zmienił oblicze, ale się nie skończył. Sprzeciw wobec kasty panów i społeczeństwa niewolników. Cztery wieki niedoli, biedy i niewolnictwa zaklęte w pandemonicznych kompozycjach”. Tę publikację, stanowiącą wraz z nagraniami integralną całość, otwiera wprowadzenie autorstwa Stanisława Baja z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, który pisze m.in. „Chłop zamknięty, w izolacji, na niewielkiej przestrzeni miejsca, domu – miał wielką własną przestrzeń metafizyczną kultury”. Inny pomieszczony tam artykuł – autorstwa Ewy Chomickiej – dostarcza interpretacji buntu jako „zjawiska niezbędnego dla funkcjonowania społeczeństwa”, momentu, w którym „cisi dotąd słudzy wołają o głos, zaczynają chcieć rządzić”. Tekstom towarzyszą ilustracje, wśród których znalazły się dawne ryciny przedstawiające pracę, nędzę i ucisk chłopów, ale też i osiemnastowieczna karykatura księdza. Książeczka-okładka zawiera także ponad dwadzieścia cytatów dotyczących chłopów, feudalizmu i pańszczyzny, autorstwa zarówno obrońców przywilejów szlacheckich, jak i krytyków pańszczyzny oraz zwolenników wyzwolenia chłopów: od szesnastowiecznych pism Andrzeja Frycza Modrzewskiego czy Stanisława Orzechowskiego, poprzez pisma reformatorów z XVIII i XIX w., po fragmenty współczesnej publicystyki i opracowań naukowych. Ta mozaika cytatów ukazuje wycinek obrazu chłopów w oczach szlachty i kleru katolickiego oraz stosunek stanów uprzywilejowanych do chłopstwa. Jednocześnie pozwala spojrzeć na „sprawę chłopską” nie tylko jako na wielowiekowy konflikt i główny antagonizm społeczny dawnej Polski, lecz również jako na kwestię polityczną; dzieje pańszczyzny i pogardy wobec chłopów widzieć zaś jako balast kulturowy do dziś obciążający wyobraźnię społeczną w postaci antywiejskich stereotypów oraz „mistyki władzy” (Jasienica), która jest pozostałością mentalności i obyczajów magnackich oraz szlacheckich.

Kontekst historyczny – od feudalizmu do współczesnego antywiejskiego klasizmu

To nie przypadek, że ramy czasowe określające pochodzenie tekstów śpiewanych na płycie Gore sięgają XVI w., czyli okresu krystalizowania się na ziemiach polskich – i innych obszarach Europy Środkowo-Wschodniej – systemu folwarczno-pańszczyźnianego. Już w XV w. oraz na początku kolejnego stulecia rozpoczął się proces przeobrażeń rolnictwa, związany z „wyraźną orientacją wielkich panów i zamożniejszej szlachty na zbyt zboża w Gdańsku”, związany „ze wzrostem zapotrzebowania na zboże w Niderlandach [...]. Miało to ogromne znaczenie dla [...] krajów środkowej i wschodniej Europy zarówno ze względu na ich strukturę gospodarczą, jak i społeczną” [Małowist 2006: 114]. Badacze mają różne zdanie na temat odmienności ścieżek rozwojowych Wschodu i Zachodu. Niektórzy określają ten czas jako istotny moment formowania się kapitalizmu („europejskiej gospodarki-świata”) z jego podziałem na centrum i peryferie [Wallerstein 1974], [7]. Immanuel Wallerstein włącza do „europejskiej gospodarki-świata”, poza Europą Północno-Zachodnią i chrześcijańskim obszarem Morza Śródziemnego, także Europę Środkową wraz z Polską, region bałtycki, wyspy atlantyckie i obszary Ameryki Południowej pod kontrolą Hiszpanii i Portugalii oraz „kilka enklaw wybrzeża Afryki” [Wallerstein 1974: 68]. Jak pisze Anna Sosnowska: „Europa Wschodnia jest w tym modelu jedną z dwóch najstarszych peryferii kapitalistycznego systemu światowego” [Sosnowska 2004: 47].. Inni piszą o „refeudalizacji” gospodarki i opóźnieniu rozwoju kapitalistycznego ziem polskich[8]. Na przykład Jerzy Topolski pisał: „…wzrost aktywności gospodarczej szlachty w XVI w. rozpatrywać trzeba w sposób zróżnicowany. [...] Tam, gdzie nie doprowadził w większym stopniu do akumulacji kapitalistycznej [...], tam też rozwój kapitalizmu napotkał trudności i uległ przesunięciu w czasie. Dotyczy to szczególnie krajów Europy środkowo-wschodniej, gdzie zapanowała gospodarka folwarczno-pańszczyźniana i gdzie w wyniku burzliwego wkroczenia do życia gospodarczego nowej szlachty nastąpiły procesy refeudalizacyjne. Powstanie kapitalizmu zostało przesunięte aż do XIX w.” [Topolski 2003: 92]. „Dopiero lokalne warunki wpłynęły na to, czy zakumulowane środki zaczęły dawać akumulację kapitalistyczną (typ angielski), czy też feudalną (typ polski) lub też obie łącznie (typ francuski).[...] folwark oparty na pańszczyźnie przyczyniał się do wtórnej feudalizacji poważnych terenów” [Topolski 2003: 134]. Topolski polemizuje z ujęciem Wallersteina, zwracając uwagę, że ten ostatni – rozwijając koncepcję rozwoju „kapitalizmu agrarnego” w XVI w. – „nie bierze pod uwagę procesu refeudalizacji w Europie Środkowo-Wschodniej (powstania nowej fazy feudalizmu) w wyniku rozwoju gospodarki folwarczno-pańszczyźnianej” [Topolski 2003: 184]. Wszyscy zwracają uwagę na wyłaniającą się wówczas ekonomiczną specyfikę regionu, którego istotną część stanowiła Polska. Do specyfiki tej należał system obciążeń pańszczyźnianych, czyli przymusowej robocizny wykonywanej przez chłopów na rzecz panów feudalnych. System ów określa się niekiedy mianem „wtórnego” poddaństwa chłopów.

Na przełomie XV i XVI w. nasilił się „wielki atak szlachty na dotychczasowe uprawnienia chłopów” [Małowist 2006: 111]. Dążeniom szlachty do podniesienia dochodów, po części związanych z chęcią wykorzystania narastającej koniunktury na eksport zboża na Zachód, towarzyszyła ekspansja polityczna stanu szlacheckiego i wzrost jego znaczenia w stosunkach z królem (zwłaszcza od przywileju mielnickiego z 1501 r. i konstytucji Nihil novi z 1505 r.). „Trudności ekonomiczne szlachty w XV w. – pisał Małowist – popychały ją niewątpliwie w kierunku zaostrzenia poddaństwa chłopów i narzucania im dodatkowych świadczeń w robociźnie. [...] W nowej sytuacji było dla niej rzeczą znacznie ważniejszą dysponowanie płodami rolnymi rosnącymi w cenie niż zdeprecjonowanymi chłopskimi świadczeniami pieniężnymi. [...] Do eksportu zboża do Gdańska włączyli się przede wszystkim wielcy panowie świeccy i duchowni oraz zamożniejsza szlachta polska. Tylko te grupy miały środki pozwalające na to. [...] Szlachta musiała jednak rozporządzać wystarczającą siłą roboczą, jeżeli miała osiągnąć korzyści z nowej sytuacji. [...] wobec niskiej wydajności rolnictwa dochody szlachty nie pozwalały jej na szerokie stosowanie najemnej siły roboczej w folwarkach i [...] właśnie dlatego starała się chłopom narzucić pańszczyznę” [Małowist 2006: 112-113]. Gdy na przełomie XV i XVI w. sytuacja gospodarki wiejskiej zaczęła ulegać poprawie a w połowie XVI stulecia nastąpił gwałtowny wzrost cen produktów rolnych na Zachodzie – za sprawą wzrostu popytu wskutek rozwoju demograficznego i urbanizacji, a także w efekcie deprecjacji monety spowodowanej napływem kruszców zagrabionych w Ameryce Południowej – warstwy uprzywilejowane w Polsce i innych krajach regionu dostrzegły szansę na rozwój ekonomiczny i wzbogacenie się [por. Małowist 2006: 382].

Z tych powodów jako integralną część omawianego procesu należy postrzegać postępujące od drugiej połowy XV w. dążenie szlachty do poszerzania swych przywilejów, prawnego ograniczania swobody przemieszczania się chłopów oraz obciążanie ich przymusowymi świadczeniami roboczymi. Wyrazem tego były m.in. statuty nieszawskie z 1453 r., piotrkowskie z lat 1493 i 1496 oraz uchwała sejmu z 1520 r. wprowadzająca obowiązkową pańszczyznę w wysokości jednego dnia tygodniowo [9]. Proces ten zaczął się w zasadzie wcześniej, jeśli uwzględnić np. statut warcki Władysława Jagiełły z 1423 r., nadający szlachcie prawo rugowania sołtysów, ograniczający możliwość opuszczania wsi przez chłopów i sankcjonujący kary za ukrywanie zbiegłych chłopów.. Jak pisał Małowist: „w ciągu XVI w. i w okresie następnym pańszczyzna wykonywana przez chłopów osiągnęła z biegiem czasu wysokie rozmiary, przekraczając często 4 i 5 dni w tygodniu z 1 łanu, że często rozmiary jej uzależniano wręcz tylko od potrzeb pana. Kolejne ustawy sejmów szlacheckich począwszy od schyłku XV w. doprowadziły do pełnego uzależnienia sądowego poddanych chłopów od ich panów bez prawa apelacji do króla (od 1518 r.) oraz zmierzały do całkowitego przytwierdzenia ich do ziemi. [...] Dodajmy do tego znaną okoliczność, że zwłaszcza chłopi siedzący na większych gospodarstwach musieli obrabiać ziemię pańską głównie własnymi narzędziami i żywym inwentarzem oraz byli zobowiązani do bezpłatnego transportu towarów należących do pana nieraz na dużych odległościach. Wszystko to było bardzo dotkliwym obciążeniem” [Małowist 2006: 280], [10].Pańszczyzna obowiązywała nieraz także poza rolnictwem, np. w gospodarce leśnej i transporcie [Małowist 2006: 284].

Proces ten nasilił się na przełomie XVI i XVII w., „gdy w większości krajów środkowo-wschodniej i wschodniej Europy wystąpiły oznaki zahamowania rozwoju ekonomicznego oraz decydująca dla dalszych ich dziejów petryfikacja istniejących struktur społecznych” [Małowist 2006: 9]. W XVIII w. wysokość pańszczyzny nierzadko sięgała siedmiu czy nawet dziesięciu dni tygodniowo, co oznaczało dla chłopa użytkującego dany areał konieczność wykonania tej pracy wspólnie z dodatkowymi osobami (np. synami lub parobkami).

W różnej postaci i w rosnącym natężeniu, z czasem (od końca XVIII w.) zamieniana na czynsz pieniężny, pańszczyzna odgrywała kluczową rolę w gospodarce późnego feudalizmu na ziemiach polskich aż do XIX w. Już pod koniec XVI i na początku XVII w. oznaczała nie tylko odizolowanie chłopstwa od rynków miejskich, a zatem ich swoisty paraliż ekonomiczny i obniżenie siły nabywczej, lecz również stopniowe pogarszanie się sytuacji małych i średnich miast funkcjonujących głównie w ramach lokalnych i regionalnych rynków, a nawet pauperyzację niższych, i niekiedy też średnich, warstw stanu szlacheckiego. W efekcie kraje o tak jednostronnej gospodarce, w tym Polska, weszły w XVII w. „stopniowo w fazę długotrwałej stagnacji, podczas gdy w związku z tym w dziedzinie struktur politycznych i społecznych nastąpiła swego rodzaju reakcja feudalna, tak niebezpieczna dla Polski w okresie okrzepnięcia zamożnych państw absolutystycznych nie tylko na Zachodzie, ale i na Wschodzie” [Małowist 2006: 383-384].

Jak pisał Jerzy Topolski, zagrożenie pozycji zamożniejszych warstw chłopstwa oraz pogorszenie się ogólnej sytuacji ludności wiejskiej na przełomie XVII i XVIII w. „wywołało nasilenie walki o poprawę sytuacji”. Wśród form chłopskiego oporu należy wymienić zbiegostwo, czyli porzucanie wsi w poszukiwaniu lepszych warunków. Szacuje się, że nawet dziesięć procent chłopów stale poszukiwało nowego miejsca zamieszkania, co przyczyniało się do ograniczania wyzysku przez szlachtę. „Bardziej otwartymi formami walki były bunty pańszczyźniane, sabotaż prac na pańskim i wreszcie wystąpienia zbrojne, krwawo tłumione przez szlachtę. Miały one miejsca na Podhalu, Podlasiu, w Wielkopolsce i na terenie Kurpiowszczyzny”. Część chłopów w dobrach królewskich usiłowała walczyć poprzez wnoszenie suplik bądź skarg „na dzierżawców lub innych posiadaczy” [Topolski 1982b: 104-105]. Jednak niektórzy badacze wskazują na fakt, iż w krajach na wschód od Łaby opór chłopski przybierał mniejsze rozmiary niż na Zachodzie. Na przykład Chris Harman w Ludowej historii świata (A People’s History of the World) podkreślał zasadnicze różnice w położeniu politycznym i ekonomicznym chłopów w krajach, gdzie – jak w Holandii czy Anglii – zniesiono całkowicie prawne poddaństwo chłopstwa, a znaczą część klas niższych wchłonęły branże rzemieślnicze lub sektory „zależne raczej od handlu niż od rolnictwa”, i w krajach, w których „stłumiono przypływy rewolucyjne”. Dla tych ostatnich „wiek XVII stanowił okres regresu gospodarczego, [...] słabych inwestycji w rolnictwie, gdyż panowie, a między nimi państwo, przejmowały całą nadwyżkę, chłopi zaś tkwili w niekończącej się nędzy (w niektórych miejscach cierpiąc «wtórne poddaństwo»). Całkowita produkcja rolna w XVIII wieku w Polsce, na Sycylii czy w Kastylii osiągnęła prawdopodobnie poziom niższy niż dwa stulecia wcześniej” [Harman 2008: 235-236], [11].Na słaby opór chłopów w krajach na wschód od Łaby jako istotny czynnik warunkujący powstanie ustroju folwarczno-pańszczyźnianego zwrócił uwagę Robert Brenner [Brenner 1976]. Dyskusja z tezami Brennera – zob.: Topolski 2003: 185-185; 1982a.. Wśród czynników warunkujących „brak reakcji ze strony chłopów we wczesnej fazie rozwoju gospodarki folwarcznej”, Małowist wymienia m.in.: fakt, że początkowo pod folwarki zajmowano ziemię nieuprawianą, co nie wiązało się jeszcze z rugowaniem chłopów; funkcję wysokich cen artykułów rolnych jako kompensaty dodatkowych świadczeń w robociźnie dla zamożnych i średniozamożnych chłopów, którzy nierzadko najmowali do tego biedotę wiejską; utrzymującą się do XVI w. możliwość zbiegostwa ubogich chłopów do miast lub do dóbr panów o mniejszych wymaganiach; konkurencję „o chłopską siłę roboczą wśród szlachty i wielkich panów”; a także słabe możliwości oporu chłopów w wyniku ich rozrzucenia po wsiach – poza dobrami koronnymi, gdzie mogli odwoływać się do sądów królewskich [Małowist 2006: 112-114, 282]. Małowist twierdzi, że czynniki te mogą tłumaczyć, dlaczego „w 1525 r. wielkie powstanie chłopskie nie objęło prawie wcale terenów eksportujących zboże nad Bałtyk ani w Niemczech, ani na sąsiednich ziemiach polskich” [Małowist 2006: 114].

W propozycjach reformatorów społecznych w kolejnych stuleciach, a szczególnie podczas mobilizacji niepodległościowych końca XVIII w. oraz w XIX w., kwestia agrarna urosła do rangi „podstawowej sprawy politycznej” [Topolski 1982b: 155] – i to zarówno w programach ruchów narodowo-wyzwoleńczych i rewolucyjnych, które dążyły do pozyskania chłopów w szeregi powstańców lub jako siłę wspierającą, jak też w polityce państw zaborczych, usiłujących wpływać na społeczeństwo polskie.

Wydarzeniem, które w polskiej i europejskiej historii „kwestii chłopskiej” odbiło się szczególnym echem, był bunt z lutego i marca 1846 r. pod wodzą Jakuba Szeli, znany jako „rabacja galicyjska”. Początek rebelii zbiegł się z wybuchem powstania krakowskiego, którego chłopi – po części za sprawą dezinformacji ze strony władz austriackich – nie poparli, przekonani o antychłopskim nastawieniu polskiej szlachty organizującej walkę narodowowyzwoleńczą. W toku gwałtownych wystąpień dokonano grabieży ponad czterystu dworów (w obwodzie tarnowskim ok. 90%), a liczba ofiar przekroczyła tysiąc osób [12]. [Por. hasło „«rabacja» galicyjska”, w: Sienkiewicz 2005: 164-165; Topolski 1982b: 164; Zgórniak 2001: 192-193]. Po stłumieniu rebelii przez wojsko austriackie (po wcześniejszym stłumieniu powstania narodowego), chłopów poddano szykanom i torturom [Sienkiewicz 2005: 164]. W polskiej historiografii głównego nurtu zdaje się przeważać perspektywa szlachecko-nacjonalistyczna, umniejszająca wagę podziałów społecznych wśród ludności ziem polskich i traktująca bunt galicyjski jako „dramat”, „cios” dla ruchu niepodległościowego oraz ludowe „bestialstwo” i „rzeź”. Tymczasem miał on znaczenie moralne i był długo pamiętany jako próba czynnej walki chłopów o równouprawnienie i zniesienie poddaństwa [13]. Jeden z autorów tak pisał niedawno o oddziaływaniu rewolty galicyjskiej w późniejszych dekadach: „Chociaż rewolucja 1846 roku pozostała niedokończona, to zostawiła widoczne ślady w kultu sięgają XVI w., czyli okresu krystalizowania się na ziemiach polskich – i innych obszarach Europy Środkowo-Wschodniej – systemu folwarczno-pańszczyźnianego. Już w XV w. oraz na początku kolejnego stulecia rozpoczął się proces przeobrażeń rolnictwa, związany z „wyraźną orientacją wielkich panów i zamożniejszej szlachty na zbyt zboża w Gdańsku”, związany „ze wzrostem zapotrzebowania na zboże w Niderlandach [...]. Miało to ogromne znaczenie dla [...] krajów środkowej i wschodniej Europy zarówno ze względu na ich strukturę gospodarczą, jak i społeczną” [Małowist 2006: 114]. Badacze mają różne zdanie na temat odmienności ścieżek rozwojowych Wschodu i Zachodu. Niektórzy określają ten czas jako istotny moment formowania się kapitalizmu („europejskiej gospodarki-świata”) z jego podziałem na centrum i peryferie [Wallerstein 1974], [7].rze, ekonomii, stopniu zaawansowania form życia zbiorowego. Nie przypadkiem to właśnie obszary porabacyjne stały się ośrodkami ruchów chłopskich w drugiej połowie XIX i w pierwszej XX wieku, z krwawo stłumionym strajkiem chłopskim w 1937 roku, który był największym protestem masowym międzywojnia” [Wielgosz 2012]..

Zniesienie przymusowej pracy i poddaństwa chłopów, czyli uwłaszczenie powiązane z częściową parcelacją gruntów, dokonywało się w poszczególnych zaborach w ciągu blisko sześciu dekad: w pruskim w latach 1807-1823 i później (jako stopniowy proces zwany „pruską drogą rozwoju społecznego" [14]. Określenie „pruska droga rozwoju” ma szersze konotacje. Na przykład historyk Artur Eisenbach używa tego terminu również w odniesieniu do procesu emancypacji Żydów na wszystkich obszarach ziem polskich, zestawiając „kwestię żydowską” ze „sprawą chłopską” i „kwestią mieszczańską” oraz ogólnym procesem rozpadu ustroju feudalnego oraz reformy stosunków agrarnych i miejskich w XVIII-XIX w. [Eisenbach 1988: 15, 21-25].), austriackim w roku 1848 (dwa lata po rebelii galicyjskiej), a rosyjskim w latach 1861-1864 [por. Topolski 1982b: 163-164]. Mimo zniesienia pańszczyzny, sprawa odkładanej lub niepełnej reformy rolnej (czyli wywłaszczania ziemiaństwa i parcelacji majątków ziemskich między chłopów) jeszcze w XX w., w niepodległej Polsce czyniła z chłopów obiekt politycznych przetargów [15]. Dobrym przykładem może być uchwała Sejmu z 15 lipca 1920 r. o wykonaniu zadeklarowanej rok wcześniej reformy rolnej. Uchwałę tę przyjęto dla pozyskania bezrolnych i małorolnych chłopów do armii w obliczu wojny polsko-bolszewickiej, a także, by osłabić atrakcyjność haseł wysuwanych przez Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski oraz uniknąć parcelacji dworów w wyniku ewentualnych działań rewolucyjnych [por. Buszko 1987: 238]. Zadania reformy rolnej zrealizowano w szerszej skali, jak wiadomo, dopiero w latach 1944-1948, zresztą – przynajmniej w początkowym okresie – również w atmosferze przetargów politycznych pomiędzy obozem lewicy komunistycznej wraz z PPS i radykalnymi środowiskami chłopskimi, a opozycyjnym obozem z PSL na czele...

Efektem wielowiekowego podporządkowania chłopstwa w ramach struktury społecznej i systemu polityczno-gospodarczego było jego upośledzenie również w dziedzinie edukacji czy kultury. Na początku XVIII w. zaledwie kilka procent chłopów umiało pisać i czytać, w porównaniu z około 70% wśród szlachty i około 60% wśród mieszczan. W społeczeństwie II Rzeczpospolitej, w której mieszkańcy wsi stanowili trzy czwarte populacji, a na terenach wschodnich 87%, i blisko dwie trzecie ludności kraju utrzymywało się z rolnictwa, analfabetyzm dotyczył – w zależności od regionu – od 20% do 70% mieszkańców. Ogółem około jedna trzecia ludności nie umiała czytać ani pisać, a analfabetyzm funkcjonalny zagrażał wsi pomimo niemal pełnej realizacji do lat trzydziestych obowiązku szkolnego. Nieznaczna tylko część młodzieży chłopskiej kształciła się powyżej poziomu podstawowego. Przykładowo w roku szkolnym 1922-1923 zaledwie 13 % uczniów szkół średnich było pochodzenia chłopskiego [Topolski 1982b: 110, 207, 221]. Należy zauważyć, że we wschodnich regionach Polski do 1939 r. znaczną część ludności chłopskiej stanowiły mniejszości narodowe, jak Białorusini (według spisu powszechnego z 1931 r. ok. 990 tysięcy, czyli 3,1% ogółu populacji Polski; wraz z „tutejszymi” z Polesia – nawet dwukrotnie więcej, z czego ponad 90% stanowili chłopi) czy Ukraińcy (według spisu z 1931 r. 4,4 miliona, czyli 13,9% populacji, a w rzeczywistości ponad 5 milionów, czyli ponad 16% populacji, z czego ponad 80% to chłopi) [16]. Hasła „Białorusini” i „Ukraińcy” w: Sienkiewicz 2005: 31, 200.. Trudności ekonomiczne i słabszy – w porównaniu z nacjonalizmem polskim – rozwój świadomości narodowej tych grup mniejszościowych, jak też dominacja kultury polskiej (szlacheckiej i postszlacheckiej) oraz wyznania rzymskokatolickiego, czyniły z mniejszości obiekt ucisku nie tylko w sferze społeczno-ekonomicznej, ale również kulturowej. Przejawem tego była asymilacyjna polityka władz II Rzeczpospolitej, czyli polonizacja [Sienkiewicz 2005: 200-201].

Za efekt historycznego zdominowania chłopów można uznać trwającą do dziś deprecjację kultur chłopskich oraz niechęć, a niekiedy i pogardę, do tego, co wiejskie, a co utożsamia się z zacofaniem, przesądem i antytezą nowoczesności. Wyrazem tego są – utrzymujące się tak na poziomie społecznych wyobrażeń, jak i nie zawsze uświadamianych nawyków językowych – stereotypy ludności wiejskiej oraz pejoratywne bądź ironiczne określenia mające genezę w omawianym okresie. Do reprodukcji owych wyobrażeń i nawyków dochodzi, jak się wydaje, w dużej mierze nie tylko za sprawą podziału na kulturę „wyższą” i „niższą”, ale bardziej może nawet poprzez wytwory kultury popularnej (np. filmy i seriale) oraz produkcję dziennikarsko-publicystyczną (np. skandalizująco-szokujące reportaże, esencjalizujące tezy o nieprzystawalności polskiej wsi do „proeuropejskich” procesów modernizacyjnych i równie esencjalizujące traktowanie polskiej wsi ogółem jako niezróżnicowanej przestrzeni społeczno-kulturowej).

Ogółem można owo negatywne – nierzadko stereotypowe – postrzeganie chłopstwa (dawniej) oraz wsi rolniczej (współcześnie) wraz z deprecjacją powstałych w tych kręgach społecznych wartości, stylów życia i innych wytworów kulturowych, określić mianem antywiejskiego klasizmu. Sam termin „klasizm” – inaczej niż analogiczne terminy, jak rasizm czy seksizm – nie zyskał dotąd popularności w naukach społecznych. Autorzy poświęconej temu zagadnieniu strony internetowej charakteryzują „klasizm” jako zróżnicowane traktowanie w oparciu o faktyczną lub domniemaną przynależność do klasy społecznej, będące „systematycznym uciskiem klas podporządkowanych mającym na celu przyniesienie korzyści klasom dominującym lub wzmocnienie ich pozycji”. Klasizm obejmuje zarówno postawy indywidualne, jak i systemowe rozwiązania polityczne wraz z towarzyszącymi im racjonalizacjami, wartościowaniem i kulturą, która zapewnia trwanie takim uprzedzeniom i formom dyskryminacji [por. What Is Classism b.d.]. Jest to zatem „system ucisku społecznego, który działa na różnych poziomach i obejmuje zarówno struktury społeczne, jak i ludzkie działanie (human agency)” [Barone b.d. (a): 2; zob. też Barone b.d. (b)]. Sformułowanie „klasizm antywiejski” może posłużyć jako termin roboczy, który określa uprzedzenia wobec faktycznych, domniemanych lub wyobrażonych mieszkańców wsi kojarzonej głównie lub wyłącznie z kulturą chłopską przeciwstawioną – jako „niższa”, „gorsza” lub „zacofana” – kulturom „postępu”, kojarzonym z kolei w znacznej mierze z miastem, modernizacją (technologiczną, społeczno-instytucjonalną, obyczajową itd.) czy – w sferze kultury symbolicznej – „sztuką wysoką" [17]. Temu uprzedzeniu, będącemu jednym ze składników nowoczesnej ideologii „postępu” ulegli także autorzy cytowanego Manifestu komunistycznego, którzy w połowie XIX w., pisząc o gospodarczej, społecznej i kulturowej transformacji, jaką była ekspansja kapitalizmu, stwierdzili: „Burżuazja podporządkowała wieś panowaniu miasta. Stworzyła olbrzymie miasta, zwiększyła w wysokim stopniu liczbę ludności miejskiej w przeciwieństwie do wiejskiej i wyrwała w ten sposób znaczną część ludności z idiotyzmu życia wiejskiego” [podkreślenie – M.S.] [Marks, Engels 2006: 36]. Sformułowanie to obejmować będzie także uprzedzenia względem wytworów kulturowych łączących się z tak rozumianą „wsią”. Innymi słowy, nie chodzi – po pierwsze – o uprzedzenie wobec wszelkich mieszkańców wsi, a jedynie o negatywny stosunek do chłopów i innych przedstawicieli warstw niższych, a także do ich potomków oraz do wiązanych z tymi grupami stylów życia postrzeganych jako „wiejskie” lub „wywodzące się ze wsi”. Po drugie, jakkolwiek kategorie „wieś” (w sensie przestrzeni społecznej) czy „mieszkańcy wsi”, nawet zawężone do chłopów czy rolników, nie stanowią kategorii jednolitych i trudno w związku z tym bezproblemowo użyć ich w opisie czy analizie stratyfikacji społecznej; mam tu na myśli funkcjonującą w wyobrażeniach zbiorowych redukcję „wsi” do kategorii społecznych wymienionych wyżej. Po trzecie wreszcie, pomimo kontrowersji, jakie może nasuwać użycie określenia „klasizm” w stosunku do kategorii społecznej opisywanej w przedkapitalistycznym kontekście historycznym często nie jako klasa, ale jako stan, użycie terminu „klasizm antywiejski” pozwala zwrócić uwagę na trwałość historyczną uprzedzeń wobec wsi jako antytezy modernizacji i postępu niezależnie od tego, czy mówimy o społeczeństwie feudalno-stanowym, czy nowoczesnym, a także niezależnie od samych przeobrażeń owych uprzedzeń i społecznego wizerunku wsi w ogóle.

Na tym tle przedsięwzięcie w postaci albumu muzycznego Gore – Pieśni buntu i niedoli XVI-XX wieku można uznać za próbę pokonania stereotypu chłopa i życia wiejskiego oraz wyjścia poza swoiste klasowe (czy też klasowo-terytorialne) skrzywienie współczesnej kultury popularnej. Owe przyśpiewki i pieśni zadają kłam sielankowym wizjom wsi oraz idealizacjom „Rzeczpospolitej szlacheckiej”, wpajanym zwłaszcza w toku kształcenia szkolnego i w licznych filmowych adaptacjach literatury. Przełamują także towarzyszące im, nierzadkie przemilczenie losu chłopów i okrucieństwa warstw uprzywilejowanych. Obrazu, jakiego dostarczają zgromadzone na płycie teksty wraz z materiałami towarzyszącymi (cytatami, opracowaniami, rycinami), nie można wprawdzie uznać za zupełnie nieznany czy nieobecny w społecznej wyobraźni, jednak trudno uznać go za wizerunek powszechny czy  dominujący. Wydaje się też, iż nie jest to obraz, który łatwo dałoby się skonsumować w kulturze masowej nastawionej na zabawę, przyjemność oraz lekkość i niekontrowersyjność przekazu. Przyjrzyjmy się jego zawartości.

Ciąg dalszy artykułu znajduje się w załączonym pliku.

-----------------------------

*Marcin Starnawski, "Któż tam będzie wisiał?" - Bunt chłopski w miejskiej wyobraźni. O płycie "Gore" zespołu R.U.T.A. i o jej recepcji, tekst oryginalny ukazał się w "Studia Litteraria et Historica" Pismo Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk 2012, nr 1, http://www.slh.edu.pl/sites/default/files/Starnawski01.pdf

------------------------------

Autorowi i redakcji pisma "Studia Litteraria et Historica" bardzo dziękujemy za zgodę na przedruk.

download

Opublikowano: 2013-02-22

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 256