Muzyka popularna Zespoły muzyczne Poezja i literatura

W Hotelu Kosmos

Paweł Tański

w-hotelu-kosmos
Autor fotografii: Szymon Zdziebło, www.tarantoga.pl

W niniejszym artykule spróbujemy zinterpretować wybrane teksty utworów słowno-muzycznych z repertuaru zespołu Hotel Kosmos, przy czym – ze względu na ograniczoną objętość tego studium – interesować nas będą głównie dokonania artystyczne tej formacji z debiutanckiej, oficjalnej, tak to nazwijmy dla jasności wywodu, płyty – Wszystkie stare kobiety miasta (2008, Kuka Records; album zawiera 11. piosenek, łączny czas – 50’ 41”).

Grupa wydała trzy CD, przy czym pierwsza jest właściwie EP-ką (2005), czyli tą nieoficjalną publikacją; zawiera 6. utworów, to około 31. minut muzyki. A zatem dwa wydawnictwa zostaną przywołane tutaj jedynie kontekstowo. Inna sprawa, że zawsze warto szczególną uwagę poświęcić piosenkom z debiutanckich krążków zespołów, podobnie jak debiutanckim książkom, bowiem to one wszak są początkiem dróg twórczych, pierwszym aktem obecności w kulturze, dowodem krystalizującej się – a często już dojrzałej – świadomości artystycznej. W przypadku Hotelu Kosmos zresztą już wspomniana EP-ka jest takim znakiem artystycznej i estetycznej – użyjmy metafory – „całej jaskrawości”, ukazała, że mamy do czynienia z formacją, obok której nie można przejść obojętnie. Oficjalna płyta potwierdziła to dobitnie, sprawiła, że – jak sądzę – Hotel Kosmos stał się jedną z najbardziej interesujących grup rockowych ostatnich lat;  kolejny album – Weird Polonia (2012, Wytwórnia Krajowa; 10. utworów, łączny czas: 56’ 04”) nie obniżył wysokiego poziomu dokonań zespołu.

W dotychczasowych zdaniach tego artykułu nie pojawił się przymiotnik określający miejsce pochodzenia formacji, dopowiedzmy zatem, że grupa narodziła się w Toruniu, w roku 2003 (warto wspomnieć, że zespół wywodzi się ze środowiska studentów filologii polskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, jego pierwszy skład to trio złożone ze słuchaczy tego kierunku: obok lidera, o którym za chwilę, formację tworzyli: Tomasz Wegner, grający na gitarze basowej oraz Marcin Lutomierski, perkusista) – i tu działała przez około dziesięć lat, obecnie lider grupy – Rafał Skonieczny (ur. 1983), poeta, autor tekstów, gitarzysta, współkompozytor muzyki, wokalista – mieszka w Gdańsku. Na początku 2013 roku (15 stycznia) na stronie Hotelu Kosmos na Facebooku pojawiło się ogłoszenie: Zapraszamy muzyków z 3city do współpracy! Mieszkasz nad morzem i chcesz grać w Hotelu? Napisz hotelkos@gmail.com, co oznacza, że dotychczasowy skład zespołu odszedł w przeszłość. Interesujące jest oczywiście pytanie, jaka będzie przyszłość tej formacji.

Kadr z teledysku

W tym miejscu trzeba zauważyć, że debiutancki album Wszystkie stare kobiety miasta oraz EP-kę grupa wydała w składzie, który obok wspomnianego frontmana tworzyli: Mikołaj Kubik (perkusja), Błażej Lipiński (klawisze) i Tomasz Wegner (gitara basowa), natomiast krążek Weird Polonia powstał już bez udziału basisty, którego zastąpił Piotr Komosiński, dodatkowo gościnnie zagrał na trąbce Maciej Grzybowski.

Już teraz chcę podkreślić fakt, że Rafał Skonieczny, założyciel Hotelu Kosmos, jest nie tylko jednym z najciekawszych artystów współczesnej, polskiej sceny rockowej, ale jest również świetnym poetą, autorem trzech tomów wierszy (Antologia hałasu, 2007; Dzikie strony, 2010; Przeniesiony człowiek, 2013), zauważonych przez krytykę i bardzo dobrze przyjętych. Jego świadomość poetycka sprawia, że teksty piosenek jego autorstwa, pisane dla zespołu, o którym tu mowa, są na bardzo wysokim poziomie, właściwie rzadko spotykanym w kulturze rocka; cechuje je wysoka „organizacja wierszowa” – jak byśmy powiedzieli za hasłem ze Słownika Terminów Literackich [Okopień-Sławińska 1998: 613–614], to mowa w szczególny sposób zorganizowana [Okopień-Sławińska 1998: 613], czyli – po prostu wyśpiewane wiersze. Innym słowy, a mówię to specjalnie, na przekór temu, co twierdzi sam Skonieczny (w prywatnych rozmowach), który wyraźnie powiada, że jego utwory słowno-muzyczne to nie poezja, a jedynie – piosenki, a zatem – uważam, że jego teksty rockowe to również liryka, powstała dzięki szczególnemu wyborowi, ukształtowaniu i uszeregowaniu pewnych elementów językowych, które zyskują w ten sposób funkcję czynników wierszotwórczych (Okopień-Sławińska 1998: 613).

I znów wikłamy się w kwestie – co jest poezją w piosence, a co nią nie jest? (por. Frith 1998: 181–182).  Istnieją piosenki, które są tylko i aż dobrymi piosenkami oraz istnieją piosenki, które nie tylko są świetnymi piosenkami, ale również – wierszami[1]. Takie piosenki-wiersze to białe kruki, to  p o e z j a  o r a l n a. Fenomenem w kulturze są artyści, którzy publikują swoje tomy poetyckie i – jak pisał o tego rodzaju twórcach, a głównie o Thomasu Campionie, a przy okazji – o Johnie Lennonie, Stanisław Barańczak – osiągnęli wybitność w trzech naraz dziedzinach: jako poeci piszący teksty utworów wokalnych, jako kompozytorzy układający do tych tekstów muzykę i jako pieśniarze wykonujący – przy akompaniamencie lutni czy elektrycznej gitary […] – swoje własne utwory (Barańczak 1995: 5). Taką osobą jest Rafał Skonieczny, którego można z pewnością określić mianem „śpiewającego (i grającego na gitarze) poety”. Trudno powiedzieć, że Marcin Świetlicki – mistrz prezentacji rockowej swojej poezji, wzór, do którego należy się w tej materii odnosić – śpiewa swoje wiersze z zespołem Świetliki, on melorecytuje, poza tym – nie gra na instrumencie. Skonieczny ma ciekawą barwę głosu, śpiewa charyzmatycznie, poza tym – to znakomity gitarzysta. Wszystko to sprawia, iż bogata, ciekawa i wielodziedzinowa – by tak to ująć – twórczość autor Przeniesionego człowieka domaga się omówienia i – by użyć sformułowania Janusza Sławińskiego – „wzmożonego odbioru” [Sławiński 1976: 102].

Zacznijmy nasze refleksje od nazwy formacji, która znakomicie wiąże się z tematyką piosenek autora Dzikich stron. Otóż to metafora kosmosu – wszechświata jako hotelu – miejsca tymczasowego, nie-domowego, w którym człowiek zatrzymuje się na jakiś czas. Człowiek w utworach słowno-muzycznych Rafała Skoniecznego ukazany jest jako homo viator, ktoś nieustannie w drodze, wędrowiec, podróżnik (Ogień i deszcz; Vera Magma; Alkohole; Płaszcz Prospera; Idę idę idę; Niekochanie; Piosenka północna; Ona nie jest stąd; Oczy nie do patrzenia; Pokój dla królowej; czy Exit; Kolonizacja; Piosenka pijaka;  Barykada; Niepalący; Piosenka Judasza; Strzeż się pociągu; Burroughs; Hermetyczne miejsca publiczne; Zaćmienie – z płyty Weird Polonia, Koalicje krzywych wież – z EPki, 2005). Ale z drugiej strony – ów hotel, dany ludziom tylko na jakiś czas – życie na ziemi – jest ukazany nie jako odpychający, brudny, lecz jako bliski, oswajany, przyjazny, w którym da się nie tylko żyć bez obrzydzenia, ale nawet z przyjemnością, mówiąc metaforycznie – to nie motel, czy jakiś hotel podrzędny, lecz hotel pięciogwiazdkowy, luksusowy, w którym wygód nie brakuje. Można wręcz odczytywać metaforę nazwy grupy jako pogodzenie z losem – istnieje gdzieś nasz dom, Dom Kosmos, lecz również jest wielki Hotel Kosmos – jako symbol wszystkich hoteli, w których musi zatrzymywać się człowiek w drodze. To oczywiście związane jest także z losem artysty wykonującego zawód, profesję, pasję członka zespołu rockowego, jeżdżącego po świecie z koncertami, występującego w wielu miejscach. Wpisana jest zatem w nazwę formacji również świadomość autotematyczna – artysta grający i śpiewający chce występować przed ludźmi na estradach i w klubach, więc podróżuje i przemieszcza się w przestrzeni. Metafora Hotelu Kosmos oznacza w tym przypadku wielką przygodę, ciekawe życie, kontakt z ludźmi, odbiorcami naszej sztuki. Trudno o piękniejszą i trafniejszą nazwę zespołu, oddającą nie tylko metafizyczne zamyślenie nad ludzkim losem, ale i świadomość wyboru swojej – nomen omen – drogi życiowej. Przy czym nazwa ta nie jest patetyczna, wręcz przeciwnie – jawi się jako żartobliwa, nasycona dobroduszną autoironią, która pozwala zachować dystans wobec siebie i swoich doświadczeń. Rafał Skonieczny, wymyślając nazwę dla swojej grupy, inspirował się budynkiem rzeczywistego Hotelu Kosmos, który stał przed laty w Toruniu, a który został jakiś czas temu zburzony. W liście do autora niniejszego artykułu napisał: a jeśli idzie o nazwę, to po prostu ściągnęliśmy ją sobie z toruńskiego hotelu, często go oglądałem z mostu na pierwszym roku i wtedy wydawało mi się, że to będzie dobra nazwa, dzisiaj już tak nie uważam, no ale co zrobisz” (list elektroniczny z dn. 28.09.2013 r.). Jest to dodatkowy argument za postawą autoironiczną autora Antologii hałasu (zauważmy to przenikanie się jego rockowej i poetyckiej twórczości – tytuł debiutanckiego zbioru wierszy nawiązuje do stylistyki muzycznej[2]), która przejawiałaby się tym, iż stojący nad Wisłą (a motyw rzeki pojawia się w piosenkach Hotelu Kosmos) budynek hotelowy, dosyć obskurny, o ile mnie pamięć nie myli, zyskałby trwanie w pamięci poprzez utrwalenie jego nazwy w nazwie rockowej grupy, tym samym – pewne miejsce w strukturze urbanistycznej pewnego miasta (Torunia) przeniosłoby się w sferę mitu. Innymi słowy – człowiek przemieszczający się z Dworca Głównego w Toruniu przez most i spacerujący nad rzeką, Wisłą, w Toruniu, obserwujący otoczenie, zauważa dziwny, tajemniczy budynek, odkrywa jego poetycką nazwę, którą postanawia wykorzystać jako nazwę swojej rockowej formacji, uznaje, że to nazwa spełniająca w pełni jego oczekiwania. Potem budynek zostaje zburzony, dziś już nie istnieje, pamiętają go jedynie ci, którzy go dawniej widywali i ci, którzy widzieli jego fotografię, czy też – napis, zdjęty z hotelu i wykorzystany jako artystyczna instalacja w centrum miasta, a następnie w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu. Autoironia polegałaby w tym przypadku na tym, że w nazwie zespołu przechowuje się pamięć o pewnym miejscu w przestrzeni miasta, Torunia, miejscu bliskim, ciekawym, intrygującym, równocześnie – odpychającym, będącym znakiem bezguścia i szarości PRL-u, ale mimo to – ma się po latach do niego stosunek czuły, i by to uczucie nie było zbyt patetyczne, obdarza się je posmakiem ironii – przyda się nieco zdystansowanej emocji, spokoju podszytego melancholią i tęsknotą za minionym czasem. Być może – czasem twórczym, pełnym nadziei i wiary w jasną przyszłość. Ważna również, jak się zdaje, jest kwestia odbioru nazwy zespołu przez kogoś takiego jak piszący te słowa – mieszkańca Torunia, gdzie narodził się zespół Hotel Kosmos, pamiętającego ów hotelowy budynek nad Wisłą. Taki „styl odbioru” polegałby na asocjacyjnej grze wyobraźni, zbliżonej do tego, co opisał Proust w swoim słynnym dziele W poszukiwaniu straconego czasu – po prostu nazwa zespołu kojarzyć się może takiemu słuchaczowi, jak ja – z czasem dzieciństwa i młodości. 

Zarówno w nazwie, jak i w tekstach zespołu ukryta jest aksjologiczna siatka znaczeń, uobecniających wartości: domu, drogi, podróży, wędrówki, przygody, przestrzeni, czasu; pasji, twórczości, sztuki; pracy, odpoczynku, wytchnienia, wakacji; trudu i przyjemności; szczęścia i melancholii, zachwytu i zamyślenia; ekstatycznych uniesień i bólu codzienności; wreszcie – porządku, ładu, rytmu natury oraz kultury, trudu poszukiwań sensu; znajdziemy tu również echa niezmiernie bogatej semiotyki Gombrowiczowskiego Kosmosu jako pytań o Byt –namysłu nad ontologią i metafizyką [por. Jarzębski  2007: 112–128].

Motyw miejsc i przestrzeni (motyw miasta, filozofia miasta, poetyka przestrzeni, „sztuka miejsc”) bardzo często pojawia się w utworach Hotelu Kosmos, nie może być inaczej, skoro – jak już zauważyliśmy – ich bohater to homo viator, człowiek w drodze. Można zresztą nazwać całą twórczość Skoniecznego, nie tylko tę rockową, ale również poetycką jako  l i r y c z n y   d z i e n n i k   p o d r ó ż y,  posługując się refleksją Andrzeja Stoffa: 

Utwór literacki może być dziennikiem podróży, zapisem drogi życia swego autora. Jest tak nie tylko wtedy, gdy realizuje on kompozycyjno-stylistyczny wzorzec dziennika. […] Prawdę doświadczoną i zaświadczoną czytelnik rozpozna i w fabule (bez względu na czasową i przestrzenną lokalizację zdarzeń oraz konwencję przedstawiania świata), i w eseistycznych rozważaniach. Liczy się tylko nieustawanie w próbach uchwycenia sensu w ruchliwej i wielopostaciowej materii życia; forma utrwalenia tych poszukiwań może być tak różna, jak tylko pozwala na to literatura [Stoff 2000: 9–20].

Stoff ma na myśli, co prawda, trochę innego rodzaju utwory, ale sądzę, że istotę wyrażonej tu myśli można zastosować w refleksji o twórczości Skoniecznego, traktowanej całościowo – tej poetyckiej, książkowej oraz tej oralnej, rockowej. Chodzi o to, że da się odczytać teksty autora Kasety w perspektywie obecnego w nich namysłu nad tym, czym jest antropologia doświadczenia podróży (również – podróży przez życie), tak rozumiany hermeneutyczny klucz pozwala interpretować każdy utwór słowno-muzyczny i każdy wiersz gdańskiego poety i pieśniarza jako cząstkę owego lirycznego dziennika podróży.

Już pierwsze słowa z płyty Wszystkie stare kobiety miasta brzmią: Dokąd to dokąd to / Złe ulice wiodą nas / Dokąd prowadzą dokąd prowadzą / Ponure kręgi miast, co oznacza bycie w drodze, niepewność jutra, zagadkę przyszłości, ale też poczucie zagrożenia, nieprzyjazną przestrzeń, brak jasno sprecyzowanego celu wędrówki. Trzecia, równoprawna, hipoteza interpretacyjna jest taka oto: są to również pytania retoryczne, obrazujące samoświadomość konstruowania tożsamości podmiotu refleksyjnego. Trzy odczytania wiążą się z trzema kategoriami antropologicznymi: czasem (pytania o przyszłość), przestrzenią (pytania o „przestrzeń ogarniającą” oraz o „przestrzeń ogarnianą”, posługuję się terminami zaproponowanym przez Michała Głowińskiego w artykule Przestrzenne tematy i wariacje, Głowiński 1998: 251–270) i wyborami – tak to ogólnie nazwijmy – egzystencjalnymi (pytania o sens, o tożsamość „ja”, o „tropy rzeczywistości” itp.).

Przyjrzyjmy się całemu tekstowi. (Jako że na książeczkach dołączonych do płyt Hotelu Kosmos nie ma zapisu tekstów, korzystam z zapisów udostępnionych mi przez lidera grupy, Rafała Skoniecznego, za co mu w tym miejscu najserdeczniej dziękuję.)

OGIEŃ I DESZCZ

Dokąd to dokąd to

Złe ulice wiodą nas

Dokąd prowadzą dokąd prowadzą

Ponure kręgi miast

Po szablonach kocich ścieżek

Po krwi zaschniętej na krawędzi

Palców po mrok

 

W apogeum srogiej zimy

Wiatr zatrzymał wskazówki i zamrażał

Żadnych nowych gości

W bramach podrzędnych ulic

Tam gdzie mamy

Dożywotnie rezerwacje miejsc

 

Dzisiaj jest dzień

Gdy spróbujemy stąd wyjść

Niektóre rzeczy są już spakowane

Ogień i deszcz 

Księżycowe snopy iskier

Iluminacje

Stosy gazet

 

Efemeryczna wiara

Że nie trzeba się starać

Efemeryczna wiara

Że nie trzeba się starać


Nad przepaścią nie rodź się nie rodź

Nie rodź się nie rodź nie rodź

Nie rodź się nie rodź się

Nad przepaścią nie rodź się nie rodź

Nie rodź się nie rodź nie rodź

Nie rodź się nie rodź się

 

Czas sytuacji lirycznej to surowa zima, przestrzeń – przygnębiające miasta, najważniejszym wydarzeniem jest pragnienie opuszczenia ich, wyruszenie w dalszą drogę. Ale najistotniejsze jest w tym utworze zdanie kończące ten wiersz, będące pointą, to słowa będące niczym zaklęcie, magiczne zaklinanie rzeczywistości, skierowane przez podmiot liryczny zarówno do siebie samego, jak i w ogóle do człowieka. W  słowach „nad przepaścią nie rodź się” kryje się metafora pragnienia, by człowiek nie był skazany na nieszczęścia, na zły los, na ból zadany mu przez niedobre życie. W tekście na początku pobrzmiewa aura smutku i rezygnacji (W bramach podrzędnych ulic / Tam gdzie mamy / Dożywotnie rezerwacje miejsc), samotności, zagubienia w labiryntach metropolii, błądzenia w przestrzeni, niepokoju i zagrożenia, by przerodzić się w witalną moc chęci zmiany, aktywnych działań, prowadzących do dobrego losu. Ciąg metafor: Ogień i deszcz / Księżycowe snopy iskier / Iluminacje / Stosy gazet służy podkreśleniu rozwoju aktywności podmiotu, człowieka, który pragnie przezwyciężyć dotychczasowe bariery męczącego bycia. Jestem siłą, co chce być wolna – pisał Ingarden w Książeczce o człowieku [Ingarden 1998: 68], a Skonieczny wyraził to zdanie poprzez piękny zestaw metafor: ogień i deszcz to dwa archetypiczne symbole oczyszczeń, Księżycowe snopy iskier – to wspaniały obraz budzącego się światła – duchowego, psychicznego odrodzenia człowieka.

Na marginesie powiedzmy o znakomitej, poezjotwórczej funkcji instrumentacji głoskowej tych trzech słów: c – s – s – „Księżycowe snopy iskier”, oddającej dźwięki strzelających iskier; dodatkowo wzmocnione przez sąsiedztwo następujących po sobie słów: „Ogień i deszcz”, co daje wspaniały efekt i w warstwie brzmieniowo-znaczeniowej i w warstwie wyglądów wyobrażeniowych oraz przedmiotów przedstawionych. Mamy zatem na poziomie brzmień: szcz – ś (księżycowe) – ż – c – s – s, „deszcz / Księżycowe snopy iskier”, co daje w planie znaczeń: oczyszczenie poprzez duchowy ogień, który zostaje ugaszony za pomocą duchowego deszczu, budzącą się duchową siłę, symbolizowaną przez „snopy iskier”, które są „księżycowe”, czyli obdarzone wszystkimi znaczeniami symbolicznymi związanymi z tym satelitą Ziemi, a – jak wiadomo – to niezmiernie bogata symbolika.

Tu wskażmy (oczywiście za Władysławem Kopalińskim) jedynie niektóre znaczenia księżyca: to materia prima, woda oczyszczenia, pamięć, dusza, podświadomość, radość, czystość, podróże, zmiany, tajemne, ukryte strony Natury, pośrednik między niezmiennym Kosmosem a zmiennym życiem ziemskim, wyobraźnia, fantazja, twórczość, natchnienie poetyckie, opiekun tęsknot, uczuć, myśli. We frazie utworu Skoniecznego zatem metafora „Księżycowe snopy iskier” nacechowana jest pozytywną wymową, oznacza próbę budowania nowego życia, odradzania się duchowego poprzez trud i pragnienie dobrego bycia. Zamykające ten ciąg metafor słowa „Iluminacje / Stosy gazet” oznaczają to, że epifanie zdarzają się nieoczekiwanie, tym bardziej nabierają mocy w zderzeniu z banalnością i nadmiarem chaosu, informacyjnego szumu („Stosy gazet”), kontrastują z bezładem, brudem, złem rzeczywistości. Jak pisał Jan Błoński o poezji Miłosza:

Tylko przez to, co jednorazowe, sięgamy bytu: cóż innego znaczy formuła: „z ruchu podjąć moment wieczny” (Notatnik: Bon nad Lemanem, […])? I właśnie dotarcie do bytowej jednorazowości wywołuje poetycką epifanię. […] poetyckie zachwycenie płynie ze zmysłowej, cielesnej intensywności doznawania rzeczy w ich zewnętrzności i jednokrotności, nie zaś w ich sekrecie i idealności. Miłosz nie kocha duszy świata, ale jego skórę [Błoński 1998: 60].

Owa intensywność doznawania rzeczy jest widoczna w utworze Ogień i deszcz, otwierającym płytę Hotelu Kosmos Wszystkie stare kobiety miasta, to doznawanie działań zmieniających nasze istnienie na lepsze, poprawiających los, wpływających na kształtowanie szczęśliwszej egzystencji. Teraz już możemy podać całość tych chwytów instrumentacji głoskowej w tym czterowersie omawianej piosenki, wpływających na sferę ciekawego zespolenia brzmień i znaczeń: „Ogień i deszcz / Księżycowe snopy iskier / Iluminacje / Stosy gazet – szcz – ś – ż – c – s – s – c – s – s – z – t.

Dodajmy jeszcze to, że przymiotnik ‘księżycowy’ kojarzy się z nocą, i tu, w pierwszym na krążku utworze – jak w przypadku mistyków – iluminacja następuje nocą. To noc jest porą poznawania. Na tym planie treściowym Ogień i deszcz łączy się z utworem Piosenka północna (zamieszczonym jako ósmy na płycie) – moim zdaniem: najlepszym na tym albumie. Posłuchajmy:

PIOSENKA PÓŁNOCNA

Śnieg już za bardzo zalazł nam za skórę

Śnieg już za bardzo zalazł nam za skórę

Wewnątrz wszystko topnieje

Wewnątrz wszystko szarzeje

 

Powoli ujawnia się sedno tej drogi

Z mojego okna widać widać je dobrze

 

Po północy się poznaję

Ale ty śpij jeszcze śpij

Po północy się okazuje

Ale ty śnij swój sen śnij

Podobnie, jak w piosence Ogień i deszcz sytuację liryczną tworzy czas srogiej, długiej zimy, ale jest to nade wszystko, jak się zdaje, metafora chłodu emocjonalnego, chłodu egzystencjalnego, jakiegoś smutku, melancholii, stanu apatii, rezygnacji, braku sił witalnych itd. Z tego poczucia beznadziei bohater powoli podnosi się, odnajduje swoją życiową drogę, sens życia. Pora po północy, o której mowa w tym utworze i która zasygnalizowana jest w tytule, to pora szczególna, odnosząca się do nocy mistyków.

Owo „poznanie” i „to, co się okazuje”, przywołane w tekście Skoniecznego odnosi się nie tylko do poznawania siebie („Po północy się poznaję”), ale również do świadomości śmierci, do szczególnego natężenia lęku tanatologicznego, być może – do poczucia rozpaczy, dlatego „ja” mówiące pragnie, by bliska osoba nie odczuła tego stanu, by tkwiła w stanie „snu” – nie rozmyślała o kresie życia. Słowa te kieruje również do siebie, to także monolog, w którym powiada się do siebie w formie „ty”, by nie dopuścić do siebie myśli o śmierci.

Tematem tego wiersza jest również epifania – i trudność opowiedzenia o tym odczuciu, to zatem również tekst autotematyczny, w którym próbuje się zdać relację z niemocy wypowiedzi. Ale istota tego utworu to właśnie owo doznanie epifanii.

Spójrzmy teraz na inne utwory. Z drugiej piosenki z płyty – pod tytułem Vera Magma pochodzi fraza „Wszystkie stare kobiety miasta”, która dała tytuł albumowi.

Ten wiersz porusza problematykę ciemności, czerni Bytu, jego nierozpoznawalności, grozy rzeczywistości i śmierci, eksploruje ciemne strony życia, a równocześnie przynosi groteskowy obraz starszych kobiet, karnawalizacji świata, odwrócenia wartości – oto starość jest pełna figlarności, witalności, hedonizmu oraz zdolna do niemoralnych postępków. Z kolei Alkohole (utwór 3.) dotyczą samotności, poszukiwania przyjaźni i jasnych stron istnienia, w świecie otoczonym bólem i zawładniętym cierpieniem, tu również Skonieczny ukazuje grozę Gombrowiczowskiego „czarnego nurtu” Kosmosu, ale – z tą różnicą – że w utworze autora Kolonizacji ratunkiem staje się, mimo wszystko, miłość.

Tu jest jakaś nadzieja, zupełnie inaczej niż w tekście Ona nie jest stąd (utwór 9.), który traktuje o relacjach między kobietą i mężczyzną, w tym wierszu poruszający jest obraz śmierci, samotności, rozpaczy, cierpienia, przemijania, niemożności przezwyciężenia obcości, obojętności, apatii. Tematem tego tekstu jest również melancholia i tęsknota, bohater piosenki obserwuje jakąś tajemniczą dziewczynę, o której nic nie wie, dowiadujemy się jedynie, że jest „nie stąd”, przebywa tu na wakacjach, na chwilę, niebawem odjedzie i pozostanie po niej smutek. To wspomnienie chłopięcości, młodzieńczych uczuć, młodości, przenika ten tekst aura Proustowskiej retrospekcji, świeżości i intensywności odczuć, namiętności oraz fala silnych emocji („krzyczysz jej imię”). Słychać w tym utworze wszechogarniające poczucie obcości, stan zagubienia, lęku, a równocześnie fascynację innością, ciekawość, pożądanie i niespełnienie, gorzki smak utraty.

Jednak zamykający album utwór Pokój dla królowej przynosi wiarę w miłość, liryk dotyczy tego, iż podmiot wyraża myśl, by jego bliska osoba była przy nim w momencie jego umierania. Śmierć jest zresztą często pojawiającym się motywem w twórczości Rafała Skoniecznego, słowa z jego utworów słowno-muzycznych, odnoszące się do tej kategorii, to np. cmentarze, kat, umrę, żałoba, mrok itp.

Wydaje mi się zresztą, że jedną z interpretacji tekstu Ona nie jest stąd może być ta, która traktuje ów utwór jako wiersz o śmierci, w którym nie pada to słowo, a jedynie wyraz „ona” oznacza śmierć, „ona nie ma imienia” – powiada podmiot liryczny. Podobne ukształtowanie znajdziemy w utworze Pokój dla królowej, w którym bohater mówi: „A ona tam śpi / A ona czeka” – i jak się zdaje, chodzi tu właśnie o śmierć. Czy „królowa” z tego wiersza to właśnie śmierć i to jej pokój?

Autor Kroniki pogańskiej rozmyśla nad mrocznymi stronami świata, tak jest też w Płaszczu Prospera (utwór 4.) – to oparta na grach słów opowieść o braku nadziei, perspektyw, cierpieniu, spowodowanym samotnością.

Tytuł odsyła do bohatera Burzy Szekspira, który musiał zmagać się z tą przypadłością. Jest wygnańcem ze złego świata, wyspa została mu zesłana przez dobry los, ale w tej przestrzeni dzieją się złe rzeczy. Prospero, jak wiadomo, włada potęgą słowa, magiczną moc ma jego płaszcz (płaszcz słów) – Skonieczny, dając taki tytuł swojej piosence, daje wyraz wiary w język, w poetyckie słowo, równocześnie ma – jak Prospero – świadomość kruchości wszystkiego, co ludzkie. I podobnie, jak w Burzy, w tekstach autora Exit da się wyczytać zarówno stronę Prospera – wiarę w księgi i poezję, jak i stronę Ariela, „tworu mroku” – magicznej poezji sprzed języka. Wiersz jest również czytelną aluzją do słynnego wiersza Tadeusza Różewicza Nic w płaszczu Prospera, który dał tytuł tomowi (1962).

Namysł nad językiem świetnie został wyrażony w utworze siódmym na płycie – Trzech ordynarnych chłopców, w którym Skonieczny zbudował ciekawą metaforę: Jeśli masz coś do powiedzenia / To wyjmij wpierw kurz ze swoich ust // Jeśli masz coś do powiedzenia / To wyjmij wpierw kurz ze swoich ust //A wtedy zobaczysz jak się rozmnaża /Wtedy zobaczysz jak się rozmnaża, co oznacza z jednej strony – świadomość wagi tego, co chce się wyrazić za pomocą mowy i pisma, a z drugiej – niepokój i niewiarę w moc słowa. Ten znany problem filozofii języka został tu wyrażony za pomocą intrygującej metafory „kurzu w ustach” – oznaczającej nieprzystawalność słowa i rzeczy, brud, zanieczyszczenia, zniekształcenia i niedoskonałości mowy. Ale to nie tylko utwór o etyce, aksjologii i semantyce mowy oraz tekst podejmujący kwestię autotematyczną – etyki, aksjologii i semantyki mowy  p o e t y c k i e j, to również wiersz, który podejmuje tematykę buntu i wolności obyczajowej. Jakby w pigułce ukazane są tu dwie sprawy – etyka rockowej, oralnej poezji oraz etos rockowych muzyków: frazę Jest ich trzech i są niegrzeczni / Jest ich trzech są nieprzyjemni interpretuję jako charakterystykę członków grupy rockowej, których cechuje bunt. Seksualna wolność rockowego artysty została tu przedstawiona w słowach: „wszystkich już miałaś”, odnoszących się do tytułowych „ordynarnych chłopców”, będących symbolem członków rockowej formacji, których zdobywa erotycznie przywołana w tekście dziewczyna. To ona ich „miała”, a zatem utwór jest również głosem w genderowym dyskursie wyzwolenia potrzeb kobiet, ten aspekt antropologii ciała został tu zaprezentowany w zespoleniu z problematyką twórczości rockowej, twórczości oralnej poezji rockowej oraz z namysłem nad ontologią języka.

Problem etyki i semantyki języka wiąże się w utworach Hotelu Kosmos z kwestią aksjologii wyrażania doświadczeń przez człowieka zarówno za pomocą artystycznych sposobów wypowiedzi, jak i w komunikacji potocznej. Płaszcz Prospera oraz Trzech ordynarnych chłopców to teksty, które ten problem naświetlają poprzez pomysłowe konstrukcje metaforyczne – w pierwszym przypadku mamy do czynienia z ciekawą grą między tytułem a treścią, opartą na grze słownej dzięki wykorzystaniu słów „nic”, „nikt” i „nie wiem”, w drugim – ze zderzeniem niemożności mowy z pozytywnym wpływaniem na rzeczywistość poprzez działanie, także za pomocą języka. Wymowa tych utworów jest mimo wszystko optymistyczna – człowiek to homo faber, pan Cogito, mądrze myślący i działający w dobru, pozostający w horyzoncie nadziei i akceptacji bytu. I mimo pesymistycznych sygnałów w tytułach: Niekochanie (6), Trzech ordynarnych [podkr. P.T.] chłopców, Oczy nie [P. T.] do patrzenia, czy fraz typu: „Ręce są złe” (Niekochanie), przenika te teksty wiara w moc sprawczą człowieka, jego etyczną postawę, a sygnały owe są często znakiem ironii, przekory, buntu wobec obłudnych zachowań. Te i inne utwory autora Piosenki noworocznej to również hymny na cześć zmysłów ludzkich, przekornie ukazanych jako coś, co jest nacechowane hedonizmem, erotyką, sensualistyczną żywiołowością i instynktowną namiętnością.

Bohater tekstów Hotelu Kosmos chłonie intensywnie świat, to nie chłodny intelektualista, nieśpieszny przechodzień, lecz ktoś, kto wędruje w uniesieniu i ekstazie. To wędrowiec, który poszukuje domu, ale i wędruje dla samego wędrowania.

„Podnieś mnie / Jeszcze wyżej” – śpiewa Rafał Skonieczny w przedostatniej na albumie piosence Oczy nie do patrzenia (10), co oznacza pragnienie nieustannego rozwoju, spotęgowanej świadomości, ale również relację podmiotu tych utworów do drugiego człowieka, „Ty”, szczególnie – bliskiej osoby, kobiety.

Ta semantyka Ty obejmuje rozmaite warianty – prócz doświadczenia intymności wobec kochanej osoby, to również relacja przyjaźni, interpersonalnych zależności, gier, uwikłań itd. Ale nie bez powodu płytę zamyka piosenka pod znaczącym tytułem Pokój dla królowej – to wyraz miłości, uwznioślenia kobiety, ufności, przypomnijmy, że rzecz dotyczy obecności ukochanej przy bohaterze utworu w momencie jego śmierci, która kiedyś nadejdzie, a o której w tym tekście rozmyśla. Najważniejszy jest tu stan spokoju, płynącego z obecności ukochanej osoby w miejscu bliskim, pokoju w domostwie. Lecz na plan pierwszy w utworach Skoniecznego z płyty Wszystkie stare kobiety miasta nie wysuwa się problematyka śmierci, rozpaczy, przemijania, starości (mimo tytułu) itp., lecz – jak mi się wydaje – zawarta w Piosence północnej troska o bliskiego człowieka, również – troska o siebie, poszukiwanie wewnętrznego spokoju, płynącego z radości doświadczania świata, tych jego aspektów, które dają poczucie afirmacji Bytu, mimo nasycenia utworów autora Wiersza linearnego Gombrowiczowską grozą i czernią Kosmosu, „czarnym nurtem”, Beckettowską antropologią, w której świat dla człowieka jest obcy, wrogi, bezsensowny, to ziemia wygnania, miejsce straszliwe i przerażające.

Hotel Kosmos to muzyka nieziszczalnej tęsknoty za harmonią człowieka i świata. Cóż pozostaje? Nieustanne próby scalania własnego „ja”, hermeneutyka hermetycznego wnętrza i wszechświat ogarniany myślą.

Autor fotografii: Szymon Zdziebło, www.tarantoga.pl

-----------------

Literatura

Barańczak 1995: S. Barańczak, Elżbietański Orfeusz, wstęp do: T. Campion, 33 pieśni, wybór, przekład, wstęp i opracowanie S. Barańczak, Kraków.

Błoński 1998: J. Błoński, Epifanie Miłosza, / / tegoż, Miłosz jak świat, Kraków.

Chwin 2013: S. Chwin, Pisanie i depresja, „Kwartalnik Artystyczny” 2013, nr 2 (78), s. 153–160.

Frith 1998: S. Frith, On the Value of Popular Music, Cambridge, Massachusetts.

Głowiński 1998: M. Głowiński, Przestrzenne tematy i wariacje, // M. Głowiński, Dzieło wobec odbiorcy. Szkice z komunikacji literackiej, tom 3 z serii Prac wybranych Michała Głowińskiego, pod red. R. Nycza, Kraków.

Jarzębski  2007: J. Jarzębski, Dwanaście wersji Kosmosu // J. Jarzębski, Natura i teatr. 16 tekstów
o Gombrowiczu
, Kraków.

Marcinkiewicz (red.) 2010: Unisono na pomieszane języki (1). O rocku, jego twórcach i dziełach (w 70 – lecie Czesława Niemena), pod red. R. Marcinkiewicza, Opole – Sosnowiec.

– 2011: Unisono w wielogłosie 2. W kręgu nazw i wartości, pod red. R. Marcinkiewicza, Sosnowiec.

– 2012: Unisono w wielogłosie 3. Rock a korespondencja sztuk, pod red. R. Marcinkiewicza, Sosnowiec.

Okopień-Sławińska 1998: A. Okopień-Sławińska, hasło „Wiersz”, // M. Głowiński, T. Kostkiewiczowa, A. Okopień-Sławińska, J. Sławiński, Słownik Terminów Literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław.

Siwak 1993: W. Siwak, Estetyka rocka, Warszawa.

Sławiński 1976: J. Sławiński, Analiza, interpretacja i wartościowanie dzieła literackiego, //Problemy metodologiczne współczesnego literaturoznawstwa, pod red. H. Markiewicza
i J. Sławińskiego, Kraków.                       

Stróżewski 2002: W. Stróżewski, Czas piękna, / / tegoż, Wokół piękna. Szkice z estetyki, Kraków.

Stoff 2000: A. Stoff, O funkcjach literatury. Rozważania na przełomie wieków utrzymane w metaforyce drogi, // Człowiek w drodze, pod red. i ze Wstępem L. Wiśniewskiej, Bydgoszcz, t. 2.

Stoff 1997: A. Stoff, Poetyka i semantyka literackich zobrazowań miasta, // tegoż, Studia z teorii literatury i poetyki historycznej, Lublin.

Tereszkiewicz 2011: T. Brzostowska-Tereszkiewicz, Ewolucje teorii. Biologizm w modernistycznym literaturoznawstwie rosyjskim, Toruń.

Wiśniewska (red.) 2000: Człowiek w drodze, t. 1: Droga w świecie literackim, pod red. L. Wiśniewskiej, Bydgoszcz.

– 2000: Człowiek w drodze, t. 2: Między tekstem a osobą, pod red. L. Wiśniewskiej, Bydgoszcz.

Zumthor 1983: P. Zumthor, Introduction à la poesie orale, Paris.

Zumthor 1986: P. Zumthor, Właściwości tekstu oralnego, przeł. M. Abramowicz, „Literatura Ludowa”, nr 1, s. 41–58.



[1] Chociaż zgadzam się z poglądem Simona Fritha: „And this brings me to my final point, the reason why lyrics aren’t poetry and why no song words, in my opinion, stand up as print texts. Good song lyrics are not good poems because they don’t need to be: poems “score” the performance or reading of the verse in the words themselves, words which are chosen in part because of the way they lead us on, metrically and rhythmically, by their arrangement on the page (a poem is designed to be read, even if in an out-loud performance, and such reading directions are just as much an aspect of “free” as of formally structured verse forms). Lyrics, by contrast, are “scored” by the music itself”, Frith 1998: 181.

[2] Rafał Skonieczny tak wyjaśnia genezę tytułu swojego debiutanckiego arkusza poetyckiego: „belgijska wytwórnia (zresztą moja ulubiona) Sub Rosa zakończyła w tym roku swój wieloletni cykl zbierający rzadkie i niepublikowane nagrania światowej awangardy + eksperymenty muzyków powiedzmy „pop” w dziedzinie „hałasu” i elektroniki – Anthology of noise & electronic music – prawdziwa perła, tytuł arkusza to bezpośrednie nawiązanie do tego cyklu i mój hołd dla Sub Rosy” (list elektroniczny
do autora artykułu z dn. 28. 09. 2013 r.).

---------------

Paweł Tański – ur. w 1974 r. w Toruniu. Adiunkt (dr hab.) w Zakładzie Antropologii Literatury i Edukacji Polonistycznej Instytutu Literatury Polskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autor kilku książek historycznoliterackich i krytycznoliterackich, redaktor kilku tomów prac zbiorowych.

Opublikowano: 2014-01-24

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 272