Muzyka współczesna Muzyka XX wieku Muzyka polska Muzyka elektroniczna Festiwale Patronat medialny

Czy eksperyment może się udać - recenzja koncertu „Już się zmierzcha"

Aleksandra Bliźniuk

czy-eksperyment-moze-sie-udac-recenzja-koncertu-juz-sie-zmierzcha
Logo

Koncert muzyki elektroakustycznej Już się zmierzcha… odbył się dokładnie w 24 rocznicę śmierci Andrzeja Krzanowskiego – przedwcześnie zmarłego kompozytora i akordeonisty. Jak podkreśliła we wstępnej mowie Grażyna Krzanowska – wdowa po kompozytorze, koncert ten stanowi nietypowy, eksperymentalny punkt programu festiwalu „Alkagran”.

Jako pierwszy zabrzmiał utwór Marcina Rupocińskiego – dCoding John. Kompozycja ta powstała w 2009 z myślą o zespole Laptop Ensamble, który wykonywał utwór na tym koncercie. Trio komputerowe (Marcin Bortnowski, Stanisław Krupowicz, Marcin Rupociński) w czasie rzeczywistym realizowało akompaniament dla recytacji prologu do Ewangelii św. Jana. Niezwykły klimat tego utworu w głównej mierze uzyskano dzięki recytacji tekstu w języku greckim. Słowa wypowiadane szeptem sprawiały, że dCoding John zyskał aurę niepokoju. Emocje te podkreślał dodatkowo komputerowy akompaniament pełen trzasków i szumów przypominających niekiedy odgłosy płyty winylowej. Język grecki sprawił, że dobrze znana Ewangelia stała się czymś oryginalnym, egzotycznym i niezwykle intrygującym. Na wyróżnienie zasługuje podkreślenie muzyką właściwości recytowanego prologu. Ten pozornie jednolity utwór zawiera w sobie wiele subtelnych niuansów. Wspaniały początek koncertu!

Laptop Ensamble

materiały prasowe

Jako drugi usłyszeliśmy kompozycję Artura Zagajewskiego Glassmusic-motet na dwa akordeony, wiolonczelę, PCV Tube oraz taśmę. Utwór ten zainspirowany jest wyraźnie muzyką średniowiecza, o czym świadczy nie tylko tytuł kompozycji, ale również jej ścisła budowa nawiązująca do średniowiecznego kontrapunktu. Wyjątkowo interesująca jest partia taśmy, która stworzona jest z dźwięków szklanek wypełnionych wodą. Brzmienie to nadało muzyce tajemniczego charakteru. Względem pierwowzoru kompozycji, Zagajewski zmienił skład zespołu instrumentalnego. Niestety, zamiana fortepianu na PCV Tube nie była trafnym wyborem. Specyficzne brzmienie tego instrumentu (instrument stworzony przez Zagajewskiego z rurek hydraulicznych oraz ustników fletów prostych) psuło budowany przez Eneasza Kubita (akordeon), Leszka Kołodziejskiego (akordeon) i Agnieszki Kołodziej (wiolonczela) nastrój pełen powagi. Walorem tego utworu jest czytelne nawiązanie do muzyki średniowiecza, a z drugiej strony – nowatorstwo i świeżość, które objawiało się przede wszystkim w subtelnym brzmieniu Glassmusic-motet.

Kolejny utwór zaprezentował Stanisław Krupowicz. Alcoforado jest wynikiem zainteresowania kompozytora malarstwem Stanisława Ignacego Witkiewicza. W ten sposób malarz nazwał cykl portretów kobiecych, które przedstawiają realistycznie namalowaną twarz kobiecą na tle surrealistycznych krajobrazów. Utwór Krupowicza jest muzyczną realizacją tego projektu i powstał jako muzyka towarzysząca do ekspozycji malarstwa Witkacego w Muzeum Narodowym w Warszawie w 1989 roku. Kompozycja ta zachwyca swoją wielobarwnością. W przeciągu kilkunastu minut kompozytor potrafił przejść od delikatnych, perlistych dźwięków przypominających uderzenia dzwoneczków, poprzez gęste akordy quasi organowe, niezwykle szorstkie i „suche” dźwięki, aż do takich przypominających nieco brzmienie gitary, by na końcu powróciły początkowe, delikatne i jasne barwy. Takie eksponowanie barwy, ale także rejestrów i melodii, które ma miejsce w tym utworze, charakterystyczne jest dla muzyki akustycznej. W przypadku Alcoforado mamy do czynienia z muzyką na taśmę. Taki związek z tradycyjnym komponowaniem z jednej strony, z drugiej zaś z muzyką nowatorską - świetnie oddaje cykl obrazów Witkacego. Słuchając Alcofrado miałam przed oczami portrety kobiet: ich twarze - realistyczne, tradycyjne jak obecność barwy czy melodii oraz tła obrazów – odrealnione jak szumy, których nie da się opisać według tradycyjnych kategorii muzyki. Utwór pomimo dawnej daty swojej premiery szczególnie mnie zachwycił.

Przedostatnim utworem prezentowanym na koncercie był Relief VIII…albo…ścieżka szeptów Andrzeja Krzanowskiego. Interesująca jest historia tego utworu. Dwa lata przed śmiercią Krzanowski skomponował partię taśmy w Studio Uniwersytetu w Glasgow. Natomiast partia akordeonu pozostała jedynie w formie szkicu. Kilka lat po śmierci kompozytora, dzięki Grażynie Krzanowskiej i Markowi Andryskowi powstała partia akordeonu złożona z różnych kompozycji Andrzeja Krzanowskiego. Utwór ten, ku mojemu zaskoczeniu, wcale nie sprawiał wrażenia collagu, jak zapisano w programie koncertu, a raczej muzyki inkluzywnej, w której wiele utworów brzmi, mimo swoich różnic, jak jeden. Słuchając tej kompozycji nie sposób było nie myśleć o tym, w jakim kierunku zwróciłby się Andrzej Krzanowski, gdyby nie przedwczesna śmierć. Partia taśmy – niezwykle dynamiczna, a co najważniejsze – wciąż oryginalna, być może jest drogowskazem w moich spekulacjach. Współpraca Krzanowskiego z laboratorium muzyki elektronicznej w Glasgow zaowocowała partią taśmy do Relief VIII, a gdyby dane było kompozytorowi dłużej żyć, być może powstałoby więcej takich oraz jeszcze bardziej innowacyjnych utworów. Jednakże po wysłuchaniu utworu mam jedną pewną myśl – muzyka Krzanowskiego, ta wczesna i późna nie odżegnuje się od tradycji przeszłości. Jej ekspresja i uczuciowość wzrusza i absorbuje, co doskonale pokazuje Relieff VIII – pomnik muzyki Krzanowskiego. Na uznanie zasługuje wykonanie partii akordeonu przez Marcina Jabłońskiego. Ta wymagająca muzyka pod palcami Jabłońskiego stała się fascynującym, muzycznym doznaniem.

Ostatnim utworem tego wieczoru było dzieło Marcina Boronowskiego Cztery kwartety na cztery komputery. Utwór ten jest wynikiem inspiracji Czterema Kwartetami Thomasa S. Eliota. Jak czytamy w programie festiwalu (…)tak jak w Kwartetach Eliota nadrzędnym problemem jest „czas”, tak też jest w tym utworze. Kompozycja z 2009 roku była jedną z najmłodszych prezentowanych na tym koncercie. Być może powodem jest kolejność prezentowanych utworów, lecz Cztery kwartety wydał mi się bezbarwny i przemknął mi, jako jedyny prezentowany na koncercie utwór – niezauważenie. Ten introwertyczny utwór zyskałby więcej, gdyby zaprezentowany został przed utworem Krzanowskiego i Krupowicza.

Koncert Już się zmierzcha… był eksperymentem. Wydarzenie to, mimo kilku niedociągnięć (np. brak informacji w jakim dokładnie miejscu Starej Kablowni odbędzie się koncert) uważam za udane. Walorem koncertu było miejsce, w którym odbywało się wydarzenie. Przestrzeń ostatniego piętra Centrum Handlowego Stara Kablownia, prócz walorów akustycznych, poprzez swój surowy wygląd nadała koncertowi bardzo nowoczesny, industrialny klimat. Wydarzenie to nie udałoby się bez świetnych muzyków. Na ogromną pochwałę zasługują zwłaszcza akordeoniści – wizytówka całego festiwalu. Marcin Jabłoński, Leszek Kołodziejski oraz Eneasz Kubit wykazali się wielką dojrzałością muzyczną, świetną techniką i przede wszystkim muzykalnością. Wykonywanie takiej muzyki  na pewno nie jest proste – oni pokazali jednak, że warto się postarać. Najmocniejszym atutem koncertu był dobór utworów, które mimo swojego zróżnicowania świetnie się ze sobą komponowały. Każdy z nich, w jakiś sposób odwoływał się do historii sztuki. Począwszy od starożytności czy średniowiecza, poprzez malarstwo Witkacego, poezję Eliota, aż do muzyki Krzanowskiego, która przyciąga swoim romantycznym wyrazem. Szkoda tylko, że utwór ten nie został zaprezentowany na końcu – jako podsumowanie, które przecież mogło być początkiem kolejnego etapu w twórczości Krzanowskiego. Czułam niedosyt po ostatnim utworze, jednakże jako pierwszy taki eksperyment na festiwalu Alkagran – koncert uważam za udany. Mimo niezbyt dużej frekwencji intrygująca była różnorodna grupa wiekowa odbiorców wydarzenia. Po koncercie miałam okazję rozmawiać z uczestnikami konkursu akordeonowego im. A. Krzanowskiego i wydali się być bardzo zadowoleni. W trakcie koncertu natomiast miałam „widok” na starszą grupę wiekową. Na ich twarzach prócz lekkiego zdziwienia, które wynikało zapewnie z niecodziennej muzyki, widziałam tylko uśmiech. Gratulacje dla organizatorów za odwagę i pomysłowość. Oby więcej takich koncertów!

--

Tekst powstał dzięki

Funduszowi Popierania Twórczości Stowarzyszenia Autorów ZAiKS

Opublikowano: 2014-10-12

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 258