Estetyka muzyki Numer specjalny Muzyka i ...

Janusowe oblicze muzyki. Recenzja tomu "Miscellanea Anthropologica et Sociologica. Muzyka i Moralność" pod redakcją Anny Chęćki-Gotkowicz

Katarzyna Kulka

janusowe-oblicze-muzyki-recenzja-tomu-miscellanea-anthropologica-et-sociologica-muzyka-i-moralnosc-pod-redakcja-anny-checki-gotkowicz
okładka pisma

Spośród wszystkich dziedzin sztuki muzyka uchodzi za najbardziej niewinną, wolną od treści i znaczeń, a mimo to w ulotnym doświadczeniu, dotykając najskrytszych pokładów ludzkiej wrażliwości, prezentuje swą hipnotyczną siłę, wyrażając tak wiele i nic zarazem. Czy możliwe jest zatem, by dźwięki kryły moralne przesłanie?

Tom Miscellanea Anthropologica et Sociologica. Muzyka i Moralność pod redakcją Anny Chęćki-Gotkowicz jest rezultatem współpracy Zakładu Estetyki i Filozofii Sztuki Uniwersytetu Gdańskiego, Zakładu Estetyki Uniwersytetu Warszawskiego oraz Laboratorium Myśli Muzycznej w Poznaniu. Tworzące go artykuły to wybrane referaty, wygłoszone podczas Seminarium Filozoficznego Muzyka i Moralność, które miało miejsce w Poznaniu w grudniu 2014 roku. Inspiracją dla tegoż wydarzenia była chęć zwrócenia uwagi na coraz częściej frapujący problem moralnego uwikłania muzyki; celem zaś nakłonienie do dyskusji jak najszerszego grona teoretyków, zajmujących się sztuką z punktu widzenia różnych obszarów nauki – filozofów, muzykologów, antropologów, kulturoznawców, jak również samych muzyków i melomanów – oraz skonfrontowanie efektów ich rozważań. Cały tom dostępny jest w wersji online tutaj.

Przedsięwzięcie z całą pewnością odważne i istotne, gdyż dotychczas badania relacji sztuki i etyki, koncentrując się głównie na literaturze, z różnych powodów nie poświęcały muzyce należytej uwagi. Jako zbyt niepodobna do pozostałych dziedzin, każdorazowo dostępna wyłącznie w osobistym przeżyciu, wydawała się w uprzywilejowany sposób nie podlegać wartościowaniu etycznemu; nawet jeśli podejmowano podobne próby, okazywały się one wikłać w nieprzezwyciężalne trudności metodologiczne. Dopiero na przestrzeni ostatnich kilku, kilkunastu lat problematyka moralnego oblicza muzyki na stałe zaczęła wchodzić w zakres zainteresowania teoretyków sztuki, czego dowodem są Music and Ethics (2012) Nanette Nielsen i Marcela Cobussena czy Music and Ethical Responsibility (2014) Jeffa R. Warrena.

Recenzowany tom to nie tylko najnowsza, ale i pierwsza taka publikacja w Polsce. Ze zrozumiałych powodów nie może stanowić wyczerpującej wykładni problemu, ale do tego też nie aspiruje. Autorzy w niezwykle kreatywny sposób przedstawili jego szerokie spektrum, dlatego czytelnik sięgający po Muzykę i Moralność znajdzie w niej ściśle analityczne wątki, nawiązujące do autorytetów z kręgu filozofii i muzykologii, przeplatane nieco lżejszymi przemyśleniami, czerpiącymi z faktów historycznych, biograficznych i kulturowych. Ocena tekstowej i programowej warstwy utworu została w dużej mierze pominięta, w związku z czym uwaga koncentruje się wokół muzyki absolutnej i wydarzenia, jakim jest jej doświadczenie.

Tom tworzy dwanaście artykułów oraz dwie recenzje: Aesthetic Sexuality. A Literary History of Sadomasochizm (2013) Romany Byrn i Amerykańskiej aksjologii i estetyki XX wieku (2014) Bohdana Dziemidoka. We wstępie Anna Chęćka-Gotkowicz i Marcin Klaja przedstawiają genezę podjęcia wspomnianej współpracy i przyświecającą jej główną ideę.

Pierwszy artykuł to treściwe zestawienie literatury dotyczącej moralności w zakresie sztuki, ze szczególnym uwzględnieniem tej traktującej o muzyce, opatrzone autorskim komentarzem Anny Koszewskiej. Tekst przede wszystkim stanowi dobre wprowadzenie, zdając sprawę z aktualnej sytuacji w teorii sztuki. Dodatkowo może przysłużyć się osobom zainteresowanym dalszym zgłębianiem tematu, wskazując możliwe kierunki poszukiwań.

Przed przejściem do zasadniczego pytania – czy muzykę można wartościować moralnie – rzetelność naukowa wymaga rozważenia sprawy jej ekspresywności w ogóle. Potoczne intuicje pozostają ze sobą sprzeczne. Niewątpliwie jest w muzyce coś, co porywa, wzrusza, smuci – czy to za sprawą zestawienia notacji muzycznych, mimetycznej zdolności dźwięków, czy może mistycznej aury, dzięki której każdy odbiorca ulega wrażeniu, iż uczestniczy w czymś doniosłym. Z drugiej strony, muzyka to następujące po sobie w ustalonych odstępach czasu dźwięki różnej wysokości i długości, które interpretujemy jako intencjonalną całość. Nie jest sztuką semantyczną, a więc trudno uwierzyć w kryjące się w jej dźwiękach treści, do tego na tyle złożone, by można było uznać je za moralnie dobre lub złe.

Tłem rozważań nad znaczeniem w muzyce staje się domniemany antysemityzm (antyjudaizm), zawarty w Mesjaszu Georga Friedricha Händla. Jan Czarnecki przytacza zarzuty Michaela Marissena, jakoby libretto (szczególnie chór Hallelujah) wyrażało złe zadowolenie z powodu nieszczęść dotykających Żydów, celowo potęgowane przez muzykę. Stając w obronie oratorium, autor nawiązuje do wskazanych przez Petera Kivy’ego ogólnych warunków znaczenia dla dowolnego wytworu człowieka. Czarnecki nie poprzestaje na zrelacjonowaniu myśli Kivy’ego, wskazuje również na jej główną słabość – rolę intencji komunikacyjnej. Ostatecznie stwierdza konieczność wyjścia poza relację twórca-odbiorca ku, jak to nazywa, „szerszemu horyzontowi interpretacyjnemu”.

Skoro mowa o Kivym, Anna Chęćka-Gotkowicz analizuje trzy kryteria domniemanej moralizatorskiej zdolności muzyki: obecność rozpoznawalnych w przeżyciu muzycznym twierdzeń o moralnej treści; zdolność wywoływania konkretnych działań; trwały wkład w jednostkowy proces świadomego kształtowania siebie. Zdaniem Kivy’ego muzyka instrumentalna nie spełnia żadnego z nich i nie może podlegać wartościowaniu moralnemu, choć – jak zauważa autorka – filozof nie dysponuje żadnymi formalnymi narzędziami na poparcie tej tezy. Najbardziej zaskakujące jest przekonanie Kivy’ego o ekspresywności i jednoczesnej asemantyczności muzyki.

W powyższych tekstach uwaga koncentruje się na utworze muzycznym, jako autonomicznym tworze, jednak ten dany jest przede wszystkim w doświadczeniu angażującym kompozytora, wykonawcę i odbiorcę, co prowadzi do powstania sieci relacji zależności i odpowiedzialności. Dlatego w dalszej części nie brakuje ich analizy.

Jacek Szerszenowicz uznaje ekspresyjność Symfonii Piotra Czajkowskiego za dowód wewnętrznego rozdarcia kompozytora. W ukrywanym homoseksualizmie artysty upatruje źródeł jego dramatu, w muzyce – oczyszczenia. Kumulowane na przestrzeni życia bolesne uczucia, wynikające ze świadomości swej seksualności oraz konieczność przybierania maski na potrzeby istnienia w kulturze nieaprobującej odmienności, w procesie autorefleksji miały przechodzić celową, kontrolowaną transformację w dramaturgiczne formy muzyczne. Wniosek: właściwa interpretacja dzieł zależy od znajomości biografii kompozytora, czyli ingerencji w sferę prywatną, którą on sam starał się zachować przed wścibskim wzrokiem świata. Tylko czy samo wysłuchanie Symfonii nie jest formą ingerencji, biorąc pod uwagę założenia artykułu. Mimo iż tekst jest bardzo wciągający, pozostawia niedosyt, który można by zaspokoić poprzez włączenie postaci słuchacza i wyjaśnienie niuansów jego relacji z kompozytorem. Prezentując swe dzieło publiczności, autor zaprasza ją do współuczestnictwa, do dzielenia jego osobistych wzlotów i upadków. Czy oznacza to, że czyni ją również współodpowiedzialną za wszystko, co dzieło wyraża?

Karolina Kolinek-Siechowicz podejmuje problem moralnych zobowiązań wykonawcy, odwołując się do „autentyczności”, pojęcia funkcjonującego w tak zwanym nurcie wykonawstwa historycznego. Sedno stanowi dylemat: czy wykonanie powinno bazować na własnej interpretacji muzyka i osobistym przeżywaniu dzieła, czy może jest to nadużycie względem zapisanej w partyturze myśli twórcy. Autorka przekłada problem na pole wartościowania sztuki oraz relacji między sądami estetycznymi i etycznymi, co doprowadza ją do zaskakujących wniosków.

Rola odbiorcy obejmuje interpretację dzieła, od której następnie zależy jego ocena moralna. Lecz która jest tą właściwą? Krzysztof Moraczewski, na przykładzie V Koncertu brandenburskiego Jana Sebastiana Bacha, doskonale diagnozuje współczesną sytuację jako radykalną nierozstrzygalność interpretacyjną, w której sztuka zatraca wartość, a opozycyjne roszczenia pretensji do sensu ostatecznie przybierają formę przemocy.

Nieco odmiany, względem dotychczasowych filozoficzno-muzykologicznych rozważań, wnosi artykuł Małgorzaty Grzywacz, umieszczający muzykę w realiach polityki nazistowskiej, która podzieliła społeczność niemieckich artystów. Rzesze muzyków i kompozytorów żydowskiego pochodzenia wykluczono z życia kulturalnego i pozbawiono możliwości wykonywania zawodu, gdy tymczasem na dobre rozkwitały kariery „szczególnie obdarowanych przez Boga”. Muzyka – najbardziej niemiecka ze wszystkich sztuk, stała się narzędziem propagandy. Wymiar moralny miałby tu dotyczyć osobistego zaangażowania artystów w sytuację polityczną, uciekającą się do praktyk godnych potępienia. W tym miejscu również odnosi się wrażenie, iż zamiast szerzej rozwinąć myśl, autorka przerwa ją wpół. Kilkukrotnie wskazuje na dylemat, wobec którego musieli stanąć artyści działający na zlecenie władzy, ale dalej nie podejmuje go, zupełnie jakby nie był warty uwagi. Z pewnością pozbawia to tekst intrygującej dyskusji, a może i szokujących wniosków, których wyciągnięcie pozostaje w gestii czytelnika.

O tym, jak istotnym elementem każdej kultury jest muzyka, przypomina Bożena Muszkalska. Dwie funkcje muzyki – symboliczną reprezentację (idei, zachowań) i wzmacnianie dostosowywania norm społecznych – uznaje za szczególnie ważne w mechanizmie kontroli społecznej. Pieśni są integralną częścią rytuałów przejścia w społecznościach pierwotnych; narzędziem służącym wpajaniu określonych norm i wartości, gwarantujących poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Opatrzenie przekazu ustnego muzyką ma wzmagać jego oddziaływanie i kształtować pożądane postawy – odwagę, szacunek, wierność.

Poza powiązaniem z faktami społecznymi i politycznymi omówione zostają jeszcze relacje z religią. Małgorzata Gamrat przytacza absolutnie osobliwe rozważania pianistki Marie Gjertz, na temat muzyki instrumentalnej, łączące moralność i podstawowe reguły rządzące muzyką z religią katolicką. Zbawienna moc ukryta jest w rytmie – on nadaje porządek i sens, on wyraża piękno, które jest aktem miłości pochodzącym od Boga. Brak rytmu powoduje chaos emocjonalny i moralny. Muzyka ma moc prezentowania uczuć, dlatego należy wystrzegać się tego, co w niej złe, co prowadzi do grzechu i starać się prezentować porywy serca Jezusa w różnych stadiach jego cierpienia, gdyż tylko wtedy sztuka jest sztuką. Jakkolwiek trudno traktować tę szczególnie natchnioną myśli poważnie, zawsze jest to nowy, może nawet inspirujący, punkt widzenia.

W pracy współtworzonej przez filozofów i muzykologów nie może oczywiście zabraknąć odniesienia do Romana Ingardena i jego definicji wartości artystycznych, estetycznych i moralnych. Charakteryzując wartości moralne poprzez kategorię ufundowania na sytuacji lub działaniu i wezwanie do urzeczywistniania, Małgorzata Szyszkowska zastanawia się nad warunkiem pojawienia się ich w muzyce. Konfrontuje swe intuicje o braku moralnego oddziaływania muzyki na słuchaczy z koncepcjami moralizatorskimi Platona i Rogera Scrutona oraz teorią Kivy’ego. W konkluzji stwierdza, iż muzyka nie jest nośnikiem wartości moralnych i choć może oddziaływać, to robi to subtelnie. Jej jedynym wkładem w sferę moralną jest to, że uczy wsłuchiwania się, inaczej wrażliwości na to, co dobre, sprawiedliwe, wzniosłe.

Kontrapunktem dla sceptycyzmu Szyszkowskiej jest niezachwiane przekonanie Hugh Haweisa o moralnym oddziaływaniu muzyki, krótko- i długotrwałym. Według interpretacji Pawła Siechowicza, emocjami i muzyką rządzi ten sam dynamizm, oscylujący między ekscytacją i depresją, stąd ich formalne podobieństwo. Muzyka może więc odzwierciedlać prawdę ludzkich uczuć i uwrażliwiać człowieka albo wykoślawiać ją, degenerując własną uczuciowość słuchacza. Ocena moralna zależy wprost od relacji zachodzącej między kompozytorem, wykonawcą i słuchaczem. Muzyka dobra moralnie powstaje ze znajomości rzeczywistych uczuć, oddaje je bez zafałszowania poprzez wykonanie i wykorzystywana jest przez odbiorcę jako kompas moralny.

Ostatni z zamieszczonych w tomie artykułów, autorstwa Krzysztofa Lipki, wprowadza rozróżnienie na wewnętrzny i zewnętrzny wymiar rozważań nad etycznym obliczem muzyki. O ile ostatni dotyczy związków muzyki z innymi sferami ludzkiego życia, pierwszy skupia się na istotowym dobru muzyki absolutnej – owym tajemniczym pierwiastku, ze względu na który pozostaje czysta, nieskażona przemocą i wulgarnością. Ów pierwiastek, choć niewyrażalny, stanowi źródło największego wzruszenia; to natomiast jest dowodem etycznego charakteru muzyki. I tak można pokusić się o stwierdzenie, iż niniejsza podróż po meandrach muzyki i moralności zatoczyła krąg. Znów przypomniały o sobie pierwotne intuicje o nieskazitelnej naturze muzyki, tym razem w nieco odmienionej formie. Na pierwszy rzut oka wolna od kategorii dobra i zła sztuka, w metafizyczny sposób odsłania swe moralne oblicze i okazuje się ono dobrem. 

Muzyka i Moralność to pozycja, od której nie sposób się oderwać. Różnorodność dyskutowanych tematów sprawia, że każdy miłośnik muzyki, wybiegający poza samą przyjemność słuchania, nawet bez zaplecza filozoficznego czy muzykologicznego, odnajdzie w niej coś dla siebie. Powstała ze współpracy naukowców różnych dziedzin i ma charakter naukowy, ale bynajmniej nie oznacza to, iż nie będzie stanowiła pasjonującej lektury dla osób spoza sali audytoryjnej. Na pewno nie wyczerpuje tematu, ale zdecydowanie zakreśla obszar jego odniesienia. Doskonale wpisuje się w aktualną dyskusję filozofów i muzykologów, przy okazji stanowiąc zachętę do bliższego przyjrzenia się problematyce muzyki i moralności z punktu widzenia innych nauk. Jeśli można jej coś zarzucić, to niedostateczne poświęcenie uwagi roli słuchacza. Muzyka nie ma jednakowego wpływu na wszystkich ludzi – są osoby niezwykle wrażliwe, ale są też takie, które mimo szczerych starań pozostają całkowicie obojętne. Jest to różnica, której nie należy pomijać. Ponadto wątpliwości budzi przyjęta kolejność artykułów. Wydaje się, iż inny układ,  przechodzący od kwestii ogólnych ku bardziej szczegółowym rozważaniom, mógłby wnieść więcej spójności i naturalnego rytmu myśli. Tak czy inaczej, osoby zainteresowane muzyką, moralnością i ich wzajemną relacją wreszcie mogą sięgnąć po polską publikację.

Muzyka i moralność, Chęćka-Gotkowicz A. (red.), „Miscellanea Anthropologica et Sociologica” 2015, nr 3

Opublikowano: 2016-04-03

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 259