Muzyka XX wieku Muzyka polska Patronat medialny Płyty

Ku doskonałości, ale z nutą melancholii – płyta "Lutosławski: Zimerman, Rattle"

Ewa Chorościan

ku-doskonalosci-ale-z-nuta-melancholii-plyta-lutoslawski-zimerman-rattle
źródło: http://www.deutschegrammophon.com

Po dwudziestu pięciu latach od pierwszego nagrania Koncertu fortepianowego Witolda Lutosławskiego z BBC Symphony Orchestra pod dyrekcją kompozytora Krystian Zimerman zdecydował się po raz drugi zarejestrować tę kompozycję dla wytwórni Deutsche Grammophon. To nie pierwszy raz, gdy polski pianista ponownie nagrywa ten sam utwór, uaktualniając swoją wcześniejszą interpretację (było tak np. z I Koncertem Johannesa Brahmsa). W tym przypadku jednak nie jest to jedynie efekt legendarnego już perfekcjonizmu artysty, ale również podróż sentymentalna oraz hołd złożony wielkiemu kompozytorowi i przyjacielowi w roku jego jubileuszu.

Utwór ten Lutosławski ukończył w 1988 roku. Choć idea napisania koncertu fortepianowego zrodziła się w głowie kompozytora jeszcze przed wojną, to dopiero pojawienie się tak znakomitego pianisty jak zwycięzca IX Konkursu Chopinowskiego, skłoniło Lutosławskiego do wcielenia tego pomysłu w życie. Kompozycja powstawała na zamówienie Salzburger Festspiele właśnie z myślą o Zimermanie i jemu też jest dedykowana. W 2013 roku z okazji setnej rocznicy urodzin kompozytora Zimerman wspominał w wywiadzie dla radiowej Dwójki niezwykłą współpracę z Lutosławskim nad wykonaniem tego dzieła: pierwsze czytanie utworu w hotelowym pokoju (bez instrumentu) oraz, co nie do pomyślenia w dobie Internetu, sposób przekazywania nagrań pierwszych interpretacji, za pośrednictwem pilotów linii lotniczych kursujących między Bazyleą a Warszawą[1]. Do prawykonania doszło w Salzburgu w 1988 z ORFSymphonieorchester, którą dyrygował Lutosławski. Rok później koncert został zarejestrowany po raz pierwszy dla Deutsche Grammophon. Interesująco brzmi również nagranie z koncertu podczas festiwalu „Warszawska Jesień” w 1988 roku dokonane z Orkiestrą Filharmonii Narodowej w Warszawie również pod batutą kompozytora[2].

Koncert ten pozostał na stałe w repertuarze pianisty, jednak rok 2013 – Rok Lutosławskiego – skłonił Zimermana do ponownego wnikliwego przyjrzenia się partyturze. Jak przyznawał w wywiadach, z perspektywy czasu zauważył niezwykle silne napięcia w utworze, mające odzwierciedlać sytuację lat osiemdziesiątych w Polsce, kiedy koncert powstawał. Ta niezwykle energetyczna i barwna kompozycja zyskała tym samym jeszcze więcej mocy – zakończenie to istny „fajerwerk” – ale również wiele interesujących niuansów. W porównaniu z pierwszym nagraniem, w nowej interpretacji pojawia się wiele ciepłych odcieni, bardziej romantycznych, może wręcz melancholijnych brzmień. Szczególnie urzekają w tej interpretacji perliste zwiewne przebiegi np. w części I, wykonywane niemal na modłę impresjonistyczną. Doskonale układa się współpraca solisty z orkiestrą. Chociaż cały utwór wyraźnie zdominowany jest przez partię solową, to orkiestra nie ustępuje pianiście kroku.

Podczas światowego tournée z Koncertem Lutosławskiego w 2013 roku Zimerman występował z najróżniejszymi zespołami i wieloma dyrygentami, m.in. z Esą-Pekką Salonenem, Marissem Jansonsem, Jackiem Kaspszykiem, sir Simonem Rattlem. Właśnie z tym ostatnim oraz z Berlińskimi Filharmonikami zdecydował się na ponowne zarejestrowanie utworu.

Simon Rattle to jeden z najbardziej zagorzałych orędowników twórczości Lutosławskiego. W roku jubileuszu kompozytora wraz z Berliner Philharmoniker zaprezentował w Berlinie cykl koncertów poświęconych w całości muzyce polskiego kompozytora. Na płycie pojawia się również II Symfonia Hésitant – Direct. W porównaniu do wirtuozowskiego, odnoszącego się do tradycji gatunku koncertu fortepianowego, II Symfonia może się wydawać trudniejsza w odbiorze, choć powstała 20 lat wcześniej. W utworze tym Lutosławski w pełni wykorzystał swoje kompozytorskie idee: harmonikę dwunastodźwięków, aleatoryzm kontrolowany oraz przede wszystkim dwudzielność formy. Kompozycja stanowi zatem doskonały popis dla dyrygenta i orkiestry, co Rattle świetnie wykorzystuje, prezentując niezwykle barwną i przemyślaną interpretację. Cała płyta pokazuje natomiast aktualność i wciąż rosnącą popularność muzyki polskiego kompozytora.

Witold Lutosławski miał świadomość, że dla pełnego zrozumienia jego muzyki potrzeba czasu. W rozmowie z Krystianem Zimermanem miał zastanawiać się, jak jego koncert zabrzmi dwadzieścia pięć lat od powstania. Teraz już wiemy…

------------------

Tracklista:

WITOLD LUTOSŁAWSKI (1913-1994)

Concerto for Piano and Orchestra (1987-88)

[1] 1. dotted crotchet = ca. 110

[2] 2. Presto - Poco meno mosso – Lento

[3] 3. quaver = ca. 85 – Largo

[4] 4. crotchet = ca. 84 – Presto

Symphony No. 2 (1965-67)*

[5] 1. Hésitant

[6] 2. Direct

http://www.deutschegrammophon.com/en/cat/4794518



Opublikowano: 2015-09-23

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 260