Muzyka popularna Radio i Telewizja Must be the Music

Matura z kompozycji. „MBTM”, ostatni półfinał

Anna Komendzińska

matura-z-kompozycji-mbtm-ostatni-polfinal

Siódma edycja „Must Be The Music” zasobna jest w najbardziej chyba zaskakującą serię półfinałów (i półfinałowych wyników głosowania). Niedzielny odcinek pozwolił ostatniej już turze uczestników powalczyć o finał – usłyszeliśmy, na szczęście, wiele własnych utworów artystów. Tym razem telewidzowie wykazali się dobrym smakiem.

Chciałbym, żeby tak się zaczynał każdy odcinek „Must Be The Music” – powiedział Adam Sztaba po tym, jak ze sceny powiało chłodem za sprawą Kasi Sochackiej. I to w zupełnie pozytywnym sensie. Piosenka Mróz to według mnie niesłychanie zgrabna kompozycja: popowa, lecz przecież nie nachalnie mainstreamowa propozycja, wzbogacona o instrumentalne solo w stylu irlandzkim. Nie da się ukryć, że Kasia tworzy nowe definicje. Sam głos artystki jest intrygujący i ciekawie wykorzystywany, choć zdarzają się błędy warsztatowe, jak np. niepotrzebne zwarcia krtaniowe przed śpiewanymi słowami. Było to wykonanie bardzo ekspresywne, przekonujące. Brałam i nadal biorę pod uwagę występ Kasi w finale.
3 TAK

Waldemar Wiśniewski po raz kolejny pokazał, że na scenie czuje się jak ryba w wodzie. W przeciwieństwie do ryby wydał jednak z siebie całkiem przyzwoity głos – konkretnie w utworze Just A Gigolo. To jest prawdziwa kindersztuba estradowa – podsumowała występ Ela. Waldemar śpiewa z lekkością i z wyczuciem, potrafi zaktywizować słuchacza, co jest dość istotną umiejętnością artysty. Nie prezentuje natomiast własnego repertuaru.
4 TAK

Po raz kolejny zirytowała mnie postawa jurorów, którzy najpierw pozwoli awansować uczestnikowi interesującemu, ale mało profesjonalnemu, a następnie „zmiażdżyli” go krytycznymi uwagami po niezbyt udanym występie w półfinale. Sądzę, że Wojciech Rakoczy, prezentując Mam siłę, wykonał swój plan – rapował tak, jak zamierzał. Całość jest jednak jeszcze bardzo surowa (np. zbyt wyreżyserowane zawołania do publiczności), teksty zbyt dosłowne. Plusem jest natomiast poczucie rytmu i muzykalność młodego (szesnastoletniego zaledwie) uczestnika. Będą z ciebie ludzie. Popraw muzykę i będzie dobrze – podsumowała Zapendowska.
1 TAK

Mało łagodnie został też potraktowany zespół One. Ja bym się radził przyłożyć do matury - uszczypliwie poradził gitarzyście-maturzyście Piotr Rogucki. Piosenka Czy to raj była którąś już z rzędu propozycją przedstawianą jurorom „MBTM” przez muzyków tej grupy, obecnych również we wcześniejszej edycji programu. Słuchacze są więc w stanie zorientować się, co tak naprawdę One ma do zaoferowania. Spodobał mi się tekst – polski, wystarczająco metaforyczny, sensowny. Zgodzę się jednak z Adamem Sztabą, że muzycznie kompozycja ta przypomina to, co już na scenie mieliśmy. Dodatkowo jestem znużona krzykliwą stylistyką – wokalisty chętniej posłuchałabym w balladzie.
1 TAK

Piotr Tymiński przy akompaniamencie fortepianu zaśpiewał Love Of My Life z repertuaru zespołu Qeen. Gdy pan śpiewa, ja się czuję, jakbym chodził po łące w zwiewnej sukience – zrecenzował Piotr Rogucki. Mnie zawsze interesują dziwne rzeczy. To jest dla mnie dziwne – oceniła natomiast wykonanie Ela. Mnie za to ten występ nie przypadł do gustu. Mam wiele wątpliwości dotyczących intonacji oraz angielskiej wymowy.
3 TAK

Piosenkę Edie Brickell & New Bohemians What I Am wykonała dziewiętnastoletnia Klaudia Wieczorek. Aranżacja utworu była bardzo standardowa – nie sądzę, że Klaudia miała wiele do powiedzenia w tej kwestii, najprawdopodobniej przystała na propozycję zespołu. W takiej sytuacji trudno wokalistce o coś więcej niż odśpiewanie piosenki, w dodatku piosenki, która nie ma wyraźnie zaznaczonego momentu kulminacji. Wobec tego „mydlany” głos Klaudii nie mógł zaprezentować się oszałamiająco. Początek utworu był słabo słyszalny, przez cały czas wokalistka była „schowana”, mało przekonująca, mało ekspresywna, sama jakby nie do końca przekonana do tego, co robi. Być może warto było ograniczyć instrumentarium albo rozpocząć w ogóle solo. Na pewno zaś urozmaicić aranżację. Bardzo lubię ambitnych ludzi, ale ta piosenka jest za trudna dla ciebie – podkreśliła Ela. Życzę Klaudii wszystkiego dobrego – ma piękną barwę głosu.
1 TAK

Chłopaki, czuję się, jakbym zjadł dwa kilogramy bitej śmietany i popił różowym lukrem – podsumował występ duetu Riffertone Rogucki. Ja uważam, że atutem zespołu są ascetyczne środki wykonawcze – gdyby tę samą piosenkę wokalista zaśpiewał z zespołem, skończyłoby się pop-rockową balladą, taką, jakich mamy wiele. Akompaniament gitarowy pozwala natomiast na bliższą współpracę muzyków na scenie, np. na bardzo wyrazistą artykulację. Ta - robi wrażenie, podobnie, jak i ciekawy tekst utworu. Za dziwną momentami uznaję zaś dykcję wokalisty, zwłaszcza przy wydobywaniu niskich dźwięków – to ciepło w głosie bardziej chyba sprawdza się w utworach nie po polsku. Chwalę z kolei wokalistę za dźwięki wysokie, długie – świadczą o dobrym słuchu i praktyce koncertowej. Riffertone nie jest zespołem moich marzeń, ale być może znajdzie niszę na rynku…
2 TAK

Zjawisko! Kasia Świątczak. Półfinałowa psychodeliczna piosenka – Twist In My Sobriety Tanity Tikaram niby barwowo dopasowana do uczestniczki, nie całkiem jednak się sprawdziła. Nie mniej jednak bardzo doceniam, że Kasia próbowała różnych zabiegów wokalnych, zwłaszcza barwowych. Dziewczyna ma co prawda jeszcze problemy z „ustawieniem” głosu czy intonacją, lecz to wszystko jest do wypracowania pod okiem specjalisty. Nie wiem, czy nie masz najpiękniejszego wokalu z wszystkich uczestników – zastanawiała się Ela. Musisz mieć repertuar, który będzie twoim znakiem rozpoznawczym – dodała jurorka. Jeśli piękno może być surowe, to owszem, to jest najpiękniejszy głos. I towarzysząca mu inteligencja.
1 TAK->2TAK


Dość ekspansywny scenicznie zespół Storo wykonał w „MBTM” autorski utwór Reach My Head. Show zdominowało całą resztę – ocenił Sztaba. Frontman biegał po estradzie bez koszulki, śpiewał zaś nieczysto. Trzeba jednak przyznać, że grupa jest obyta ze sceną, zgrana, na pewno wywołuje emocje. Do mnie raczej nie przemawia.
2 TAK

Dharni & K-Leah – uśmiechnięci, kosmicznie zakręceni, egzotycznie uroczy, profesjonalni. Ta para była dotąd ciekawą muzyczną przekąską, a stała się przysmakiem, deserem po i tak pełnym wrażeń odcinku półfinałowym. Dharni jest beatboxerem wybitnym. Być może jego zaistnienie na polskiej scenie muzycznej zaowocuje czymś wielkim. Najlepszy występ z całego dzisiejszego dnia! – powiedziała Ela.
4 TAK

Podobnie uznali widzowie, nagradzając Dharniego i K-Leah awansem do odcinka finałowego. Dziesiątkę finalistów uzupełniła Kasia Świątczak. Dobry wybór. Nareszcie.

Opublikowano: 2014-05-20

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 262