Muzyka popularna Talent show Radio i Telewizja

X Factor. Pierwszy odcinek drugiej edycji (03.03.2012)

Karolina Kizińska

x-factor-pierwszy-odcinek-drugiej-edycji-03-03-2012

Nowa edycja polskiej wersji X Factor nie zaczęła się zbyt spektakularnie – mieliśmy okazję posłuchać raptem dwóch niezłych wokalistów wśród wielu przeciętnych. A do kolejnego etapu przeszły więcej niż dwie osoby… Miejmy nadzieję, że w kolejnych odcinkach poziom wzrośnie. Jeśli chodzi o rozrywkowy element programu – z tym było nieco lepiej, pytanie tylko który aspekt powinien przeważać?

Jako pierwszy w przesłuchaniach wziął udział energiczny i pełen pasji Włoch – Thomas Grotto. Jego wykonanie Sex on Fire Kings of Leon porwało publiczność, wokalnie z dość niepewnego początku rozwinęło się w całkiem dobrą całość. Na pewno były emocje, nie brakowało też zaangażowania. Czesław Mozil, nawiązując do wypowiedzi Thomasa, że śpiewa on do kotleta, skwitował jedynie: dużo na tym zarobisz. Kuba Wojewódzki, odpowiedzialny w tej edycji (jak się wydaje) za rozśmieszanie publiczności i dowcipy, rzucił zaś: Burdello bum bum, Alleluja i Rzuciłeś na nasze serca gorącą mozarellę. Żart o Berlusconim dopełnia tylko ten zbiór dość dziwnych, ale zapewne zapadających widzom w pamięć, „opinii”. Tatiana Okupnik jako jedyna wypowiedziała się, choć częściowo, na temat samego wystąpienia, uznając je za genialne (jako dowód pokazała gęsią skórkę). Potrójny pozytywny werdykt zapewnił Thomasowi przejście do kolejnego etapu.

Kolejny zaprezentował się dość specyficzny duet, o jakże wiele mówiącej nazwie: Twoja Stara Soundsystem, z autorską piosenką. W zasadzie… trudno to opisać. Niemiłosiernie fałszująca żeńska cząstka duetu (jak wynika z opisu na MySpace - Maggie) i mówiąca na dźwiękach w stylu reggae męska część (prawdopodobnie Zilber) stworzyli razem dość opłakaną całość. Jednak jak widać publiczność i Kuba Wojewódzki lubią takie „nawijanie” o niczym (wypowiedź Kuby: moje serce stanęło). Na szczęście zdrowy rozsądek zachował Czesław (w ogóle mi się nie podobało) i, częściowo (!), Tatiana (Jesteście fajnym zjawiskiem rozkręcającym publiczność ale… ja bym wzięła tylko ciebie – mając na myśli Zilbera). No cóż, ja w ogóle nie rozumiem skąd pojawiła się jakakolwiek dyskusja czy zastanawianie się. Nie przeszli dalej.

Asteja Dec, kolejna uczestniczka, zaprezentowała piosenkę Selah Sue pt. This World (kojarzącą się nam wszystkim, niestety, z reklamą Kinder Bueno). Zaczęło się dość obiecująco, całkiem klimatycznie, ale niestety dalsza część zaśpiewana była z ogromnym wysiłkiem, niemal krzykiem i dziwną, nieprzyjemną barwą, którą nazywam „kaczorem”. Na plus wybór repertuaru, który nie jest łatwy i sama siła głosu. Jury było jednoznacznie zachwycone: Kuba Dla mnie bomba, jestem bardzo na tak, Tatiana To jest wokal na miarę finału, Czesław Rewelacja. Nie szybowałabym z komentarzami tak wysoko, choć rzeczywiście po występie Twojej Starej Soundsystem była to gigantyczna odmiana. Asteję zobaczymy w kolejnym etapie. A na koniec do posłuchania piękne This World:

Sen o Wiktorii zespołu Dżem w interpretacji Cezarego Klimczaka budził mieszane uczucia – z jednej strony nie było to porywające wykonanie, choć czysto zaśpiewane, z drugiej – widać było zaangażowanie. Pan Cezary zaśpiewa ponownie w drugim etapie – wtedy okaże się, czy jest w stanie zaprezentować coś więcej. Opinie były krótkie, Kubie i Czesławowi się podobało, a Tatiana zadeklarowała chęć pracy z panem Cezarym w przyszłości.

Powiewem świeżego powietrza był zaś występ Ani Antonik „Bajki”, która świetnie zaśpiewała Oh! Darling The Beatles. Ania ma piękną, lekko zachrypniętą i ciepłą barwę głosu oraz znakomity falset (delikatne śpiewanie na wysokich dźwiękach). O żadnych fałszach nie było mowy, można się było skupić na wokalu. Kuba dość nietaktownie określił Anię pogodną kuleczką, ale i docenił talent, Tatiana podkreślała moc w głosie Ani, a Czesław, być może też nie do końca na miejscu, stwierdził, że Ania jest podczas śpiewu seksowna. Abstrahując od wypowiedzi jurorów – cieszmy się, że w programie jest dobra wokalistka – posłuchamy jej jeszcze w przyszłości.

Leszek Wiklak, pełen nieco przerażającej (jak to dobrze ujęła Tatiana) energii i werwy, wykonał I Feel Good Jamesa Browna. Ten czterdziestolatek skakał po scenie, uderzył czołem w kamerę, położył się na stole jurorów, i generalnie wszędzie go było pełno. Wokalnie dość przeciętnie, choć bez fałszów. Kuba skwitował krótko: To było trochę Z Archiwum X a nie Factor X. Leszek nie przeszedł dalej.

Ciekawie zaprezentował się inny uczestnik programu, Piotr Zioła, śpiewając Valerie Amy Winehouse. Oryginalne i dobre wykonanie utworu, w połączeniu z niecodziennym stylem bycia samego wokalisty tworzyły spójną całość. Niszowe, ale jakże potrzebne na dzisiejszej polskiej scenie muzycznej klimaty, to najlepsze co mógł wnieść do X Factora. Jurorzy poznali się na talencie – Czesław skwitował kolokwialnie: Dostałem po mordzie, Tatiana zachwycała się oryginalnością Piotra a Kuba rzucił: Dziwność największym twym atutem jest. Tu się z nim zgodzę. Piotr przeszedł do kolejnego etapu.

Z kolei zespół Soul City, który zdecydował się wykonać utwór Moves Like Jagger Maroon 5, nie porwał mnie. Miałam wrażeniem pewnego chaosu, choć czuć było pozytywną energię i pasję członków. Podobał mi się bridge (przejście z jednej części utworu do kolejnej) i końcówka, natomiast całość mnie nie przekonała. Przeciwnie niż Jurorów, zobaczymy ich więc w kolejnej odsłonie. Ja wolę oryginał.

Podobnie jak Asteja Dec, tak i Ewelina Lisowska rozpoczęła swój występ bardzo obiecująco. Hurt Christiny Aquilery, zresztą jak wszystkie jej piosenki, jest bardzo trudny, więc ładny i czysto zaśpiewany początek wzbudził mój podziw. Niestety mocne części utworu, choć bez fałszów, nie były przyjemne w słuchaniu. Wydobycie dźwięku było dość męczące, „na misia”. Nie zmienia to faktu, że Ewelina ma dużą skalę głosu i predyspozycje – być może przy odpowiednim pokierowaniu wyeliminuje te elementy ze swojego śpiewu, które psują obraz całości. Przeszła dalej – Tatiana skwitowała: jesteś zawodowa. Tu przepiękna oryginalna wersja hitu Christiny Aquilery:

Ostatni prezentował się Wojciech Kurowski „Pirat” – ciekawa osobowość, zmęczony życiem „facet po przejściach”, który nie ma złudzeń, i który niejedno przeżył. Bo tutaj jest jak jest Borysewicza & Kukiza w jego wykonaniu wzruszyło Tatianę do łez. Mimo, że wokalnie trudno go oceniać, to jednak „Pirat” był prawdziwy w tym o czym śpiewał – to właśnie tak poruszyło jurorkę. Zresztą zauważył to też Kuba Wojewódzki – Twoje wykonanie było prawdziwsze od oryginału. Zobaczymy „Pirata” w kolejnym etapie – trudno powiedzieć, jak będzie wyglądał ten występ.

Mam nadzieję, że kolejny odcinek będzie bardziej obfitował w talenty – do tej pory nikt nie rzucił mnie na kolana, nie zachwycił, nie spowodował gęsiej skórki.

Zobaczymy czy za tydzień ktoś taki pojawi się na scenie.

Opublikowano: 2012-03-10

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 261