Edukacja artystyczna Książki

Z historii muzyki. Dla wszystkich – wierszyki

Karolina Kizińska, Anna Komendzińska

z-historii-muzyki-dla-wszystkich-wierszyki
Okładka książki

O historii muzyki pisze się zazwyczaj prozą. Zazwyczaj też całkiem poważnie. Otrzymanie do zrecenzowania książki Z historii muzyki. Dla wszystkich – wierszyki wiązało się zatem z miłym zaskoczeniem. W końcu książka dla dzieci, na dodatek pisana wierszem! Czy aby na pewno nasza radość nie okazała się przedwczesna?

Niewątpliwie – i należy to z całą stanowczością podkreślić – wartością omawianej publikacji jest jej temat. Popularyzacja muzyki (z uwzględnieniem jej różnorodności) to inicjatywa niełatwa do realizacji, a popularyzacja muzyki tzw. poważnej – to w ogóle zadanie szczególnie odpowiedzialne. Dlatego też pomysł Filharmonii Szczecińskiej na podejmowanie się działań nie tylko koncertowych, lecz również koncertom towarzyszących – w tym na wydawanie literatury, która może poszerzyć ofertę przedkładaną melomanom – należy uznać za ambitny.

Żarty z historii muzyki

Zaangażowanie do tego pomysłu Grzegorza Wasowskiego, znanego z programów satyrycznych Za chwilę dalszy ciąg programu czy Komiczny Odcinek Cykliczny oznacza konieczność przyjęcia pewnej specyficznej poetyki – zrozumie ją ten odbiorca, który zna twórczość T-raperów znad Wisły.

Podstawowym – jak się okazuje – problemem tej książki jest zapis w tytule, iż jest ona przeznaczona dla wszystkich: Z historii muzyki dla wszystkich – wierszyki. Nieprawda. Nie jest to książka przeznaczona dla wszystkich, a na pewno nie jest to książka przeznaczona dla dzieci. Jest to jednak publikacja kupowana najmłodszym i najmłodszym polecana, o czym świadczą wybrane artykuły dokumentujące pojawienie się na rynku wspomnianego wydawnictwa[1]. Czemu miałby służyć rymowany rymem dokładnym tekst o prawie zachowanej regularności akcentów? Zazwyczaj utwory takie, czytane dzieciom, ułatwiają zrozumienie przez nie treści, a rymy pozwalają szybko nauczyć się wybranych fragmentów na pamięć. Inaczej jest w przypadku wierszyków zawartych w książce Wasowskiego-Gonzalesa. Są to teksty ze skomplikowanymi konstrukcjami składniowymi, z licznymi inwersjami i przerzutniami, a także nieprzystępnym dla dzieci – choć fachowym – słownictwem.

Zastanawiający jest dobór prezentowanego w książce materiału. Jak słusznie głosi pierwsza część tytułu, mamy tu do czynienia z wyimkami „z historii muzyki”, a nie z kompleksowo ujętą historią muzyki (mimo że w książce funkcjonuje podział na epoki, dla ułatwienia obrazowany osią czasu, co trzeba uznać za walor). Pochwalić można pomysł ukazania historii muzyki różnorodnej, a więc zarówno tzw. klasycznej, jak i tzw. rozrywkowej. Dlaczego jednak ta pierwsza zajmuje trzy razy więcej miejsca? Dlaczego muzykę rozrywkową na osi czasu przypisano tylko do współczesności, podczas gdy przy okazji omawiania muzyki średniowiecznej także wspomniana została (już bezpośrednio w wierszyku) muzyka dworska, która pełniła przecież funkcje rozrywkowe?

Można starać się wytłumaczyć stereotypowość w ukazywaniu kolejnych bohaterów Z historii muzyki… To, że Vivaldi był rudy, a Paganini cierpiał na chorobę Morfana, to faktycznie ciekawostki, które zapamiętuje się z życiorysów kompozytorów, płynnie przedostały się one i do rymowanek. Teksty sprawiają jednak wrażenie przesyconych informacjami z życiorysów bądź przekazywanymi z ust do ust plotkami na temat twórców dzieł muzycznych. Dowodzą, że autor próbował zawrzeć jak najwięcej niuansów w jednym miejscu. Czytanie tych wierszyków (a może i wymyślanie kolejnych) może być dobrą zabawą po godzinach dla muzykologów, muzyków i amatorów muzyki. Raczej jednak dorosłych. To oni też jedynie mogą pokusić się o nazywanie Vivaldiego Antkiem czy Tośkiem, a Haydna Józkiem.

Pod względem stylistycznym teksty mają się różnie. Mieszają się w nich (zapewne za przyzwoleniem autora) elementy potoczne („Byłbym zapomniał w info nawale”,/ Porządkowali również trzy skale”[2], „W Bayreuth teatru jął się budowy,/ Rajcował system go dur-mollowy”[3]), czy wręcz wulgarne („Rozmach Ryśka dzieł Wagnera/ Dech zapiera jak cholera!”[4]) z archaizmami („wonczas”[5], „aliści”[6]), zaś do czytanych potencjalnie przez dzieci wersów typu: „Janie Sebastianie Bachu!/ Jaka szkoda, żeś już w piachu!”[7] lub: „Siłą talentu, a nie tabletek/ Stworzył ich więcej niż dziesięć setek”[8] potrzeba sporo wyrozumiałości.

Szkoda również, że do książki nazywanej „niepowtarzalną miniencyklopedią muzyki”[9] wdarły się tak wartościujące słowa, jak: „Cage’u, kochany, powiem Ci szczerze,/ Że nie do końca w twój talent wierzę![10]” czy:

Mercury zawsze będzie ikoną
Kunsztu, miernotę zawsze z Madonną
Kojarzyć będzie każdy słyszący
I choćby krztynę smaku mający,
Każdy, kto cieszy się, gdy dostanie
Zawartość, a nie opakowanie[11].

Wiadomo, że w książce tego typu trudno zachować obiektywizm, jednakże można nie nazywać publikacji satyrycznej miniencyklopedią.

Pozycja ta może nie przypaść do gustu czytelnikom wrażliwym na stereotypowe traktowanie płci. Trudno o inne wrażenie, jeśli w tekście spotykamy się ze stwierdzeniami:

Wiedz też, że śpiewy jednogłosowe

To cantus planus, wielogłosowe

To cantus firmus, i że motety

Wciąż miały wzięcie, niczym kobiety[12]

czy

Oprócz pożarów trawiła żona,

Nie będąc w to, co robił wpatrzona.

Nie doceniała, nie rozumiała.

Że Józek przetrwał to wszystko – chwała![13]

(o Józefie Haydnie)

Może też ów fakt umknął twórcom książki, ale na liście wybranych kompozytorów zabrakło jakiejkolwiek kobiety. Z wyjątkiem Madonny…

Publikacja Wasowskiego-Gonzalesa, tak ostro powyżej potraktowana, jest dość kontrowersyjnym żartem z historii muzyki, ale żartem przeznaczonym dla osób, po pierwsze, dorosłych i, po wtóre, zaznajomionych z problematyką historyczno-muzyczną. Purnonsensowe, wspaniałe poczucie humoru Grzegorza Wasowskiego, straciło na wartości, gdy podano je na tacy z napisem: edukacyjna książka dla dzieci. Z historii muzyki dla wszystkich – wierszyki to propozycja tekstów, które mogłyby być śpiewane przez T-raperów znad Wisły, nie przez grupy przedszkolne.

Grzegorz Wasowski, Ernesto Gonzales, Z historii muzyki dla wszystkich – wierszyki, Szczecin 2016.



[1] http://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/1,34959,20148181,historia-muzyki-na-wesolo-grzegorz-wasowski-spotkal-sie-ze.html, http://www.szczecinczyta.pl/z-historii-muzyki-dla-wszystkich-wierszyki/, http://radioszczecin.pl/172,3318,z-historii-muzyki-dla-wszystkich-wierszyki-poslu&sp=2, http://wiadomosci.onet.pl/szczecin/premiera-publikacji-dla-dzieci-pt-z-historii-muzyki-dla-wszystkich-wierszyki/zsg1b4 [dostęp: 14.07.2016].

[2] Grzegorz Wasowski, Ernesto Gonzales, Z historii muzyki dla wszystkich – wierszyki, Szczecin 2016, s. 20 (dalej podajemy tylko numery stron).

[3] s. 67.

[4] s. 68.

[5] s. 21.

[6] s. 58.

[7] s. 39.

[8] s. 33.

[9] s. 7 – słowo wstępne Doroty Serwy, dyrektor Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie.

[10] s. 91.

[11] s. 117.

[12] s. 26.

[13] s. 53.

Opublikowano: 2016-07-18

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 256