fot. Josh Appel (unsplash.com)

felietony

O artyście słów kilka…

„Tak jak drzewa tworzą kwiaty i owoce, tak ludzkość tworzy dzieła sztuki”[1].
– Rick Rubin

Otaczamy się światem, który bez ustanku jest w procesie kreacji. Mimo wielu pytań dotyczących celowości istnienia żaden naukowiec nie jest w stanie zaprzeczyć, że świat, w którym funkcjonujemy, cały czas się zmienia. Nie mam na myśli tylko pewnego rodzaju ewolucji ludzkiej kultury, ale zmianę w obrębie pór roku, faz księżyca czy dojrzewania. Zmianę, która wtłoczona w nasze ziemskie życie pulsuje kreatywnością, inspiruje i dodaje odwagi, by myśleć, że nawet pojedyncza komórka na Ziemi przykłada swoje trzy grosze do tego, by być twórcą. Chociaż zdecydowanie łatwiej nam dostrzec tych, którzy na tle społeczeństwa wyróżniają się ponadprzeciętnością i umiejętnie formują swoje myśli i spostrzeżenia w sztukę.

Nie muszę powoływać się na badania naukowe, by powiedzieć, że od chwili narodzin tworzymy, uczymy się pierwszych słów, zaczynamy rozumieć gesty i śmiejemy się głośno. Chociaż z łatwością wpadamy w pewnego rodzaju schematy, to każdy na nowo zrobiony obiad, małe przemeblowanie czy szkolne wypracowanie wymaga od nas szczypty kreatywności. Możemy nie dostrzegać, że każdego dnia jesteśmy w procesie, a to, co robimy i czym się otaczamy rzeźbi nas jak woda skałę. Egzystując, uczestniczymy w procesie twórczym, czasem mniej uważnym, przypadkowym, częściowo schematycznym, ale nie zatrzymanym.

Artystę wyróżnia celowość jego kreatywności, która nie tyle odnosi się do codzienności, ale przelewa na inne dziedziny życia, do których potrzebne są również umiejętności.

Potwierdza to słownikowa definicja: „Artystą jest ten, który uprawia określoną dziedzinę sztuki”[2]. Tak jak w przypadku osoby, która nie ukończyła ekonomii, nie możemy powiedzieć, że jest ekonomistą, tak w sytuacji osoby twórczej, komponującej muzykę, malującej obrazy czy piszącej wiersze, wykształcenie nie będzie jedynym wyznacznikiem. Gdybyśmy zatrzymali się na słownikowej definicji, każdego amatora sztuki bezproblemowo nazwalibyśmy artystą. Problem pojawia się, gdy zderzają się ze sobą różne światy, gusta i poglądy.

W dzisiejszych czasach odnosimy wrażenie, że każdy może zostać artystą, a jednocześnie rodzi się w nas głęboka potrzeba definicji tego pojęcia. Niestety, realia popkultury, w której miesza się sztukę z chęcią zrobienia z niej idealnej oferty sprzedażowej, zmuszają nas do tego, by na nowo przyjrzeć się statusowi artysty. Jak pisał Lew Tołstoj: „Sztuka jest mikroskopem, który artysta nastawia na tajemnice swojej duszy i pokazuje te tajemnice, które są wspólne dla wszystkich ludzi”[3].

Postać artysty na przestrzeni lat

Już w starożytności zdefiniowanie terminu „artysta” budziło różne emocje. Sofiści uważali, że są to poeci lub malarze, którzy oczarowywali lub wywoływali iluzję. Jednak według Platona poeci byli wieszczami, natomiast malarze, architekci i rzeźbiarze po prostu rzemieślnikami. Arystoteles uważał, że artysta powinien wytwarzać rzeczy w taki sposób, by znać cel swojej produkcji i w związku z tym zastosować odpowiednie środki. Warto dodać, że w starożytnym świecie poeci byli również muzykami, improwizowana recytacja wierszy odbywała się przy akompaniamencie harfy lub liry. Przytoczone wyżej różnorodne ujęcia po dziś dzień stanowią punkt odniesienia w dyskusji i próbach zdefiniowania artysty.

W średniowieczu, kiedy przeważała twórczość sygnowana hasłem „na większą chwałę Boga”, dostrzegamy rolę artysty jako sługi. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologica pisał: „(…) Wartość sztuki leży nie w samym artyście, lecz raczej w wytworze, ponieważ sztuka jest prawidłowym pojęciem o rzeczy wytwarzanej: czynność bowiem kształtująca zewnętrzną materię nie twórcę doskonali, lecz wytwór. Sztuka nie wymaga, by artysta dobrze postępował, lecz by tworzył dobre dzieło (…)”[4].

W czasach renesansu artysta objawia się niczym osoba wszechstronnie wykształcona, o wielu zainteresowaniach i umiejętnościach, geniusz. Znakomitym przykładem jest Leonardo da Vinci – uczony, a zarazem artysta, znakomity malarz. Wiedza była fundamentem dla jego poczynań artystycznych.

Z kolei w XVIII wieku wyostrza się myślenie o tym, że geniusz może być naturalny lub ukształtowany. Iskrą zapalną dla podwalin romantycznej filozofii było myślenie o geniuszu jak o formie nadprzyrodzonego daru[5]. Właśnie w romantyzmie spotykamy się z wizerunkiem artysty tworzącego pod wpływem emocjonalnych uniesień, który realizuje własną wizję twórczą[6]. Trafnym komentarzem w tym kontekście jest wypowiedź Johna Keatsa: „Co się tyczy natury poety, nie jest on sobą: nie ma swojego ja – jest wszystkim i niczym. Słońce, Księżyc, morze, a także mężczyzna i kobieta podlegli impulsom – wszystko to jest otoczone aurą pewnej niezmienności, której brak poecie: on nie ma tożsamości”[7]. Choć mowa tutaj o twórcy słowa, możemy tę perspektywę odnieść do wizerunku każdego artysty, który pochłonięty kreowaniem przeżywa swoje jestestwo.

W kontrze do rozemocjonowanego buntownika pojawia się pozytywistyczny sposób myślenia o tworzeniu, w którym artysta był częścią społeczeństwa, zupełnie zwyczajny, skromny, nieoczekujący uznania czy sławy. W okresie Młodej Polski możemy dostrzec ponownie wpływy romantycznych idei, gdzie sztuka stała się centrum życia, jak pisze Stanisław Przybyszewski w manifeście młodopolskim Confiteor z 1899 roku[8]: „Sztuka nie ma żadnego celu, jest celem sama w sobie, jest absolutem, bo jest odbiciem absolutu – duszy. A ponieważ jest absolutem, więc nie może być ujętą w żadne karby, nie może być na usługach jakiejśkolwiek idei, jest panią, praźródłem, z którego całe życie się wyłoniło”[9].

Dwudziesty wiek przynosi przeróżne kierunki i sposoby myślenia, a istotną rolę odgrywa postęp technologiczny. Przykładowo w manifeście futurystycznym stosunek do minionej sztuki oceniany jest jako szkodliwy: „(…) dla umierających, dla chorych, dla więźniów, niech tak będzie: godna podziwu przeszłość jest być może balsamem na ich bolączki, ponieważ dla nich przyszłość jest zakazana… Ale my, młodzi i silni futuryści, nie chcemy więcej przeszłości!”[10]. Synowie futuryzmu pragnęli być znani ze śmiałości, miłości do niebezpieczeństwa, energii, odwagi. „Będą się wokół nas buntować, dysząc z bólu i złości, a wszyscy oni, rozdrażnieni naszą dumą i niestrudzoną odwagą, rzucą się, by nas zabić, pędzeni nienawiścią tym bardziej nieprzejednaną, im bardziej ich serca będą pijane miłością i podziwem dla nas”[11]. Jak zauważa Magdalena Popiel w artykule Artysta jest obecny, XX wiek przyniósł światu sylwetkę artysty wyklętego, który za życia nieznany, z chwilą śmierci staje się drogowskazem dla kolejnych pokoleń: „Nie dane im było nawet jeden dzień chodzić w aureoli sławy, ale każdy dzień po śmierci przynosił ich dziełom rozgłos i uznanie”[12]. Doskonałym przykładem takowego artysty jest Vincent van Gogh, który umarł w biedzie, niedocenieniu i pogardzie, a po śmierci jego twórczość zaczynała zyskiwać sławę i stała się wzorem dla XX-wiecznych artystów. W ubiegłym stuleciu pojawiła się też myśl kubistyczna, fowistyczna, ekspresjonistyczna oraz dadaistyczna. Mimo różnic w pojmowaniu struktury czy środkach wyrazu wszystkie te nurty były nasycone nową perspektywą i ogromną potrzebą wyrażania tego, co artyści dostrzegali w nowy, intensywny, emocjonalny sposób.

Ogromną rolę w postrzeganiu wizerunku artysty odegrały rozwijające się środki masowego przekazu. Można wysunąć wniosek, że w XXI wieku ten, kto nie pojawia się w mediach, nie ma szansy zaistnieć jako artysta.

Amerykańska historyczka sztuki Rosalind Krauss twierdzi, że obecnie doświadczamy wejścia w epokę postmedialną, jednocześnie sugerując, by artyści nie dali się pochłonąć tylko przez przemysł kulturowy i strategie marketingu[13]. Czy dzisiaj artyści funkcjonują według jakiejś filozofii, czy wyznają idee, dla których tworzą? Czy w dobie środków masowego przekazu splatają się ze sobą historia, indywidualna perspektywa i świat polubień? Obecnie trwamy w procesie, kiedy rzuceni na „socialmediową” głębinę uczymy się, jak w niej ocaleć, pozostając artystą wiernym swoim ideałom i jednocześnie niesfrustrowanym brakiem widocznych osiągnięć.

Artyści o artystach

Julia Kaleńska-Rodzaj w artykule Kim jest artysta w naszych czasach? [przedruk publikacji dostępny w MEAKULTURA.pl: cz. 1, cz. 2, cz. 3 – przyp. red] opisuje badanie przeprowadzone na grupie 113 studentów trzech specjalności: wokalistyka – 22%, instrumentalistyka – 49%, teoria muzyki – 29%. Badanie sprawdzało, jak młodzi muzycy postrzegają współczesnego artystę. Wyróżniono trzy typy postrzegania: artysta prawdziwy, artysta skuteczny, pseudoartysta, z czego artysta prawdziwy zawierał w sobie odmianę skutecznego i nieskutecznego. Skuteczny artysta przedstawia zestaw cech i umiejętności pożądanych w zawodzie artysty, które wspierają odniesienie sukcesu. Artysta nieskuteczny postrzegany jest jako inteligentny i zdolny, jednak przez cechy osobowości, niezdarność lub przewrażliwienie staje się wykluczony. Obraz pseudoartysty pojawia się w odniesieniu do tak zwanych gwiazd jednego sezonu w muzyce rozrywkowej. Pojawią się w tej kategorii również muzycy, którzy stracili dystans do siebie i swojej twórczości, „gwiazdorzą”. Taka osoba może odnosić sukces finansowy, jednak postrzegana jest jako mało inteligenta, rozchwiana emocjonalnie oraz nienaturalna. Podane przykłady pozwalają zrozumieć ogólny rys postrzegania artysty. W badaniu skupiono się również na wyodrębnieniu węższych kategorii typów artysty związanych z cechami osobowości, funkcją społeczną, motywacją oraz sposobem postrzegania artysty przez społeczeństwo. Wyodrębniono 20 kluczowych cech, na podstawie których wyszczególniono 20 typów artystów: elita, wyrzutek, misjonarz, pasjonat, twórca/nowator, robocik, rzemieślnik, biedak, ekspresjonista, wytwór odbiorców/mediów, celebryta, zwykły człowiek, idol, pracownik o określonym zawodzie, bałaganiarz, biznesmen, wieczny uczeń, maska, łącznik czasów, buntownik, esteta, entertainer (zabawiacz). Autorka w dalszej części zestawia ze sobą dane typy w antagonistycznych parach, opisując ich poszczególne atrybuty[14]. Badanie daje nam pogląd na to, że statusu i funkcji artysty nie da się zdefiniować w prosty i jednoznaczny sposób.

Jak długo człowiek tworzy i odkrywa przed innymi swój świat, tak długo dookoła niego będą powstawać definicje. Mamy potrzebę porządku, a jednocześnie obserwujemy, że ci, którzy ten porządek zaburzają, kreują kolejne idee, nurty i pociągają za sobą innych. Wspomniane typy artystów pozwalają nam dostrzec, że w historii pojawiało się już bardzo wielu różnych twórców, każdy z nich, choć na pozór podobny, był odmienny i na swój sposób postrzegał świat dookoła. Rick Rubin w książce Akt twórczy: Nowy sposób bycia pisze: „Choć artyści zazwyczaj nie zdają sobie z tego sprawy, to dzieło końcowe jest produktem ubocznym większego pragnienia. Nie tworzymy po to, by produkować lub sprzedawać materialne przedmioty. Akt twórczy jest próbą wejścia do tajemniczej krainy. Wyrazem tęsknoty za transcendencją. To, co tworzymy, pozwala nam dzielić się przebłyskami wewnętrznego krajobrazu, który jest poza naszym zrozumieniem. Sztuka stanowi nasz portal do ukrytego świata”[15]. Niezależnie od sposobu myślenia, fundamentów kreatywności, wyznawanych norm czy gustu człowiek będzie tworzyć i tym samym wymykać się każdej stworzonej dookoła niego definicji.
_____

[1] R. Rubin, Akt twórczy: Nowy sposób bycia, Edinburgh 2023, s. 15.
[2] Hasło: artysta, Wielki słownik języka polskiego, dostęp: 09.01.2025.
[3] E. Lombardi, Memorable Quotes of Leo Tolstoy Quotes, ThoughtCo., 2020, dostęp: 10.02.2025.
[4] E. Wejbert-Wąsiewicz, Kim jest artysta?, Warszawa 2009, s. 2.
[5] M. Popiel, Artysta jest obecny, Białystok 2018, s. 9.
[6] J. Kaleńska-Rodzaj, Kim jest artysta w naszych czasach? Typologia współczesnych artystów a formowanie się tożsamości zawodowej młodych muzyków, Gdańsk 2015, s. 21.
[7] cyt. za W. H. Auden, Geniusz i apostoł, [w:] tegoż, Ręka farbiarza i inne eseje, Warszawa 1988, s. 323.
[8] Stanisław Przybyszewski, Culture.pl, dostęp: 10.02.2025.
[9] Stanisław Przybyszewski, Confiteor, s. 2.
[10] I Manifesti del futurismo/Fondazione e Manifesto del futurismo, Wikisource.org, dostęp: 10.02.2025.
[11] Tamże.
[12] Magdalena Popiel, dz. cyt., s. 11.
[13] Dz. cyt., s. 23.
[14] J. Kaleńska-Rodzaj, dz. cyt., s. 22–34.
[15] R. Rubin, dz. cyt., s. 35.

Wesprzyj nas
Warto zajrzeć