W 2014 r. odbyła się premiera płyty Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami[1], zawierająca dwanaście piosenek Edwarda Stachury w wykonaniu jego bratanka, Jerzego Stachury (Juniora)[2], który jest bodaj jedynym pieśniarzem prezentującym nie tylko tekst, ale i muzykę Steda. Materiał, co ciekawe, ukazał się dopiero po dwudziestu latach od przygotowania[3]. W opinii wydawcy, firmy Soliton z Sopotu, „album przedstawia wspaniałą historię dwóch spokrewnionych artystów, bardów, poetów”[4]. Jakkolwiek inspiracją dla noty był głównie cel marketingowy, ten quasi-blurb oddaje stan prawdziwy.
Trzy lata później, w 2017 r., rynek muzyczny wzbogacił się o pierwszą autorską płytę Jerzego Stachury Kup sobie wiersz[5], wydaną również przez Soliton. W tekście reklamowym czytamy: „Album zawiera piętnaście utworów zainspirowanych wnikliwą obserwacją współczesnego świata”[6]. Twórca tłumaczył: „Kiedy wydałem tę płytę, wiele osób spytało mnie – dlaczego tak późno? Ano dlatego, że potrzebowałem blisko czterdzieści pięć lat, żeby stworzyć te piosenki. A i tak do nie wszystkich napisałem tekst”[7]. Autorem muzyki jest Jerzy Stachura, dziewięć tekstów wyszło spod jego pióra, trzy napisał Tadeusz Buraczewski, dwa – Adam Potrykus, a jeden – Wojciech Fułek. Przestrzeń wypełnili dźwiękami synowie barda – Krzysztof Stachura (gitara) i Patryk Stachura (gitara basowa).
Autor z Gdyni jest także dobrym duchem podwójnego albumu z twórczością Edwarda Stachury Wielkie ci dzięki! („Złota kolekcja”)[8], gdzie piosenki z tekstami autora Całej jaskrawości wykonują różni artyści, w tym Jerzy Stachura (Piosenka dla Juniora i jego gitary, muz. Edward Stachura) i Krzysztof Stachura (Pieśń Płakanie, Czy warto, muz. Krzysztof Stachura).
Przypomnijmy, że tom liryków Listy, których nie ma do kogo wysłać[9] wzbogacono o teksty ośmiu piosenek, z których siedem (niekiedy pod innymi tytułami) doczekało się muzycznej rejestracji na płycie Kup sobie wiersz[10]. Nie uszło to uwadze Zbigniewa Radosława Szymańskiego: „Stachura odważył się dołączyć do tego zbioru wierszy także te, które pisał jako piosenki. Jak wiemy, od lat przemierza drogi i bezdroża z gitarą, śpiewając piosenki swojego stryja Steda, a także kilku zaprzyjaźnionych poetów oraz swoje”[11].
Pieśni Jerzego Stachury nie zaliczyłbym do kręgu określanego mocno już wytartym (z rzeczy wytartych liczą się tylko dżinsy) terminem „kraina łagodności”, bo słowa gdyńskiego twórcy nie koją, nie uśmierzają, a przeciwnie, rozdrapują wspomnienia i sensy, sypiąc na rany ból. Takie „działania” pozwalają odkryć na nowo własne życie, odzyskać siebie dla przyszłości.
W niniejszym tekście przyjrzę się nieco bliżej zarówno obecności piosenki w twórczości Jerzego Stachury, jak i światom kreowanym w samych tekstach do śpiewania, tym bardziej że pisarz najpierw wkroczył do historii literatury dzięki swojemu stryjowi, Edwardowi Stachurze, który „ochrzcił” bratanka imieniem „Junior”, dedykując mu Piosenkę dla juniora i jego gitary z refrenem-pociechą i codą – moralnym nakazem:
„Skocz w pudło gitary
I tam rozbij się obozem.
Skocz w pudło gitary,
Ratunkowym ona kołem.
Przeczekaj nachalną nawałnicę.
Wyjdź potem ze słońcem na ulice!
I pomóż słońcu!
I pomóż słońcu!
I pomóż słońcu lśnić!”[12].
Autor Rozwodu pod słońcem wielokrotnie wskazywał na rolę wuja w kształtowaniu własnej wrażliwości artystycznej, a jeden z biogramów opisuje Jerzego Stachurę jako właśnie „ucznia sławnego Steda”[13]. W dokumentach informacyjno-wspomnieniowych dołączonych do płyty Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami znajdziemy piękne słowa Juniora: „Miałem może 16–17 lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałem, jak stryj Edward śpiewa Balladę dla Potęgowej. Grałem w tym czasie w gdyńskim zespole bigbitowym Piastony. I chyba wtedy pękł gryf w mojej elektrycznej gitarze i urzekło mnie na zawsze to proste stedowe granie na niedostrojonej gitarze, ten śpiew, jakby z całego siebie, gdzieś z brzucha, gardła, z oczu. To była prawda, której i ja szukałem w swoim melicznym świecie. I wujek Edziu był już dla mnie Stedem, a ja dla niego Juniorem”[14].

O specyficznym śpiewie-nieśpiewie Edwarda Stachury pisze też Marek Gałązka: „Półtora roku po śmierci Edwarda Stachury po raz pierwszy usłyszałem oryginalne nagranie piosenek Steda. Był to fantasmagoryczny śpiew – zew wilka na bezkresnym przejaskrawym stepie”[15]. Znakomicie z powyższym passusem współbrzmi charakterystyka sposobu artystycznej obecności Steda wśród odbiorców jego piosenek: „Bo oto nagle ten, który śpiewał, i ten, który słuchał, stał się jedną piosenką. Jednym wielkim śpiewaniem. Świętem Śpiewania. Radością i smutkiem. Bólem istnienia i cudem życia”[16].
Niedostatki warsztatowe, „niedostrojona gitara” i „niemikrofornowa dykcja” powracają w innym tekście Jerzego Stachury: „Podobnie jak mój sławny stryj Edward Stachura, którego piosenki śpiewam już blisko pół wieku, nigdy nie chciałem być grajkiem i śpiewakiem. Wolałem światło ogniska niż blask jupiterów. Śpiewałem dla przyjaciół i tych, którym nie przeszkadzała moja niedostrojona gitara i raczej niemikrofonowa dykcja”[17].
Możemy więc mówić o tożsamości rodzinno-twórczej, genach artyzmu, wspólnocie czuciowej. Nic dziwnego, że na Moją apokalipsę, przynoszącą czarną wersję historii równoległej, składa się pustka bez-wartości: „nie było Beatlesów / książek Stachury / nawet moich do ciebie listów” (Moja apokalipsa – T43). W lirykach pojawia się sama postać sławnego członka familii. W utworze zaczynającym się od słów „Znów mam trzynaście lat” podmiot liryczny wizualizuje:
„piszę swój pierwszy wiersz
Jest środek nocy –
siostry śpią
matka szyje na maszynie
ojciec siedzi we więzieniu
wujek Sted jedzie do Annopola”
(***(Znów mam trzynaście lat –) – P43).
Zaznaczmy, iż wśród wielu zdarzeń rodzinnych (dziejących się „w domu” i „poza domem”), towarzyszących czynności tak istotnej, jak wydobywanie z nicości pierwszego wiersza, jest także podróż wujka do Annopola. W ironicznym obrazie poeta z Gdyni dodaje:
„Z tym zbawieniem świata / to trzeba uważać – // Chrystus umarł na krzyżu / Sted zwariował / a ja się rozpiłem” (***(Z tym zbawieniem świata) – P48). To bolesna spowiedź potwierdzająca kolczastość ludzkich dróg. Gdzie indziej natkniemy się jednak na spokojną (przynajmniej bez wyraźnego ostrzeżenia: „Uwaga”) aurę muzyczności, obejmującą sfery alkoholowe – „melodię piwa i dzwonienie butelek: przez całą noc tonąłem w melodii piwa” (***(To była pijalnia piwa) – C7), kosmos dzwoni / trylionem butelek (***(Znowu słyszę krater) – A69).
Gdy podmiot liryczny przywołuje młodość, kreśli scenę: „Karuzela wirowała / w rytm żołnierskich przebojów” (***(Pamiętam wojny Grabówka z Chylonią) – A65). Takie są memuary chłopaka z Grabówka, z dzielnicy Gdyni, w której wiersze rodzą się „z ulicy” i „na ulicy”, wystarczy się wsłuchać, trzeba „tylko” się schylić, by je podnieść.
We wstępie do zbioru Akacje z Grabowej twórca wyjaśniał, jak doszło do jego przemiany artystycznej, a właściwie nawrócenia na malarstwo: „kilkaset wierszy, w tym parę dobrych – jak mniemam, kawałek prozy, a i wyśpiewałem lepsze i gorsze meliczne swoje życie. Kiedy myślałem, że nie mam już nic do powiedzenia, że powielam prawdy już dawno odkryte, naszło mnie malowanie, które przecież nie wzięło się z niczego, ale z tego, co zawsze robiłem. Zamieniłem pióro na pędzel, a gitarę na sztalugę. (…) Jeśli trafi się jakiś wiersz, to go zapiszę. A jak załka gitara, to ją utulę. Jednak malowanie stało się dla mnie prawdziwą pasją” (wypowiedź odautorska, A3).
Jako przykład swoistej, Stachurowej „synestezji”, krzyżowania się czy nachodzenia na siebie sztuk, podajmy, że poeta „maluje” swój idealny obraz poprzez porównanie z muzyką: „zawsze chciałem / aby moje obrazy / nie były jak symfonie Mahlera / ale jak piosenki Beatlesów” (***(Noc na mnie zaczeka) – Ś26).
Nadmieńmy, że bardzo często piosenka towarzyszy dwóm pozostałym formom artystycznego wyrazu. Triada poezja–malarstwo–piosenka oddaje psychofizyczną pełnię Jerzego Stachury, dlatego liryki „artystowskie” nie są jedynie głosem w dyskusji o sztuce, ale komentują egzystencję, bolączki i przeczucia „ego”: „Żyję tak / jakby nie było śmierci: / piszę wiersze / maluję obrazy / czasami zagram na gitarze” (Ślad – Ś10), „może jeszcze jeden wiersz / obraz piosenka” (Dla siebie – Ś51), „Już nie kupuję cudzych wierszy / (…)// Obrazy tylko maluję w powietrzu / a piosenki / chowam w pudle gitary” (***(Już nie kupuję cudzych wierszy) – W45). Warto zapoznać się z wypowiedzią odautorską: „Zdarzało mi się źle wybierać przyjaciół, fałszywe akordy do piosenki, a także drogi, które prowadziły donikąd” (A [czwarta stronica okładki]). „Fałszywe akordy do piosenki” to bez wątpienia metafora złych wyborów, nietrafionych decyzji, czynów wymagających odkupienia.
W chwili smutku podmiot liryczny spisuje czynności do wykonania:
„To się jakoś ułoży –
umyję się uczeszę
zmienię bieliznę i skarpetki
oddam butelki do skupu
zagram na gitarze zagwiżdżę
jeszcze raz przeczytam Lowry’ego
wyprowadzę psa
nakarmię bezpańskie koty
i podrę nie napisane wiersze
To się jakoś ułoży”
(Dziesięć linijek – P29).
Utwór posiada cechy zaklęcia, odpędzającego myśli o niepowodzeniu, tym bardziej że refren Piosenki dla juniora i jego gitary wskazuje na uzdrawiające przymioty gry na gitarze, muzyka ma nieść ulgę po takich doświadczeniach, jak kłótnia z dziewczyną, zmącony spokój, maligna życia. Rytuały stają się egzorcyzmami odprawianymi nad teraźniejszością w opałach. Podmiot wierzy, że w natłoku zajęć pech zostanie pozbawiony energii, pokarmu. W liryku Dziesięć linijek mowa o jedenastu rodzajach działania, w tym siedmiu aktywnościach życiowych i tylko czterech „artystycznych”, do których, obok grania, gwizdania i czytania, zaliczam niszczenie wierszy „nienapisanych” (choć powstałych, mogą być wszak stworzone w umyśle, zapisane w pamięci, w drganiu palca nad kartką).
Jerzy Stachura nie pragnie być postrzegany jako twórca zaangażowany politycznie, czemu daje wyraz w wierszu o incipicie ***(Nie piszę pieśni pod sztandarem): „Nie piszę pieśni pod sztandarem / śpiewów historycznych / ani ballad o powstańcach / palących opony / na ulicach miast” (P41). Dla poety nie liczy się cyniczny protest, nie chce zostać zwerbowany przez opcje, frakcje, stronnictwa. Autor jest tylko swój, a jego outsiderstwo to wyznanie wiary w przyrodę: „Piszę piosenki / pod wiśniowym słońcem” (P41).
Bard wyznaje: „Jeszcze nie wszystko wyśpiewałem” (***(Jeszcze nie wszystko wyśpiewałem) – L14), a w jednej z wypowiedzi odautorskich rozwija ten wątek: „nie napisałem jeszcze wszystkich wierszy, poematów, opowiadań. Nie wyśpiewałem też wszystkich piosenek, które przecież same nucą się w głowie i tylko sięgnąć po gitarę”[18]. W innym miejscu uwypukla także: „Zawsze śpiewam ostatnią piosenkę” (***(Zawsze śpiewam ostatnią piosenkę) – L85). Pierwsze dwa urywki wskazują na organiczną potrzebę opowiadania własnego żywota, ostatni zaś zaświadcza o pełnym zaangażowaniu w istnienie, w codzienność, bez względu na jej barwy.
Nie tylko gitara jest insygnium władzy bardowskiej, należy do tych atrybutów także np. grzebień, na którym można grać „twoją ulubioną etiudę” czy „pochwałę nocy”, jak dzieje się w Kołysance (W33). Zresztą gitara nieraz opuszcza pieśniarza, przestaje być mu wierna, są chwile, gdy nie pasuje do serca i duszy. Bohater czyni rachunek sumienia podczas jednego z dni w życiu „alkoholika trzeźwiejącego”: „Nawet gitary / nie trzymałem w rękach / jakby mi werbel / bardziej był do kroku” (***(Nawet gitary) – T66). Okoliczności determinują „podkład muzyczny”, „soundtrack” istnienia. Rezygnację z siebie zilustrowano pozbyciem się instrumentu: „Chcesz być kochana / a ja już zapomniałem / ballady i ronda / a i gitarę dawno sprzedałem” (***(Chcesz być kochana) – L63).
Jerzy Stachura często występował z przyjacielem, również interpretatorem piosenek Edwarda Stachury. Mowa o „Marku G. z Olecka”, „Marku G.” (znaki przypisania wierszy, dedykacje), czyli Marku Gałązce, który staje się uczestnikiem sytuacji lirycznych w wierszach ***(Kiedy dzwonisz do mnie) (P46) oraz Życie po życiu, skąd pochodzi poniższy cytat:
„Nie dalej jak wczoraj
smakowaliśmy życie –
dziś ty psalmy śpiewasz Dawidowe
ja kamień pod górę toczę
Miejsce to samo i czas
a jakby nas mniej
albo wcale
A i chleb
przyjdzie nam jeszcze
w manierkach moczyć”
(Życie po życiu – T69).
Tekst jawi się jako wiersz pokoleniowy, podmiot wypowiada się w imieniu generacji wiecznych wędrowców, co zostało lekko zasygnalizowane rozmiękczaniem chleba w manierce, oraz ludzi walczących o swój los, ale też i z nim wojujących. Motyw drogi najlepiej oddaje zagubienie „ja” w świecie własnych i cudzych emocji, lecz także zejście z manowców na inną (czy właściwą?) ścieżkę. Przywołajmy dwa fragmenty „zanurzone” w Stedowych symbolach-realiach: „skąd możesz wiedzieć / że każdej nocy / włóczę się po drogach Zagubinowa” (Zabraknie ci psa – L44), „Już mi nie pora / stawiać pytania / jak znaki / przy drodze do Patagonii” (Psu na budę – L55).
O wspólnej pieśniarskiej działalności Jerzego Stachury i Marka Gałązki pisze Lidia Ziurkowska-Michalewska w przyjacielskim utworze Łzą pamięci wyśpiewane:
„W Galerii Sopot Zaduszki poetyckie
wiecznymi zgłoskami
zapisały się w moim sercu
Przy dźwiękach gitary i saksofonu
Jerzy i Marek śpiewali jak dwa egzotyczne ptaki
które na chwilę przysiadły w Ogrodzie Błękitu
By oddać hołd poetyckiej braci
Edwardowi i Bruno – przyjaciołom
którzy odeszli przedwcześnie
Teraz patrzą z góry poprzez chmury
przy gwiezdnym kuflu piwa
tworząc świetliste metafory[19].
Zatrzymajmy się przy piosenkach pomieszczonych w Listach, których nie ma do kogo wysłać. Poeta tworzy w nich specyficzny mikroklimat rzeczywistości śnionej na jawie, z-jawionej we śnie: „w galerii moich snów” (Dziewczyna z perłą – L79), „Jeszcze zdążymy odnaleźć warkocze snów” (Jeszcze zdążymy – L76). Credo życiowe twórca zawarł w Dokąd idę? Nie pytaj: „Myślę to życie przejść tak na luzie, / W drelichowej, zielonej bluzie. / Niech zawsze będzie wiatrem podszyta / A dokąd idę? Niech nikt nie pyta!” (Dokąd idę? Nie pytaj! – L84). Podmiot lepiej się czuje zatem na rozstajach, na szlaku, na skrzyżowaniu ulic, nawet w bramie kamienicy, gdyż to typ wędrowny, włóczykij, który musi wyjść z domu w świat, do ludzi. Nie jest jednak turystą, lecz kimś, kto musi dotknąć, zobaczyć, poczuć życie. „Drelichowa, zielona bluza” sugeruje modę codzienną, niekrępującą, do chodzenia i schodzoną. Wymieńmy motywy piechurskie: „w twoich włosach wstęga dróg” (Jeśli znajdę – L80), „Niech cię wiodą dobre bogi, / Krętą ścieżką pośród pól” (Niepożegnalna piosenka – L81), „Znów idziemy wśród zieleni” (Nie mów nic – L82), „Wokół cisza i pustkowie / A za dalą druga dal” (Nie mów nic – L83). Ostatni fragment emanuje zatraceniem się we włóczędze, stąd kardynalne pytanie o sens życia: „Bo jeśli nie można donikąd – to dokąd iść” (Jeszcze zdążymy – L76). Wędrówka staje się synonimem wolności, podobnie jak poddanie się wiatrowi: „A potem w ramiona jak w skrzydła, / Uniosę cię w góry wysokie. / Ja będę srebrnym latawcem, / Ty pięknym, błękitnym obłokiem” (Na kartce światła (dla L.) – L78).
W piosenkach Jerzego Stachury nieustannie trwa zmaganie się światła z ciemnością. Bohater wie, że „przyjdzie noc i cichy lot nietoperzy” (Jeszcze zdążymy – L76), „dookoła czarna, czarna noc” (Piosenka dla dziewczynki – L77) czy „Na kartce światła jest cień” (Na kartce światła (dla L.) – L78), ale przez mrok przebija promień słońca: „Gwiazdo świeć – szczęśliwości – / Rozświetl w oczach mroczny pył” (Jeśli znajdę – L80). Początkowo rozświetlenie ma charakter życzeniowy, by osiągnąć status spełnienia poprzez dominujący motyw „słoneczka, słoneczek”: „W twych oczach zapalę słoneczko, / Niech zawsze świeci” (Jeszcze zdążymy – L76), „w twoich oczach / Zapalę słoneczka dwa” (Na kartce światła (dla L.) – L78), „byliśmy jak słoneczka dwa” (Niepożegnalna piosenka – L81).
Specjalnym stanem skupienia dźwięku jest milczenie: „w milczeniu / wycinam jabłonie w sadzie” (***(Wciąż pytasz mnie o miłość) – L36), „Jutro / obsypię cię / milczeniem” (***(Nie mamy już złota) – R18), to dar skupienia, tak subtelnie różniący się od ciszy przed i po burzy: „Jak odebrać ciszę / gdy wciąż pamiętam muzykę” (***(Między nami) – L53).
Jerzy Stachura jest przede wszystkim poetą, którego trawi potrzeba „wyśpiewania” swojego bólu.
_____
[1] E. Stachura, J. Stachura Junior, Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami (płyta CD z książeczką), Soliton, Sopot 2014.
[2] Kolejność piosenek: Piosenka dla juniora i jego gitary, Jestem niczyj, Ballada dla Potęgowej, Walc nad Missisipi, Biała Lokomotywa, Dokąd idziesz? Do słońca!, Ach, kiedy ruszą znowu dla mnie dni, Gdy odeszła pod chmurami, Bójka w L., Nie brooklyński most, Piosenka dla piosenki, Piosenka, której nie można przestać śpiewać.
[3] „W 1994 roku, kiedy Edwarda Stachury nie było już na tym świecie, powstała płyta Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami, której materiał dopiero w 2014 roku trafił do słuchaczy w postaci profesjonalnego wydawnictwa”, K. Wiśniewski, 69 Urodziny Jerzego Stachury Juniora, 6.01.2020, (dostęp: 7.11.2020).
[4] Nota o płycie Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami, (dostęp: 7.11.2020).
[5] J. Stachura, Kup sobie wiersz (płyta CD), Soliton, Sopot 2017.
[6] Nota o płycie J. Stachury Kup sobie wiersz, (dostęp: 7.11.2020).
[7] J. Stachura (wypowiedź), cyt. za: Jerzy Stachura zapowiada płytę „Kup sobie wiersz”, 25.10.2017, (dostęp: 7.11.2020).
[8] E. Stachura, Wielkie ci dzięki! (2 płyty CD), „Złota Kolekcja”, Pomaton, Warner Music Poland, Warszawa 2017.
[9] Cytując wiersze i wypowiedzi J. Stachury pomieszczone w jego książkach lirycznych, używam skrótów (cyfra arabska oznacza stronę przywołania): A – Akacje z Grabowej (wybór wierszy), Gdynia 2011; L – Listy, których nie ma do kogo wysłać, Gdynia 2012; T – Tylko tędy przechodziłem, Gdynia 2013; P – Poezje, Toruń 2014; CN – Czyż nie pożycza się kwiatów, Gdynia–Wąbrzeźno 2018; W – Wiersze, które zapomniałem napisać, Gdynia–Wąbrzeźno 2019; Ś – Ślepy justunek, Gdynia–Wąbrzeźno 2020.
[10] Wykaz piosenek zawartych w tomie Listy, których nie ma do kogo wysłać, zarejestrowanych na płycie Kup sobie wiersz (utwory z płyty oznaczam symbolem „K” i numerem na liście piosenek; gdy tytuły różnią się w lokalizacjach, podaję oba, natomiast gdy są tożsame, tytuł podaję tylko raz): Jeszcze zdążymy (L76) – Dla niej piosenka (K15), Piosenka dla dziewczynki (L77 – K11), Na kartce światła (dla L.) (L78) – Na kartce światła (K2), Dziewczyna z perłą (L79 – K10), Niepożegnalna piosenka (L81) – Choć brakuje nutek i słów (K6), Nie mów nic (L82–83 – K13), Dokąd idę? (L84) – Na własny użytek (K9).
[11] Z. R. Szymański, „Listy, których nie ma do kogo wysłać”. Dość opieszałości Poczty Polskiej. Czytajmy wiersze Jerzego Stachury (wstęp), [w:] J. Stachura, Listy, których nie ma do kogo wysłać…, s. 9.
[12] E. Stachura, Piosenka dla juniora i jego gitary (piosenka), [w:] tegoż, Poezja i proza, t. 1: Wiersze, poematy, piosenki, przekłady, red. Z. Fedecki, Warszawa 1984, s. 254.
[13] Biogram J. Stachury, [w:] J. Stachura, Listy, których nie ma do kogo wysłać…, s. 86.
[14] J. Stachura, (wypowiedź o E. Stachurze), [w:] E. Stachura, J. Stachura Junior, Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami, (książeczka dołączona do płyty CD), s. 3.
[15] M. Gałązka, (wypowiedź o E. Stachurze), [w:] E. Stachura, Nowy dzień (płyta CD), Agencja Artystyczna MTJ, Warszawa 1995, (wkładka), s. 3.
[16] J. Stachura, (wypowiedź o E. Stachurze), [w:] E. Stachura, Wielkie ci dzięki! (2 płyty CD), (wkładka), s. 2.
[17] J. Stachura (wypowiedź), cyt. za: Jerzy Stachura zapowiada płytę…
[18] J. Stachura, (wypowiedź), cyt. za: K. Wiśniewski, dz. cyt.
[19] L. Ziurkowska-Michalewska, Łzą pamięci wyśpiewane w: tejże, Moje wędrowanie, Gdynia 2013, s. 73.
_____
Bibliografia, netografia, dyskografia:
- Gałązka M., (wypowiedź o E. Stachurze), w: E. Stachura, Nowy dzień (płyta CD), Agencja Artystyczna MTJ, Warszawa 1995 (wkładka).
- Jerzy Stachura zapowiada płytę „Kup sobie wiersz”, 25.10.2017, (dostęp: 7.11.2020).
- Stachura E., Piosenka dla juniora i jego gitary, w: tegoż, Poezja i proza, t. 1: Wiersze, poematy, piosenki, przekłady, red. Z. Fedecki, Warszawa 1984.
- Stachura J., Akacje z Grabowej (wybór wierszy), Gdynia 2011.
- Stachura J., Czyż nie pożycza się kwiatów, Gdynia–Wąbrzeźno 2018.
- Stachura J., Listy, których nie ma do kogo wysłać, Gdynia 2012.
- Stachura J., Poezje, Toruń 2014.
- Stachura J., Ślepy justunek, Gdynia–Wąbrzeźno 2020.
- Stachura J., Tylko tędy przechodziłem, Gdynia 2013.
- Stachura J., Wiersze, które zapomniałem napisać, Gdynia–Wąbrzeźno 2019.
- Szymański Z. R., „Listy, których nie ma do kogo wysłać”. Dość opieszałości Poczty Polskiej. Czytajmy wiersze Jerzego Stachury (wstęp), [w:] J. Stachura, Listy, których nie ma do kogo wysłać, Gdynia 2012.
- Wiśniewski K., 69 Urodziny Jerzego Stachury Juniora, 6.01.2020, (dostęp: 7.11.2020).
- Ziurkowska-Michalewska L., Łzą pamięci wyśpiewane, [w:] tejże, Moje wędrowanie, Gdynia 2013.
- Nota o płycie J. Stachury Kup sobie wiersz, (dostęp: 7.11.2020).
- Nota o płycie Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami, (dostęp: 7.11.2020).
- Stachura E., Wielkie ci dzięki! (2 płyty CD), „Złota Kolekcja”, Pomaton, Warner Music Poland, Warszawa 2017.
- Stachura E., Stachura J. Junior, Sted, Junior i wszyscy z drogi pod chmurami (płyta CD z książeczką), Soliton, Sopot 2014.
- Stachura J., Kup sobie wiersz (płyta CD), Soliton, Sopot 2017.
_____
OD REDAKCJI: Powyższy artykuł stanowi przedruk z publikacji: Arkadiusz Frania, Piosenka w wierszach Jerzego Stachury, [w:] „Piosenka. Rocznik Kulturalny” nr 9 (2021), s. 131–137. Wydawcą rocznika jest Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu.
