Maciej Afanasjew / fot. Adam Kujawski

wywiady

„Mówię młodym ludziom: «Idźcie za głosem serca»”. Rozmowa z dr. Maciejem Afanasjewem

OD REDAKCJI: Rozmową 335. wydania MEAKULTURA.pl jest rozmowa Julii Wrzeszczyńskiej z Maciejem Afanasjewem. Skrzypek i kompozytor m.in. dzieli się swoim spojrzeniem na rolę skrzypiec w świecie jazzu, a także zwraca się do młodych muzyków z ważnym przesłaniem.

dr Maciej Afanasjew – skrzypek i kompozytor. Urodził się 28 marca 1983 roku w Olsztynie. W 2002 roku ukończył Państwową Szkołę Muzyczną I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Olsztynie. W latach 2004–2009 studiował w Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, gdzie kształcił się w zakresie skrzypiec jazzowych oraz kompozycji i aranżacji. Otrzymał stypendia m.in. w Universität für Musik und darstellende Kunst w Grazu oraz w New York Jazz Academy. Od 2010 roku posiada stopień doktora sztuki. Obecnie pracuje w Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy. Jest pedagogiem, zaangażowanym w działalność dydaktyczną w zakresie edukacji jazzowej. Opracował publikację Pasaże jazzowe na skrzypce, której towarzyszy seria nagrań na YouTube jako podkłady pod niektóre z nich. Jest również autorem utworu Country Boy. Materiał zaczerpnięty z publikacji Quo vadis. Transkrypcje partii solowych Zbigniewa Seiferta stanowi część doktoratu, w którym podjął próbę analizy gry Zbigniewa Seiferta. Jest autorem serii wykładów poświęconych podstawom harmonii jazzowej. Materiały te realizowane były w okresie pandemiii w celu wsparcia edukacji zdalnej. Maciej Afanasjew zdobył uznanie nie tylko jako wykonawca, lecz także jako aranżer i kompozytor. W ramach wspólnego projektu z Piotrem Rogóżem powstała płyta Z miłości do M. W 2020 roku otrzymał nagrodę Fryderyk w kategorii Album Roku – Muzyka Dziecięca i Młodzieżowa za album Czesław Mozil i Grajkowie Przyszłości, do którego przygotował m.in. aranżację utworu Kolęda.

_____

Julia Wrzeszczyńska: W którym momencie rozwoju artystycznego uświadomił Pan sobie, że jazz stanie się głównym obszarem działalności twórczej? Czy może Pan wskazać konkretne postaci lub tradycje wykonawcze jako kluczowe inspiracje?

Maciej Afanasjew: Nie od początku wiedziałem, że to moja droga, nie od początku znałem jazz. Ta artystyczna ścieżka kształtowała się z kolejnymi etapami edukacji muzycznej oraz doświadczeniami wyniesionymi z różnych środowisk artystycznych. Edukację średnią ukończyłem pod kierunkiem prof. Doroty Obijalskiej, bardzo wiele jej zawdzięczam. Dzięki otwartości Pani profesor odważyłem się pójść tą niecodzienną dla skrzypków drogą. Mając szesnaście lat, zobaczyłem na warsztatach jazzowych, jak moi rówieśnicy wybitnie grają. To był dla mnie absolutny szok. W szkole podstawowej ważną rolę odegrał mój przyjaciel Paweł Szczerbicz, który kupował płyty bluesowe i nagrywał mi je na kasety. Kolejnym istotnym źródłem inspiracji były czasopisma edukacyjne poświęcone jazzowi, do których dołączano płyty CD. Była to ważna lekcja historii, która stopniowo poszerzała wiedzę oraz kształtowała i pogłębiała zainteresowania. Emitowane w radiowej „Trójce” audycje pt. Trzy kwadranse jazzu, przede wszystkim poniedziałkowe, prowadzone przez Jana Ptaszyna Wróblewskiego, były również ważnym elementem. Moment przełomowy nastąpił w trakcie edukacji w szkole muzycznej. Kluczową rolę w tym procesie odegrała postać Macieja Strzelczyka – jego działalność artystyczna i sposób gry (język jazzu, artykulacja) stały się silnym impulsem inspiracyjnym. Byłem zafascynowany jego osobowością i muzyką, dlatego przez pewien czas naśladowałem jego sposób gry. Wpływ ten nie miał charakteru jednorazowego, ale inicjował długotrwały proces dojrzewania decyzji o wyborze jazzu jako głównego obszaru aktywności twórczej. Decydujące znaczenie miał okres studiów w Akademii Muzycznej w Katowicach, gdzie rozwijałem się w obszarze skrzypiec jazzowych, a także kompozycji i aranżacji. Obok zajęć z profesorami Wojtasikiem, Nagórskim czy Maselim, jednym z ważniejszych impulsów do rozwoju były cotygodniowe jam sessions. Było to dla mnie doskonałe pole do poznawania własnych możliwości, obserwowania i uczenia się od innych muzyków oraz nawiązywania kontaktów w środowisku jazzowym. To właśnie w tym czasie ukształtowała się pełna świadomość wyboru jazzu jako głównego kierunku.

J.W.: Jak postrzega Pan miejsce skrzypiec w jazzie na tle instrumentów kanonicznych jak saksofon czy trąbka? Z czego, Pana zdaniem, wynika relatywnie mniejsza obecność skrzypiec w tej tradycji?

M.A.: Skrzypce w tradycji jazzowej należy uznać za instrument niszowy mimo ich obecności od początków historii jazzu. Ich mniejsza reprezentacja może wynikać z kilku czynników. Znaczenie z pewnością miały cechy akustyczne skrzypiec, takie jak mniejszy wolumen dźwięku w porównaniu z instrumentami dętymi. Dodatkowo specyfika estetyczna gry skrzypcowej, w szczególności śpiewność oraz użycie wibrato jako ideału brzmieniowego, częściej kojarzone jest z muzyką klasyczną. Dziś, gdy technika pozwala nagłośnić skrzypce bez straty na jakości brzmienia, skrzypce w jazzie, a co za tym idzie ich brzmienie, wyewoluowały w różnych kierunkach i aktualnie nie muszą (choć mogą) kojarzyć się z muzyką klasyczną, folkową etc.

Uważam, że obecnie nie ma znaczenia, na jakim instrumencie się gra, ponieważ ważne jest jest myślenie- improwizacja, zamysł. W muzyce jazzowej granice się zacierają, melodia jest melodią, tylko że człowiek wydobywa to na innym instrumencie.

J.W.: Czy obserwuje Pan rosnące zainteresowanie skrzypków praktyką jazzową, czy też pozostaje ona domeną wąskiego środowiska specjalistów?

M.A.: Współcześnie obecność skrzypiec jazzowych pozostaje zjawiskiem złożonym i niejednoznacznym. W Polsce ich obecność w kulturze jazzowej jest wyraźnie dostrzegalna, jednak towarzyszy temu pewna wątpliwość: czy mamy do czynienia z praktyką w pełni wpisującą się w idiom jazzu, czy raczej z formami parajazzowymi bądź okołojazzowymi? Istotne jest również rozróżnienie między popularnością a prezentowanym poziomem artystycznym. Zainteresowanie skrzypków praktyką jazzową pozostaje ograniczone i koncentruje się jednak w wąskim środowisku, choć na tle innych krajów Polska należy moim zdaniem do regionów z dużym potencjałem w tym zakresie.

J.W.: Jaki typ obsady instrumentalnej preferuje Pan w działalności artystycznej?

M.A.: Nie ograniczam się do jednego typu zespołu. Bliższa mi jest jednak praktyka kameralna, ponieważ umożliwia intensywniejszą komunikację między muzykami, daje większą przestrzeń do indywidualnej ekspresji oraz pozwala na bardziej elastyczne kształtowanie formy i improwizacji. Za kluczowe w praktyce wykonawczej uznaję relacje interpersonalne, które tworzą jakość porozumienia artystycznego, a także wpływają na komfort psychiczny i poziom koncentracji, szczególnie w kontekście odpowiednio dobranego składu zespołu. Jednocześnie różnorodność składów wpływa na sposób budowania formy – mniejsze zespoły sprzyjają otwartym formom i dialogowi, podczas gdy większe składy umożliwiają bogatsze aranżacje. Jednak pozostaję otwarty na nowe wyzwania.

J.W.: Współpracował Pan z wieloma wybitnymi artystami polskiej sceny jazzowej oraz muzyki popularnej. Które z tych muzycznych spotkań wspomina Pan jako szczególnie inspirujące lub ważne dla własnej drogi artystycznej?

M.A.: Miałem okazję współpracować z przedstawicielami polskiej sceny jazzowej, takimi jak: Krzysztof Herdzin, Piotr Baron, Piotr Biskupski, Karol Szymanowski, Janusz Skowron czy Maciej Sikała, a także z artystami zagranicznymi, ponieważ moja działalność koncertowa obejmowała liczne kraje europejskie, Stany Zjednoczone, Kanadę i Chiny. Również realizowałem projekty z przedstawicielami muzyki popularnej, m.in. Ireną Santor, Alicją Majewską oraz Włodzimierzem Korczem. Wyjątkowe miejsce dla mnie zajmuje współpraca z Karolem Szymanowskim, który jest pionierem techniki sześciopałkowej na instrumencie łączącym cechy marimby i wibrafonu. Zaczynaliśmy jako duet, ale z czasem nasza współpraca zaczęła przybierać różne formy – gramy również w trio, kwartecie, czasem w większym składzie.

J.W.: Jest Pan aktywnym pedagogiem. Jakie wartości stara się Pan przekazywać swoim uczniom/studentom?

M.A.: W edukacji muzycznej najważniejsze jest dla mnie tworzenie wypowiedzi muzycznej, która jest ciekawa, autentyczna i angażująca dla słuchacza. Motywy muzyczne pełnią tu funkcję fundamentalną, powiązane ze skalami stanowią punkt wyjścia do budowania melodii oraz struktury utworu. Proces nauczania obejmuje również rozwijanie umiejętności „mapowania” instrumentu, co realizowane jest poprzez systematyczne ćwiczenie skal i ich odniesień do sekwencji akordowych.

Uczę, jak budować melodie, rozwijać motywy i prowadzić muzyczną narrację, tak aby ich gra była czymś więcej niż tylko poprawnym odtwarzaniem dźwięków. Najważniejsze jest to, czy muzyka wywołuje emocje i czy potrafi porwać drugiego człowieka.

Od 16 lat wykładam w Akademii Muzycznej w klasie skrzypiec jazzowych. Oprócz pracy akademickiej prowadzę również warsztaty z improwizacji w szkołach i podczas kursów wakacyjnych. Bardzo zależy mi na tym, żeby zaszczepiać w młodych muzykach radość z grania i wspólnego tworzenia muzyki. To właśnie kontakt z ludźmi, obserwowanie ich rozwoju i odkrywania własnego głosu daje mi ogromną satysfakcję. Często zdarza się, że relacje rozpoczęte podczas warsztatów przeradzają się w wieloletnią współpracę. Obecnie dzielę scenę z ludźmi, których poznałem wiele lat temu na takich warsztatach. Przyznają, że takie spotkania dały im impuls do dalszej pracy nad improwizacją. Nie ma nic piękniejszego w pracy pedagogicznej niż taka deklaracja. Staram się zarażać innych entuzjazmem do muzyki i pokazywać, że warto podążać własną drogą. Zawsze mówię młodym ludziom: „Idźcie za głosem serca, a potem poświęćcie się tej jednej rzeczy, którą wybierzecie”.

Wesprzyj nas
Warto zajrzeć