W polskim systemie finansowania kultury funkcjonują dziś dwa równoległe mechanizmy. Pierwszy jest dobrze znany i opisany. Opiera się na budżecie państwa – dotacje celowe, podmiotowe oraz dotacje i granty w konkursach otwartych, które zakładają konkurencyjność, porównywalność projektów i określone procedury oceny. Drugi mechanizm działa obok niego. Jego osią są fundacje tworzone przez spółki Skarbu Państwa i przekazujące „środki na kulturę”. Formalnie oba systemy są poprawne. Systemowo opierają się jednak na zupełnie innej logice. Kluczowy problem pojawia się w miejscu, w którym te dwa mechanizmy zaczynają się nakładać. Instytucje publiczne, w tym narodowe i samorządowe instytucje kultury, które już funkcjonują w oparciu o stabilne, czasem wielomilionowe finansowanie budżetowe, mogą jednocześnie otrzymywać dodatkowe środki wypracowane publicznie poza systemem konkursowym. Środki te trafiają do nich w formule mecenatu, sponsoringu lub dotacji celowych przyznawanych przez fundacje spółek Skarbu Państwa, czyli de facto również ze środków o publicznym charakterze.
Wówczas powstaje sytuacja, w której część podmiotów korzysta z podwójnego finansowania publicznego:
- w trybie systemowym – poprzez dotacje podmiotowe, celowe z budżetu Państwa,
- w trybie uznaniowym – poza konkursem, w formie mecenatu, dotacji celowej ze spółki publicznej.
W praktyce środki z fundacji powiązanych ze spółkami Skarbu Państwa trafiają m.in. do:
- narodowych instytucji kultury o dużych budżetach (np. instytucje prowadzone przez ministerstwo, realizujące projekty o znaczeniu ogólnopolskim i międzynarodowym),
- samorządowych instytucji kultury o wysokiej rozpoznawalności (np. duże teatry, filharmonie, muzea, często w miastach wojewódzkich),
- projektów publicznych o charakterze prestiżowym i symbolicznym (wydarzenia rocznicowe, projekty historyczne, duże festiwale, działania promocyjne).
W uproszczeniu: środki publiczne trafiają przez spółkę lub fundację do dużych instytucji publicznych.
Główne napięcie systemowe
Spółki Skarbu Państwa powołują fundacje, a te z kolei finansują instytucje kultury, często również publiczne. Formalnie wszystko jest poprawne. Systemowo jednak powstaje mechanizm, który warto nazwać wprost – to obieg zamknięty środków publicznych.
Zamiast przejrzystego finansowania przez budżet państwa lub konkursy część środków trafia do kultury w sposób pośredni, tj. przez struktury, które nie podlegają tym samym zasadom alokacji. W praktyce oznacza to kilka rzeczy.
Po pierwsze: zmienia się logika wyboru projektów. Fundacje pracujące na środkach publicznych nie działają w trybie konkurencyjnym w takim sensie jak programy publiczne. Decyzje mają charakter bardziej uznaniowy, czasem polityczny, a kryteria są mniej transparentne lub niewybrzmiane.
Po drugie: środki na kulturę koncentrują się wokół projektów dużych, widocznych i prestiżowych. To naturalne z punktu widzenia komunikacji, ale problematyczne z punktu widzenia równowagi systemu kultury.
Po trzecie: ten model ogranicza przepływ środków do mniejszych, niezależnych organizacji, twórców, kolektywów, artystów, które nie mają dostępu do takich kanałów finansowania, mogą jedynie aplikować w trybie konkursowym z symbolicznymi na tle mecenatu alokacjami środków i często w oparciu o słabe lub mocno uznaniowe procedury.
Aby zrozumieć rzeczywistą skalę nierówności w finansowaniu kultury, trzeba spojrzeć na cały system, a nie tylko na jego wybrane elementy. Z jednej strony mamy dobrze opisany i stosunkowo przejrzysty mechanizm finansowania publicznego, oparty na budżecie państwa, dotacjach i konkursach. Z danych statystycznych wynika, że łączne przychody instytucji kultury w Polsce sięgają kilkudziesięciu miliardów złotych, przy czym sam budżet państwa przeznacza na kulturę około 6–7 miliardów złotych rocznie. Zdecydowana większość tych środków trafia do instytucji publicznych – zarówno narodowych, jak i samorządowych – które funkcjonują w oparciu o stabilne finansowanie i mają zapewnioną ciągłość działania.
Obok tego systemu działa jednak drugi strumień finansowania, który nie jest już tak przejrzysty ani jednoznacznie opisany. Tworzą go środki przekazywane przez spółki Skarbu Państwa oraz fundacje z nimi powiązane. W analizowanym okresie darowizny ze spółek wyniosły około 841 milionów złotych, z czego aż 81% trafiło do ich własnych fundacji. Dodatkowo należy uwzględnić wydatki sponsoringowe, które sięgają blisko 800 milionów złotych rocznie. Oznacza to, że poza systemem konkursowym funkcjonuje równoległy strumień przekraczający 1,5 miliarda złotych, który w istotnym stopniu współfinansuje kulturę. Kluczowy problem nie polega jednak wyłącznie na samej skali tych środków, lecz na braku danych dotyczących ich dystrybucji.
Nie istnieją publiczne zestawienia pokazujące, jaka część tych pieniędzy trafia do instytucji publicznych, jaka do organizacji pozarządowych, jaka jest rozdysponowywana w trybie konkursowym, a jaka przyznawana bezpośrednio, w sposób uznaniowy.
Dostępne analizy wskazują jednak wyraźną tendencję: środki fundacyjne i sponsoringowe koncentrują się wokół dużych instytucji oraz projektów o wysokiej widoczności i znaczeniu symbolicznym.
W konsekwencji powstaje wyraźna asymetria. Instytucje publiczne, które już dysponują stabilnym finansowaniem budżetowym, mają jednocześnie dostęp do dodatkowych źródeł środków wynikających z mechanizmów fundacyjnych i sponsoringowych. Z kolei kultura niezależna oraz organizacje pozarządowe funkcjonują w znacznie bardziej ograniczonym obszarze, opartym głównie na konkursach grantowych, które stanowią tylko fragment całego systemu finansowania. W praktyce oznacza to, że ta sama pula środków publicznych nie trafia do wszystkich uczestników systemu w sposób równy ani porównywalny. W efekcie wykształca się dwutorowy model funkcjonowania kultury. Z jednej strony istnieje model instytucjonalny, stabilny i wielokanałowo finansowany, wzmacniany dodatkowymi środkami spoza systemu konkursowego. Z drugiej strony funkcjonuje model niezależny, oparty na niestabilnym i fragmentarycznym finansowaniu, uzależniony od wyników konkursów i ograniczonych budżetów grantowych. Różnica między nimi nie dotyczy wyłącznie wysokości środków, lecz przede wszystkim ich dostępności i przewidywalności.
Nie jest to zjawisko przypadkowe, lecz wynik określonych mechanizmów. Instytucje publiczne są dla fundacji partnerami przewidywalnymi i bezpiecznymi operacyjnie, posiadają zaplecze organizacyjne i zdolność realizacji dużych projektów. Jednocześnie zapewniają wysoką widoczność i prestiż, co ma znaczenie dla strategii komunikacyjnych spółek. Nie bez znaczenia pozostają także relacje instytucjonalne oraz dostęp do sieci decyzyjnych, które naturalnie sprzyjają podmiotom już osadzonym w systemie.
Z punktu widzenia wspierania procesów kulturotwórczych konsekwencje tego modelu są istotne. Fundacje spółek Skarbu Państwa w ograniczonym stopniu wspierają oddolne inicjatywy, nowe środowiska artystyczne czy działania niezależne. Ich środki trafiają przede wszystkim do podmiotów, które już funkcjonują w systemie i posiadają stabilne finansowanie. Tym samym nie wzmacniają różnorodności ani nie poszerzają pola kultury, lecz raczej utrwalają istniejące struktury.
W rezultacie powstaje napięcie systemowe, którego nie da się sprowadzić do kwestii pojedynczych decyzji. Instytucje publiczne korzystają z wielu strumieni finansowania, podczas gdy kultura niezależna ma dostęp do jednego, ograniczonego kanału. Jednocześnie obie te grupy funkcjonują w ramach tego samego systemu podatkowego i współtworzą wartość kulturową. Problem nie polega więc na braku środków w kulturze, lecz na sposobie ich dystrybucji. Jeśli znacząca część pieniędzy publicznych krąży przede wszystkim między dużymi instytucjami, system nie wzmacnia kultury jako całości, lecz jedynie jej wybrane segmenty.
To nie jest argument przeciwko fundacjom ani przeciwko zaangażowaniu spółek publicznych w publiczną kulturę. To pytanie o proporcje i o przejrzystość systemu. Jeżeli sektor publiczny zaczyna finansować sam siebie przez pośrednie struktury, to warto zadać pytanie: „Czy jest to jeszcze wsparcie, czy już tylko redystrybucja?”.
W tym kontekście kluczowe nie jest już pytanie o to, czy poszczególne mechanizmy są zgodne z prawem ani czy same w sobie są uzasadnione. Oba systemy – budżetowy i fundacyjny – funkcjonują równolegle i każdy z nich ma swoją rolę. Istotą problemu jest brak ich wzajemnego odniesienia.
Nie wiemy, jaka część środków trafia do kultury w trybie konkurencyjnym, a jaka w trybie uznaniowym. Nie wiemy, jaka jest rzeczywista proporcja między wsparciem instytucjonalnym a wsparciem dla kultury niezależnej. Nie wiemy też, w jakim stopniu dodatkowe finansowanie wzmacnia system jako całość, a w jakim utrwala jego istniejącą strukturę.
W praktyce oznacza to, że system finansowania kultury nie jest jednolity, lecz warstwowy, i te warstwy nie są wobec siebie transparentne.
To właśnie w tej nieprzejrzystości pojawia się największe napięcie. Nie wynika ono z niedoboru środków, lecz z braku wiedzy o tym, jak są one faktycznie dystrybuowane i kto w rzeczywistości korzysta z pełnego dostępu do systemu.
Dlatego zasadnicze pytanie nie brzmi dziś: „Czy kultura jest za mało finansowana?”, lecz: „Czy system finansowania kultury jest rzeczywiście czy tylko formalnie równy?”.
_____
Źrodła:
- Główny Urząd Statystyczny, Wyniki finansowe instytucji kultury w 2025 r., online.
- Jaźwiński Piotr, Fundacje spółek Skarbu Państwa: ile dostają, ile i na co wydają, TVN24 – Konkret24, 2020, online.
- Madejski Filip, Budżet na kulturę rośnie. O tyle zwiększyły się wydatki publiczne na ten cel, Business Insider, 2025, online.
- Najwyższa Izba Kontroli, Departament Gospodarki, Skarbu Państwa i Prywatyzacji, Wybrane wydatki spółek z udziałem skarbu państwa i fundacji tworzonych przez te spółki oraz gospodarka finansowa i realizacja celów statutowych fundacji tworzonych przez te spółki. Informacja o wynikach kontroli, 2023, online.
- Strony fundacji Spółek Skarbu Państwa.
_____
OD REDAKCJI: Powyższy artykuł pierwotnie ukazał się na profilu autorki w serwisie LinkedIn, 24.04.2026.

