Muzyka klasyczna Muzyka elektroniczna MEA culpa

Technika samplingu a recykling muzyczny

Alicja Zabrocka

technika-samplingu-a-recykling-muzyczny

Związek muzyki elektronicznej i kompozytorskiej ma prawie tak długą historię, jak sama muzyka elektroniczna, co do tego nie ma wątpliwości. U początków ubiegłego stulecia wielu kompozytorów z Europy i Ameryki Północnej chętnie eksperymentowała z nowymi możliwościami jakie pojawiały się na gruncie tworzenia muzyki. Dźwięki generowane komputerowo, nagrywane z otoczenia, nowe instrumenty elektroniczne – wszystko to od początku było udziałem profesjonalnych muzyków. Najburzliwszy okres eksperymentów z elektroniką w muzyce obejmuje lata 60. XX w. jednak zainteresowanie w mniejszym lub większym stopniu trwa do dzisiaj.

Wzajemne zainteresowanie muzyki elektronicznej i kompozytorskiej jest jednak dwustronne. Jego druga strona rozwija się dzięki technice o nazwie sampling i to właśnie na niej chciałabym się skupić w tym artykule. Jeśli chodzi o genezę, sampling wywodzi się z muzyki konkretnej[1] i jest praktyką, która polega na zapożyczaniu kawałków nagranej już muzyki i wykorzystywaniu ich w nowej kompozycji. Technika ta różni się nazwą od swojej poprzedniczki głównie dlatego, że ma związek z rewolucją technologiczną. To, co w czasach technologii analogowej było muzyką konkretną, w erze cyfrowej często zaliczane jest właśnie samplingu[2].

Samplem (ang. sample – próbka) określa się zarówno pojedynczy dźwięk instrumentu naturalnego wykorzystany w instrumencie elektronicznym (np. pianinie elektronicznym), jaki i cały fragment nagranego utworu użytego w nowych okolicznościach. Dziś praktyka ta jest tak powszechna, że zaryzykować można stwierdzenie, iż dominuje w muzyce popularnej. Zasób sampli dostępnych w komputerowych programach do tworzenia muzyki z każdą chwilą się powiększa, lecz tym co zwraca większą uwagę jest fakt, iż rośnie liczba utworów i piosenek, które są tworzone przy użyciu tych samych sampli[3]. Ogromna część muzyki popularnej, która powstaje w ostatnich latach, opiera się albo na fragmentach piosenek powstałych już wcześniej, albo przy użyciu instrumentów elektronicznych. Bardzo prawdopodobne, że niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę lub po prostu nie zwraca na to uwagi. Tymczasem warto sobie zadać pytanie o to, jaką rolę sampling faktycznie spełnia w muzyce. Bardzo powszechne jest wtórne korzystanie z dorobku muzyki popularnej (np. Madonna w piosence Hung up wykorzystuje sampla z Gimme! Gimme! Gimme! autorstwa Abby), odrębną natomiast grupę – i ta mnie dziś szczególnie interesuje – stanowią piosenki i utwory korzystające z fragmentów mniej lub bardziej znanej muzyki poważnej.

Wielu ludzi (przeważnie związanych w jakiś sposób z muzyką artystyczną) odnosi się negatywnie do tego typu działalności. Pojawiają się głosy, że to jest profanacja muzyki, brak szacunku dla prawdziwej sztuki. I nie można powiedzieć, że są to opinie całkowicie nieuzasadnione. Niewątpliwie często zdarza się, że fragmenty wykorzystywane jako sample  stanowią fragmenty zupełnie wyrwane z kontekstu, które w nowych okolicznościach nabierają zupełnie innego znaczenia lub – jak się może wydawać słuchaczom znającym oryginał – zostają zupełnie odarte ze znaczenia. Dobrym przykładem takiego przypadku jest według mnie utwór znanego kanadyjskiego twórcy muzyki elektronicznej, Venetian Snares pt. Szamár Madár. Jest w nim wykorzystany – w istocie bardzo szczątkowo – Koncert wiolonczelowy Edwarda Elgara[4]. Polecam posłuchać najpierw oryginału, a potem „przeróbki” i zachęcam do samodzielnego rozsądzenia jak Venetian Snares potraktowało utwór brytyjskiego kompozytora.

Dla porządku warto podkreślić, że opisuję tu jedynie twórczość powstałą z gotowych nagrań muzyki poważnej. Ogromna ilość utworów korzystających z klasycznych motywów melodyczno-harmonicznych jest materiałem na oddzielny artykuł. Nie można jednak o niej zapominać, gdyż niewątpliwie ma ona dużo wspólnego z poruszanym tu tematem. Po prześledzeniu obecności muzyki kompozytorskiej w muzyce popularnej szybko można dojść do wniosku, iż interesuje ona twórców niemal każdego gatunku. Można zadawać sobie pytanie, czy jest to tzw. „pójście na łatwiznę”, czy kreatywne podejście do muzyki dawnej. Z pewnością można znaleźć przykłady na obie możliwości. Nie powinno być to dla nas z resztą żadną nowością. Ostatecznie również przed epoką muzyki popularnej kompozytorzy inspirowali się dziełami swoich poprzedników. Technika samplingu wprowadziła poważne zmiany w tego rodzaju fascynacje. Nie ma tutaj mowy o nowej aranżacji utworu, czy świeżym podejściu do harmonii. Wydobywanie nowych znaczeń z nagrania muzycznego odbywa się przy użyciu zupełnie innych środków, takich jak zapętlanie fragmentów, zwalnianie bądź przyspieszanie tempa nagrania, nakładanie dwóch nagrań na siebie, lub ingerowanie w widmo dźwięku.

Okazuje się, że pula nagrań muzyki klasycznej stanowi bardzo wydajne i inspirujące źródło dla twórców elektronicznych przeróbek. Chciałabym tutaj przedstawić parę propozycji, które według mnie odznaczają się w sposób szczególny na tle elektroniki tego typu. Jedną z nich mieliśmy już okazję usłyszeć.

Venetian Snares to najpopularniejszy kanadyjski twórca muzyki elektronicznej. Album, z którego pochodzi powyższy, oraz następny przykład nosi tytuł Rossz csillag alatt született. Zawiera on utwory zainspirowane wycieczką muzyka do Węgier. Można powiedzieć, że – od strony formalnej – sample z utworów klasycznych są motywem przewodnim tej produkcji. Artysta, poza utworem Elgara, korzysta jeszcze z szeregu innych dzieł. W następnym przykładzie dochodzi do niezwykłego połączenia aż pięciu różnych kompozycji: Kwartetu smyczkowego nr 1 Beli Bartoka, Trzech utworów na klarnet solo Igora Strawińskiego, Kaprysu nr 7 Nicolo Paganiniego, Symfonii nr 3 Gustawa Mahlera oraz Franza Waxmana Carmen Fantasie.

Z każdego utworu wzięty jest dosłownie kilkusekundowy fragment po to, by razem stworzyły zupełnie nową kompozycję. Według mnie jest to doskonały przykład na to, jak ciekawie można wykorzystać techniki elektronicznego przetwarzania materiału muzycznego.

W nieco inny sposób traktuje muzykę klasyczną Igorrr. Jest on francuskim muzykiem i twórcą muzyki elektronicznej i – mimo iż jego twórczość można przydzielić do tego samego gatunku elektroniki co Venetian Snares – prezentuje zupełnie odmienny styl od omawianego albumu kanadyjskiego artysty. Jego muzyka jest niepospolitą mieszanką stylistyczną łączącą w sobie elementy elektroniczne i death metalu, muzyki poważnej i starej piosenki francuskiej. Poza tym Igorrr wykorzystuje w swych utworach też dźwięki życia codziennego, odgłosy ludzi i zwierząt, co – choć artysta nigdzie się do takich inspiracji nie przyznaje – budzi skojarzenie z rodzimą dla niego musique concrète. Ja jednak chciałabym skupić się na tym co udało mu się wyciągnąć z klasyki. Poniższy przykład pokazuje wysoce przetworzoną Etiudę a-moll nr 2 op. 10 Fryderyka Chopina.

Tutaj mamy do czynienia z jednym tylko utworem, jest on jednak tak dalece przetworzony, że czasami można mieć nawet trudności ze skojarzeniem obu powyższych kompozycji. Ponad to artysta wprowadził też własną linię melodyczną na fortepianie nadając chromatycznej etiudzie Chopina charakter akompaniamentu.

Zaczęliśmy od artystycznych sposobów przetwarzania muzyki poważnej, a skończymy na bardziej powierzchownych. Zobaczymy mianowicie w jaki sposób hip-hop inspiruje się dorobkiem muzyki kompozytorskiej. Chciałabym przy tym uniknąć wartościowania, nie chcę sugerować, że któryś sposób „recyklingu muzycznego” jest lepiej uzasadniony od drugiego. Wykorzystanie muzyki poważnej przez hip-hop nazywam powierzchownym, ponieważ w tej dziedzinie pełni ona rolę głównie rytmiczną. Często tworzy się z niej tak zwane loopy[5]. Przykład takiej praktyki znajdziemy w następnym przykładzie.

Uważny słuchacz bez trudu powinien rozpoznać pierwszą część symfonii Z Nowego Świata Antonina Dvořáka w tym, bądź co bądź, mocno zmodyfikowanym fragmencie powtarzającym się przez całą piosenkę. W takiej formie liczą się przede wszystkim rytmiczne walory utworu, które przy zapętleniu wysuwają się na pierwszy plan. Są też bez wątpienia podrasowane przez twórców.

W takiej czy innej formie, muzyka klasyczna wciąż żyje i dociera do dużo szerszego grona odbiorców niż byłaby w stanie zmieścić filharmonia. Fakt wkroczenia jej do studiów elektronicznych mógłby nawet postawić znak zapytania przy granicy między muzyką popularną, a artystyczną. Różne podejścia i sposoby jej przetwarzania bez wątpienia mogą być rażące dla konserwatywnych odbiorców, ja jednak uważam, że warto dać im szansę. Patrząc z innej perspektywy, to budujące, że są dziś twórcy, którzy nie odrzucają dawnej muzyki kompozytorskiej, a podchodzą do niej kreatywnie, dostosowując ją do współczesnej kultury i możliwości technicznych. Dzięki temu może ona nabrać nowych znaczeń, jak również oswoić nowych słuchaczy, pokazując jednocześnie, że muzyka klasyczna jest ogólnodostępnym dziedzictwem Europy, a nie zbiorem eksponatów, których można słuchać tylko w narzuconej z góry, żelaznej formie. Takie traktowanie muzyki poprzednich epok jest też idealnym odzwierciedleniem całej kultury zachodu, w której łączenie starego z nowym ma dziś przecież miejsce w każdej dziedzinie. Tu oczywiście powraca odwieczne pytanie, jak odróżnić kicz od prawdziwej sztuki? Które „przeróbki” zasługują na naszą uwagę, a które trzeba odfiltrować z tej ogromnej masy muzyki elektronicznej jaką oferuje nam dziś Internet? To co zaproponowałam w niniejszym artykule prawdopodobnie niektórym się nie spodoba, ale dla innych być może posłuży jako inspiracja do samodzielnych poszukiwań nowego oblicza muzyki klasycznej. W ocenie jakości pozostaje nam kierować się własną intuicją.


[1] Dla zgłębienia tego tematu polecam podręcznik Włodzimierza Kotońskiego pt. Muzyka elektroniczna, Kraków 2002,  s. 21.

[2] Profesjonalny, choć dziś już może niepełny opis tej techniki również można znaleźć u Kotońskiego (s. 257).

[3] Niezwykle ciekawy jest fenomen tzw. Amen break, czyli parotaktowego sampla pochodzącego z piosenki lat 60., który do dziś jest wykorzystywany w tysiącach nowych produkcji. Zachęcam do wysłuchania jego historii na youtube - http://www.youtube.com/watch?v=5SaFTm2bcac

[4] Artysta we wstępie wykorzystuje też fragmenty drugiej części Kwintetu g-moll Sergiusza Prokofiewa. Zachęcam do odnalezienia na youtube i posłuchania pełnej wersji kompozycji Szamár Madár.

[5] loop (ang. pętla) – to rodzaj sampla, który został zapętlony tak, że tworzy swego rodzaju schemat rytmiczny.

Opublikowano: 2013-11-08

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 264