Musical i operetka Wydarzenia

Broadway Street. The Show

Wojciech Bernatowicz

broadway-street-the-show
Materiały prasowe

Wielbiciele musicalu nie powinni byli przeoczyć tego wydarzenia. 24 listopada w warszawskim Teatrze Rampa odbył się koncert Broadway Street – the Show. Organizacją wydarzenia zajął się Jakub Wocial, który znany jest m.in. z roli Upiora w spektaklu Upiór w Operze w teatrze Palladium Stage, czy roli Herberta z Tańca Wampirów wystawianego przez Teatr Roma. Należy przyznać, że wydarzenie przygotowane było rewelacyjnie. Zarówno Wocial, który był głównym bohaterem wieczoru, jak i inni wykonawcy mogą mieć powody do zadowolenia, koncert wypadł wyśmienicie. Ale ad rem.

Występ zaczął się z pewnym opóźnieniem (stało się to nie z winy organizatorów, a publiczności, która dotarła na widownię 15 minut po ostatnim dzwonku…). Dźwięki uwertury popłynęły jednak... z playbacku. Nie jestem przekonany, czy to najlepszy pomysł. Rozumiem ten zabieg w przypadku The Rocky Horror Show wystawianego w Och-Teatrze, natomiast jeśli nie prezentuje się pełnego spektaklu, nie widzę powodu, żeby go stosować. W dalszej części było jednak już tylko lepiej. Program koncertu wybrano pod kątem popularyzacji muzyki musicalowej. W zestawie nie zabrakło największych hitów – poczynając od królującego ostatnio na dyskotekach w wersji zremixowanej Big Spender, Cabaret, Bring him Home z Nędzników, Aquarius ze spaktaklu Hair aż do największych przebojów Andrew Lloyd Webbera oraz fragmentów z Rent. Nie można jednak narzekać na brak utworów nieco mniej znanych w Polsce, również tych najnowszych. Na uwagę zasługuje szczególnie nagradzana za granicą rock-opera Next to Normal.

Jedynym problemem był rozkład utworów pomiędzy częściami spektaklu. O ile w pierwszej części zaprezentowano więcej utworów motorycznych, o tyle w drugiej odsłonie napięcie zdecydowanie osłabło. Po przerwie zrobiło się tak słodko i subtelnie, że koncert wytracił swój początkowy impet. Być może wykonawcy chcieli uśpić czujność słuchaczy przed mocnym, finałowym uderzeniem, którym było Flash Failures (Let the Sunshine) z Hair (z aktywnym udziałem publiczności) oraz nieuniknionym bisem – Another one Bites the Dust z repertuaru Queen oraz New York, New York.

O wykonaniach i wykonawcach w zasadzie można pisać w samych superlatywach. Zarówno organizator przedsięwzięcia, Jakub Wocial, jak i zdecydowana większość wokalistek – Marta Czerska, Emilia Kudra, Paulina Janczak – wypadła fantastycznie. Cóż, jednak do tej beczki miodu muszę włożyć łyżkę dziegciu – zdecydowanie najsłabiej ze wszystkich artystów wypadł Florian Soyka, który brzmiał całkiem dobrze w niższych rejestrach, natomiast ewidentnie miał problemy w partiach, w których śpiewał wysokim barytonem. Wykonywał je siłowo, słabo i momentami nawet nieczysto. Również, w przeciwieństwie do pozostałych wykonawców,  źle mu wychodziło śpiewanie w języku angielskim. Na plus należy odnotować utwór Gott ist tott z Tańca wampirów, w którym był bardzo swobodny i pewny, pomimo ograniczeń językowych bez problemu dało się odczuć kreowany przez niego nastrój grozy.     

Nierówny występ zaliczyła również Sanne Mieloo. Oczywiście należy podkreślić fakt, iż jest to świetna wokalistka, natomiast niewiele osób może wytrzymać jej ciągłe vibrato. Holenderka nie tyle przesadzała z tą techniką, ile, o zgrozo, stosowała ją w każdym utworze. Nie można natomiast zarzucić jej nic poza tym – fantastyczny głos, świetny dobór repertuaru. Każdemu, kto lubi i Wagnera, i musical, szczerze polecam.

Jak już wyżej wspomniałem, świetnie sprawdzili się pozostali artyści. Na wielką uwagę zasługuje Emilia Kudra, która fenomenalnie realizuje się w obszarze repertuaru kabaretowego. Piękna barwa głosu, nietypowa uroda, a także warsztat aktorski tworzą w jej przypadku przekonującą mieszankę. Widać, że świetnie odnajduje się w piosence aktorskiej. Na szczególną uwagę zasługuje jej wykonanie When you're Good to Mama z musicalu Chicago. Stylowo, dobrze rozłożone napięcie, interpretacyjnie bez zarzutu. Wielką zaletą w jej przypadku jest umiejętność operowania amerykańskim akcentem.           

Słowa uznania również należą się Jakubowi Wocialowi. Swój wielki talent aktorski, zdolności językowe oraz swobodę w operowaniu głosem najlepiej pokazał w pierwszym songu You Can Get Away with Anything z musicalu The Woman in White. Można mieć pewne zarzuty co do wykonania Bring him Home z Nędzników, gdyż początkowo wyższe rejestry były ledwo słyszalne, ale z każdym kolejnym utworem udowadniał, na co go stać.

Również występ Marty Czerskiej należy uznać za sukces. Śpiewaczka posiada bardzo duże możliwości – potrafi zaśpiewać i delikatnie, i z pazurem. W jej występie nie brakowało niczego – fantastyczne możliwości głosowe, duża tessytura, a także umiejętności intepretycyjne. Duet z Sunset Boulevard zaśpiewany z Wocialem ukazał w całej rozciągłości wielką klasę tej artystki.

Last but not least, Paulina Janczak. Trudno ocenić do końca możliwości tej wokalistki, gdyż pokazała się tylko w dwóch utworach, natomiast na wielkie brawa zasługuje wykonanie duetu z Upiora w Operze. Prześliczny sopran, który zdecydowanie przebijał w tym momencie Floriana Soykę. Ponadto bez problemu poradziła sobie z wokalizami, które brzmiały czysto i przejrzyście. Za recenzję mogą służyć brawa, które nie milkły przez dobrą minutę. Rewelacja!

Reasumując, całe artystyczne przedsięwzięcie okazało się sukcesem. Należy podkreślić wielki wkład organizacyjny i artystyczny nie tylko śpiewaków, którym należą się najwyższe pochwały, ale również choreografki spisały się na medal. Zarówno Ilona Gumowska, jak i Natalia Wojciechowska świetnie wykonały swoją pracę, tworząc nienarzucający się, a jednocześnie ciekawy układ. Koncert można polecić zarówno tym, którzy z musicalem dopiero zaczynają swoją przygodę (po takiej ilości przebojów trudno nie pokochać tego gatunku!), jak i tym, którzy już mieli z nim do czynienia.

Materiały prasowe

Opublikowano: 2012-11-27

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 274