Promocja kultury polskiej Konferencje i warsztaty muzyczne

Europejskie Targi Muzyczne "Co Jest Grane"

Agnieszka Topolska

europejskie-targi-muzyczne-co-jest-grane
materiały organizatora

24 i 25 listopada tego roku były dla środowiska muzycznego weekendem podwyższonego ciśnienia. Zorganizowane przez gazetę „Co Jest Grane” Europejskie Targi Muzyczne mają z założenia integrować środowisko, zarówno artystów, jak i wydawców, producentów, menadżerów, animatorów, dziennikarzy. W warszawskim Pałacu Kultury i Nauki stworzono warunki umożliwiające spotkanie wielu osobom związanym z muzyką, zarówno tym, którzy poświęcają się jej zawodowo, jak i fanom.

Targi zorganizowano po raz drugi. Organizatorzy dążą do perfekcji, myślą nad każdą kolejną edycją, starają się sprostać zmieniającym się realiom. W tym roku uruchomiona została strefa niezależna, w której prezentowały się małe wytwórnie muzyczne, a wśród nich, oprócz tych już bardziej znanych (Lado ABC, Karrot Komando) również i te, które dopiero walczą o swoich odbiorców (Nasiono Records, Falami, Wytwórnia Krajowa itp.).

Wydawnictwa niezależne skupione w jednym skrzydle PKiN faworyzowały zdecydowanie muzykę popularną, a tam – wielki urodzaj gatunków, artystów, projektów crossoverowych. Zabrakło, a szkoda, wydawnictw niszowych, skupionych na muzyce klasycznej (OBUH?, Bolt? – dlaczego nikogo tam nie było?). Muzykę „poważną” reprezentowali na targach długoletni, świetnie znani wszystkim wydawcy (DUX, Polskie Nagrania), instytucje (Teatr Wielki – Opera Narodowa, Narodowy Instytut Audiowizualny), o muzyce tej była również mowa podczas paneli dyskusyjnych i warsztatów.

Towarzyszące przez cały weekend koncertom i targom dyskusje i spotkania z przedstawicielami branży muzycznej okazały się istotnym uzupełnieniem programu targów. Wśród takich spotkań, jak panel otwarcia zatytułowany Gdzie są muzyczne orliki?, znalazły się dyskusje poświęcone dziennikarstwu muzycznemu (Czy Pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze?, Dziennikarstwo muzyczne od kuchni na przykładzie brytyjskiego rynku muzycznego), nowym trendom muzyce (Retro czyli nowoczesność z udziałem m.in. Piotra Metza, Michała Fogga czy Przemysława Lipnickiego), pierwszym krokom na muzycznym rynku (m.in. Jak osiągnąć sukces na You Tube?, Jak wybrać singiel?, Jak wydać płytę? I co to jest „crowdfunding”?, „Big in Japan!” – jak zrobić karierę za granicą), środkom, technikom, umiejętnościom (Naucz się beatboxingu, Tajniki miksowania muzyki, Tablet – jedyny gadżet, którego potrzebujesz, żeby tworzyć muzykę) czy wreszcie aspektom recepcji, a zatem odbiorcom, do których wszelkie wysiłki artystyczne są skierowane (Jak słuchać muzyki współczesnej?, Płacić czy nie płacić za muzykę?). Bardzo szkoda, że jedno z dwóch poświęconych muzyce współczesnej spotkań prowadzone przez dziennikarkę Polskiego Radia (Dwójka), Ewę Szczecińską, zostało zorganizowane w konspiracji. Brak informacji w programie, lokalizacja spotkania w niezwykle trudnym do dotarcia zakamarku PKiN spowodowały, że szumnie zapowiadany przez „Gazetę Wyborczą” panel przemknął całkowicie niezauważony. Bardzo żałujemy.

Po całym dniu rozmawiania o muzyce, kupowania, oglądania, można było wreszcie posłuchać. Już w piątek rozpoczęły się wieczorne koncerty na scenie Teatru Dramatycznego, gdzie wystąpili m.in. Kim Nowak, Mela Koteluk i Monika Brodka. Sobota stała pod hasłem koncertów R.U.T.A. czy Mitch&Mitch, a dla tych, którzy akurat woleli inne brzmienia, alternatywę oferowała scena w Café Kulturalna i Scena Prezentacje w Pałacu, na których występowali znani i lubiani (T.Love, Ballady i Romanse), jak i ci, którzy dopiero niedawno zdobyli sceny i serca słuchaczy (MashMish, Voice Band, Kamil Bednarek).

Dla muzycznych „poławiaczy pereł” miejscem dłuższego postoju była Wymienialnia Płyt, gdzie za przyniesione przez siebie krążki można było wyjść z dowolnie wybranymi albumami.

Ci, którym nie udało się obejrzeć nagrodzonego na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym obrazu Fuck for Forest (reż. Michał Marczak, Polska/Niemcy 2012) mogli nadrobić zaległości, przychodząc na towarzysząc targom pokazy filmowe, gdzie nad doborem tytułów czuwało Against Gravity, organizator Planete+ Doc Film Festival. Wśród innych pokazów znalazł się m.in. nagrodzony na 12. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty Zespół punka opowiadający historię zespołu, w którym wszystkich członków, nie tylko łączy miłość do jednego gatunku muzyki, ale i schorzenie, jakim jest zespół Downa, a także Zamknij się i graj, film opowiadający o ostatnich chwilach znanego LCD Soundsystem.

Skondensowane na przestrzeni dwóch dni przeróżne formy spotkań z muzyką na pewno czynią z Europejskich Targów Muzycznych wydarzenie godne uwagi. Dla spragnionych muzyki spoza mainstreamu okazją jest wejście do strefy alternatywnej. Na pewno jest tam szansa spotkać osoby, które mają wiele ciekawego do powiedzenia w sferze dźwięku, choć nieobecność ludzi zajmujących się muzyką klasyczną (dzisiejszą lub przeszłą) utrwala istniejące podziały i stwarza iluzję, jakoby ruch wydawniczy w odniesieniu do tego gatunku stygł w marazmie, podczas gdy muzycy popowi i rockowi kwitną na rynku niezależnym.

Najważniejsze wydaje się z całej imprezy to, że wielu małych wystawców zyskało szansę wypłynięcia na szersze wody. Wielcy niczym nie zachwycili, wielu mogących odświeżyć wizerunek polskiej fonografii nie było. Ale ci, którzy zainstalowali w PKiN swoje stanowiska, mówili: - Przychodzą tu nie tylko ludzie świetnie zorientowani w mainstreamie, ale i ci poszukujący nowych brzmień, aktywnie słuchający, eksplorujący polski rynek. Spotkania z nimi są nawet ważniejsze niż sprzedanie jednej czy dwóch płyt, bo możliwość opowiedzenia o swojej działalności, o tym, że niebawem odbędzie się organizowany przez nas festiwal, jest szansą na złapanie porozumienia, które w żadnej innej sytuacji nie byłoby możliwe. (Ola Szkudłapska reprezentująca trójmiejskie Nasiono Records).

Opublikowano: 2012-12-03

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 257