Radio i Telewizja Romantyzm Koncert Muzyka fortepianowa Muzyka instrumentalna

Kevin Kenner. Kolekcjoner diamentów

Dorota Relidzyńska

kevin-kenner-kolekcjoner-diamentow
Polskie Radio Chopin, identyfikacja graficzna

Chopin Kevina Kennera nie jest pocieszycielem ani filozofem, nie jest też poetą ani opowiadaczem baśniowych historii. Jest handlarzem diamentów, a momentami kolekcjonerem bibelotów. Introwertycznym, skrupulatnym, czasami nawet oschłym. Chopin Kennera jest raczej dziadkiem Debussy’ego (dość surowym w obejściu) niż wnukiem Mozarta i druhem Schumanna.

Kevinowi Kennerowi, laureatowi Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie w 1990 roku (zdobył Drugą Nagrodę, Pierwszej nie przyznano) przypadła w udziale zaszczytna rola uświetnienia recitalem drugich urodzin wspaniałej radiostacji - Polskiego Radia Chopin. Artysta rozsypał mieniące się srebrem konfetti na głowy licznie zgromadzonej publiczności dosłownie i w przenośni. Mieliśmy okazję zachwycić się fajerwerkami wirtuozerii, których nie szczędził słuchaczom i wsłuchać się w srebrzyste brzmienie klawiatury pod jego palcami.

Koncert urodzinowy odbył się w Studiu im. Witolda Lutosławskiego. W części oficjalnej głos zabrali dyrektor Polskiego Radia Chopin Marcin Gmys oraz prezes Polskiego Radia Andrzej Rogoyski. Wieczór poprowadziła Klaudia Baranowska.

Nadzwyczajny recital oczekiwania wielbicieli Kevina Kennera z pewnością zapokoił. Artysta nie rzuca wprawdzie na kolana swoimi interpretacjami, nie wzrusza, nie wyciska łez. Jego wielbiciele nie mogą spodziewać się romantycznych uniesień, nie ogarnie ich nostalgia, nie doświadczą stanów mistycznej wzniosłości ani metafizycznego wglądu w istotę rzeczy. Kenner ma do zapoponowania słuchaczom zupełnie coś innego, choć nie związanego ze stanami emocjonalnymi, to jednak z ducha romantycznego, bo romantyzm to przecież epoka wiary w nadprzyrodzone moce, magię, czary, wróżki i błąkające się po jeziorach ogniki, w geniusz artysty, który jest półbogiem i jako taki dysponuje nadludzkimi możliwościami.

Skarbem Kennera jest nieprawdopodobna wręcz biegłość techniczna, którą artysta chętnie się popisuje, perfekcyjne panowanie nad materią dźwiękową, dyscyplina gry, wirtuozeria. I tym właśnie pianista czarował publiczność. Na chwilę zapomnienia pozwolił sobie tylko raz, w słynnym Nokturnie op. 16 nr 4 Ignacego Jana Paderewskiego, który zagrał jako pierwszy bis. W powtórzeniu tematu w górnym rejestrze odezwała się rozmarzona, tęskna, pełna nostalgii nuta, a całość frazy zagrana została onirycznym, nierzeczywistym dźwiękiem dobiegającym jakby z nieba.

Po Kennerze spodziewajcie się zatem perfekcji technicznej, inteligentnie prowadzonych fraz, zachwycającego piano i soczystego forte, a także realizowanej z wielkim wyczuciem dynamiki, rozgraniczania planów. 

Amerykański pianista ze swobodą bawił się płaszczyznami i obłoczkami dźwięku i robił to niczym wytrawny iluzjonista. Rozsypywał srebrny pył, wywoływał z nicości mgławice brzmień. Gdyby był malarzem, byłby raczej impresjonistą niż ekspresjonistą. Gdyby był pisarzem, opowiadałby o przyrodzie raczej niż pisał kryminały czy opowiadał sensacyjne historie... O niczym nie opowiedział nam w rozgadanym Scherzu E-dur op. 54 (a szkoda, Chopin był przecież tak uroczym muzycznym gadułą), za to z pietyzmem, czy wręcz pedanterią dał wybrzmieć należycie każdemu dwiękowi.

Wspaniale panował też nad czasem – na długą chwilę zatrzymał bieg wskazówek zegara w pierwszej części Andante spianato i Wielkiego poloneza Es-dur op 22, by rozpędzić je niczym wagoniki koła diabelskiego w Walcu As-dur op 42, którym domknął pierwszy rozdział uroczystego recitalu. Rozdział ten w całości poświęcony był Chopinowskim tańcom. Wypada przyznać, że najlepiej poradził sobie Kenner z otwierającymi całość mazurkami – wybrał Mazurki z opusu 7 (a-moll, B-dur), z opusu 6 (cis-moll), Mazurek D-dur oraz Mazurek z op. 5 C-dur. Charakter tańca oddał bardzo udanie, stosując poprawną mazurkową akcentuację i dyskretne rubato, a przy tym do całości dodając szczyptę wiejskiej rubaszności. Z polonezem poszło już nieco gorzej; zbyt szybkie tempo pozbawiło taniec właściwego mu dostojeństwa, nie słychać było nic z charakterystycznej dla Chopinowskich polonezów pomieszanej z radością dumy. Momentami trudno było uwierzyć, że za wykonanie tego samego Poloneza artysta otrzymał nagrodę specjalną podczas Konkursu Chopinowskiego z 1990 r. Walc As-dur op. 42 (także całkiem dobrze oddający charakter tańca) to był raczej oszalały wir niż pełna czułości pocztówka z Wiednia. 

Szczególnie w miniaturach Paderewskiego, często raził stosowany przez Kennera ostry, metaliczny dźwięk. Utwory zabrzmiałyby może lepiej, gdyby artysta odwołał się do utrwalonej praktyki stosowania ciepłej, nostalgicznej, nieco zamglonej, spatynowanej barwy dźwięku.

Na zakończenie występu Amerykanin popisał się prawdziwym fajerwerkiem wirtuozerii. Zamknął recital utworem Cracovienne fantastique H-dur Ignacego Jana Paderewskiego, wirtuozowskim Koh-i-noorem. W drugiej części recitalu zagrał oprócz tego Burlesque F-dur i Intermezzo polacco c-moll ze zbioru Humoresque de concert op. 14, a w pierwszej – z tego samego zbioru Menuet G-dur, Sarabande h-moll i Caprice (genre Scarlatti) G-dur. 

Na zakończenie urodzinowej fety na zgormadzonych czekał fantastyczny tort w kolorach i z logo Polskiego Radia Chopin. Antena narodziła się 11 listopada 2017 roku. Nadaje przede wszystkim muzykę Fryderyka Chopina, choć nie tylko. Jest dźwiękowym kompendium wiedzy o całej polskiej muzyce. Wspaniałej rozgłośni życzymy dalszej owocnej działalności!  


Dofinansowano ze środków Funduszu Popierania Twórczości Stowarzyszenia Artystów ZAiKS

 

 Jedyne takie studia podyplomowe! Rekrutacja trwa: http://www.muzykawmediach.pl/


Opublikowano: 2019-09-02

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 287