Muzyka popularna Talent show Radio i Telewizja Must be the Music

Od piankowej spódniczki po radioaktywną zarazę

Marta Walicka

od-piankowej-spodniczki-po-radioaktywna-zaraze

16 listopada na scenie „Must Be The Music” zaprezentowali się ostatni półfinaliści tej edycji, a byli nimi: zespół Wasabi, Paula Brzóska, Dimmi Destino, Radioaktywny świat, Underground, Sayes, Amanda Lepusińska, Besides oraz HCR. Niezwykle emocjonujący wieczór poruszył niejednego słuchacza.

Pierwszy pojawił się na scenie zespół WASABI, który zachwycił jurorów już podczas odcinków castingowych. Występ półfinałowy uważam za zdecydowanie lepszy od castingowego. O wiele korzystniejsze brzmienie wokalu – czystsze i bardziej precyzyjne. Wspaniale brzmiący i bardzo dobry technicznie okazał się także zespół instrumentalny. Całość złożyła się na  pełen energii, dynamiczny występ. Niestety, głosy widzów sprawiły, że muzycy nie przeszli  do finałów.

Drugą półfinalistką tego odcinka była Paula Brzóska. Podczas odcinków Paula zachwyciła jurorów oraz mnie niezwykłą, rzadko spotykaną barwą głosu, a także prostym, a jednocześnie pięknym, choć może niedoskonałym, wykonaniem utworu Say Something. Półfinałowy występ wypełniła utworem Stay With Me, podczas którego nie przedstawiła moim zdaniem niczego więcej niż na castingach. W dalszym ciągu doceniam niezwykłą barwę jej głosu i lekkość w śpiewie. Sam występ uważam za udany. Paula Brzóska to kolejna finalistka ósmej edycji „Must Be The Music”. Choć nie zgadzam się z wyborem widzów, życzę Pauli sukcesów i odnalezienia własnej ścieżki muzycznej.

Dimmi Destino, nasz „hamburgerowy” twórca zaprezentował się w utworze Time to Say Goodbye. Występ nie przypadł mi za bardzo do gustu. Były momenty, w których wręcz nie mogłam go słuchać, ale były też takie, które wzbudziły mój podziw dla Dimmiego. Oceniając jednak tylko ten występ, muszę przyznać, że był nieudany. To, co na pewno zwróciło uwagę każdego znawcy, to mnóstwo nieczystości oraz niemal całkowity brak wyczucia rytmu. Kolejnym dysonansem tego wykonania było przejście z niższego rejestru na wysoki,  kontratenorowy. Przejście to okazało się bardzo nieczyste i mało płynne. Półfinaliście życzę, by stał się wyszlifowanym diamentem, jak sam stwierdził, ale do tego czasu nie radzę chwytać się utworów tak popularnych i niełatwych. Pomimo krytyki uważam, że głos Dimmiego potrafi zainteresować, dlatego warto zwrócić na niego uwagę i  zainwestować w niego – tak, by w przyszłości stał się unikatem. Dimmi nie przeszedł do finału ósmego odcinka „Must Be The Music”.

Drugim zespołem tego odcinka była grupa Radioaktywny świat. Jak zwykle dali pełen energii i świetny występ. Podczas półfinałów mieliśmy okazję wysłuchać kolejnego autorskiego utworu – Zaraza. Brzmienie każdego z instrumentów było niezwykłe, a wspólnie tworzyły one jeszcze bardziej niezwykłą całość, jednak to wokalistka nadaje temu zespołowi najwięcej uroku. Bardzo dobry technicznie głos, do tego charyzma, energia, stuprocentowa świadomość przebywania na scenie. Nic dodać, nic ująć. Zespół profesjonalny, z gotowym materiałem na płytę i na długie trasy koncertowe. Niestety, muzycy nie znaleźli się w gronie szczęśliwych finalistów.

Kolejnym zespołem w tym odcinku był Underground, który zaprezentował się we własnym utworze Szwarc Power. Kolejna doskonała grupa muzyków, którzy pokazali świetny warsztat oraz wspaniałe brzmienie o zróżnicowanej dynamice. Występ okazał się równie dobry, jak występ castingowy. Sama kompozycja nie przekonała mnie co prawda, ale jest to tylko kwestia gustu, dlatego nie należy traktować tego jako krytykę. Zespół ten również nie przeszedł do finałów ósmej edycji „Must Be The Music”.

Sayes zaprezentował się w utworze Z twarzą Marylin Monroe z repertuaru zespołu Myslovitz. Myślę, że ten występ zapadnie mi w pamięć bardziej niż występ castingowy. Bardzo dobre brzmienie gitar, perfekcyjny perkusista i świetny wokal o unikatowej, charakterystycznej barwie głosu. Nie znajduję tutaj żadnego elementu, przy którym mogłabym doszukiwać się potknięć czy też nieczystości. Wszystko zostało zagrane perfekcyjnie. Zespół ostatecznie jednak nie przeszedł do finału.

Amanda Lepusińska pojawiła się na półfinałowej scenie programu jako siódma. W jej wykonaniu usłyszeliśmy utwór Listen z repertuaru Beyonce. Głos uczestniczki jest niezwykły, technicznie jeszcze nie perfekcyjny, ale jego brzmienie, skala oraz siła są ogromne. Amanda wybiera utwory niezwykle trudne, cieszące się międzynarodową sławą . Wykonuje je poprawnie i z pasją. Nie jestem jednak w stanie określić, kim jest Amanda, jaka jest jej osobowość muzyczna. Śpiewając, nie przedstawia tego, co najważniejsze, czyli siebie samej. Jej wykonania są jedynie czystym odtworzeniem utworu, a takie występy niestety mnie nie przekonują. Mam nadzieję, że usłyszę kiedyś Amandę w repertuarze, w którym wreszcie da się poznać, a wtedy moja ocena będzie w stu procentach  pozytywna.

Kolejnymi uczestnikami, których z niecierpliwością oczekiwałam, byli muzycy z zespołu Besides. To ich występ ukazał w tym programie drugą stronę muzyki, jej nowe oblicze, w którym sztuka nie zna granic, nie potrzebuje słów. Po takiej dawce energii, jaką zaprezentowały zespoły poprzedzające Besides, ich występ przyniósł ukojenie. Okazał się niezwykle magiczny. Brak tekstu sprawił, iż każdy mógł sam stworzyć sobie własny obraz i odnaleźć swoją własną ścieżkę wśród poruszanych przy tej muzyce emocji. Zespół dzięki głosom widzów przeszedł do odcinków finałowych. Z niecierpliwością czekam na kolejną  dawkę muzycznych emocji.

Ostatnim półfinalistą ósmej edycji show był zespół HCR. Występ uważam za dobry, chociaż w mojej opinii był on nieco słabszy od castingowego. To, czego mi zabrakło, to wokalistka, której partia okazała się  bardzo skromna. Czekałam, aż jej głos zabrzmi solo, a tymczasem ograniczony został jedynie do chórku. Zabrakło mi również eksponowania instrumentów dętych. Instrumenty te wprowadzają bardzo ciekawe brzmienie do tego rodzaju muzyki, zwiększyłabym więc jeszcze bardziej ich rolę. Kompozycja zaprezentowana podczas castingów także bardziej przypadła mi do gustu. Ostatni występ jednak uważam za jak najbardziej udany. Niestety, głosy widzów zadecydowały, że muzycy nie znajdą się w ostatnim etapie programu.

W tym odcinku do półfinału przeszli: Paula Brzóska oraz zespół Besides, a wraz z nimi w półfinale usłyszymy Patsina M Ski Blue oraz Marysię Markiewicz. Kto otrzyma dziką kartę i kogo jeszcze zobaczymy w finale? Już za tydzień kolejny odcinek ósmej edycji „Must Be The Music”.

Opublikowano: 2014-11-18

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 260