Festiwale Sylwetki

Festiwale Andrzeja Chłopeckiego

Magdalena Nowicka-Ciecierska

festiwale-andrzeja-chlopeckiego
Andrzej Chłopecki fot. Beata Chłopecka

Andrzej Chłopecki – wybitny krytyk muzyczny, niezrównany propagator muzyki współczesnej i jej oddany wielbiciel, miał też w swoim aktywnym życiu zawodowym wiele związków z festiwalami. Sam brał udział w programowaniu kilku z nich, stworzył też własny, z którego był szczególnie dumny. Uznawał je za centrum współczesnego życia muzycznego, definiował jako zgromadzone w jednym miejscu i czasie koncerty „kompozytorów żywych”…

Pasja

Koncerty i wydarzenia festiwalowe stanowiły nieodzowny element codzienności Chłopeckiego, który pojawiał się na nich zawsze, kiedy tylko mógł. „Żyję muzyczną współczesnością i gdybym miał po temu możliwości oraz rozsądku bym samozachowawczego nie miał, podążyłbym lekkomyślnie drogą swych zainteresowań, dzień po dniu, przez krągły rok, wybierając kolejne festiwalowe koncerty nowej muzyki, codziennie kolejne prawykonania, wędrując po Europie tylko”[1] – wyznał w grudniu 1995 roku czytelnikom na łamach czasopisma „Res Publica Nova”. W swojej działalności krytycznomuzycznej skupiał się oczywiście na festiwalach muzyki współczesnej. Pierwsze tego typu festiwale powstały w latach dwudziestych dzięki Międzynarodowemu Towarzystwu Muzyki Współczesnej, które zostało założone w 1923. W 1921 roku odbył się pierwszy przegląd muzyki współczesnej w Donaueschingen – Festival für Neue Musik. Kolejne dekady przyniosły następne festiwale w Europie: ISCM World Music Days  (1923), Festival d'Automne à Paris (1972), Wien Modern (1988); a po drugiej wojnie światowej także w Polsce. Sukces Warszawskiej Jesieni (która pierwszy raz odbyła się w 1956 roku) w latach sześćdziesiątych zainicjował powstawanie festiwali muzyki współczesnej w innych polskich ośrodkach. Rok po Poznańskiej Wiośnie Muzycznej, która odbywa się od 1961 roku w stolicy Wielkopolski, swoją działalność rozpoczęła Musica Polonica Nova we Wrocławiu (1962). W XXI wieku pojawiły się kolejne przeglądy muzyki najnowszej, z których najważniejsze to Festiwal Brand-New Music w Katowicach (2001), Sacrum Profanum w Krakowie (2003), Festiwal Prawykonań w Katowicach (2005), Musica Electronica Nova we Wrocławiu (2005) oraz najmłodszy w tej grupie – festiwal Nostalgia, prezentujący głównie muzykę i kulturę krajów postsowieckich (2007).

Andrzej Chłopecki - fot. Beata Chłopecka, archiwum rodzinne

Andrzej Chłopecki fot. Beata Chłopecka

Jako aktywny uczestnik życia festiwalowego po jednej i drugiej stronie (w roli słuchacza i organizatora), a jednocześnie wnikliwy obserwator często formułował w swoich tekstach różne refleksje i diagnozy dotyczące festiwali. Poniżej krótka ich rekapitulacja.

Chłopecki określił festiwal mianem fenomenu życia muzycznego XX wieku, w którym owo życie się odbija i który z powodzeniem jest kontynuowany w obecnym stuleciu. Podkreślał też niezależność repertuarową festiwali od programów filharmonicznych: „Przestrzeń życia muzycznego się polaryzuje, dzieli się na specjalistyczne nisze. Instytucja festiwali daje szansę niezależności od gustów filharmonicznego melomana, potwierdza jednak i utwierdza powszechne przekonanie, że wyalienowana twórczość chroni się w swych gettach. Optymiści wierzą, że sukces na festiwalu może być przepustką do filharmonii, czyli muzycznego życia nie na próbę, lecz naprawdę."[2]

Festiwal dla Chłopeckiego oznaczał także ognisko sporów i konfliktów. W dwadzieścia trzy lata po powstaniu Warszawskiej Jesieni niespełna trzydziestoletni Chłopecki (od czterech lat absolwent muzykologii UW i pracownik Polskiego Radia) stwierdza: „Festiwale polskiej muzyki współczesnej są imprezami najbardziej konfliktowymi wśród wszystkich festiwali muzycznych.”[3] Konflikty te zazwyczaj sytuują się poza kręgiem odbiorców (na szczęście), tocząc się w środowisku organizatorów, którzy muszą pogodzić różne intencje programowe z często zbyt małym budżetem. Obserwacja Chłopeckiego niestety w niektórych przypadkach pozostaje aktualna również i dziś. Zanim więc skwitujemy program danego wydarzenia stwierdzeniem, że coś nam się podoba, a coś nie, weźmy pod uwagę, że propozycji koncertów festiwalowych powstało i wciąż powstaje zapewne znacznie więcej niż zostaje zrealizowanych…

Festiwale stanowiły według Chłopeckiego właściwie jedyne miejsce prezentacji nowej muzyki (często również ze względów organizacyjnych – muzykę prezentuje się na festiwalach we wnętrzach bardziej sprzyjających odbiorowi współczesnych partytur niż sale filharmoniczne), która od razu zyskuje w tym środowisku jakąś recepcję. Na festiwal składają się przecież również spotkania krytyków z kompozytorami, wykonawcami i innymi krytykami; pisane dzień po dniu recenzje; okazje do wymiany wymyśli, do całkowitego zatopienia się w muzyce, bo festiwal często oznacza wyjazd do innego miasta, oderwanie się od codziennych obowiązków, skupienie się na odbieraniu muzyki w dużych dawkach poprzez uczestniczenie w kilku koncertach dziennie… Festiwale stanowią też pewnego rodzaju zamkniętą enklawę, muzyka na nich wykonywana jest dostępna wąskiemu gronu słuchaczy i niestety rzadko wchodzi do filharmonicznego mainstreamu. Festiwale tworzą też pewne mody, wyznaczają trendy w muzyce. Chłopecki podkreślał to także w swoich Zabobonach gasnącego stulecia (hasło: festiwalomania), stwierdzając, że „właściwe życie muzyki toczy się na festiwalach, dzięki którym muzea abonamentowych koncertów filharmonicznych i standardowych sezonów operowych mogą poszerzać swój repertuar i utrzymywać zainteresowanie swej publiczności. Bez instytucji festiwali, charakterystycznej dla tego stulecia, twórczość muzyczna znalazłaby się u schyłku wieku w zaniku, a populacja „prawdziwych melomanów” stałaby się daleko mniej liczna, niż populacja filatelistów i entuzjastów języka esperanto.”[4] Chłopecki podkreślał też inny paradoks polskiej polityki kulturalnej – aby do filharmonii trafiła muzyka współczesna, często trzeba organizować jakieś forum bądź mały festiwal twórczości danego kompozytora i w ten sposób ją tam przemycić.

fot. Beata Chłopecka, Andrzej Chłopecki w swojej pracowni w piwnicy domu, marzec 2009

Andrzej Chłopecki w swojej pracowni w piwnicy domu, marzec 2009;
fot. Beata Chłopecka

Kolejną ważną i zarazem kluczową cechą festiwali była dla autora Dziennika ucha wspólnotowość przeżycia muzyki wykonywanej na żywo. Jednocześnie zdawał sobie sprawę z postępu technologicznego, który może owo przeżycie zdegradować:

Możemy więc sobie wyobrazić sytuację festiwalu, który odbywa się tylko w Internecie, składającego się z przedsięwzięć zorganizowanych w różnych miejscach naszego znużonego globu, danego do „konsumpcji” wszystkim, którzy komputerową myszą klikną w odpowiednie miejsce na ekranie. To może być fascynujące. I to będzie deprymujące, bo zlikwiduje publiczność, zgromadzoną tu i teraz w jednym miejscu, publiczność wspólnie oklaskującą, gwiżdżącą lub buczącą. Ta demokratyzacja będzie więc izolowała od siebie indywidua prywatne, zamiast zbiorowości audytorium będą jednostki, uczestniczące w wydarzeniu za pośrednictwem komputera, a nie za pośrednictwem realnego, fizycznego współuczestniczenia.”[4]

Chłopecki komentował festiwale nie tylko z perspektywy słuchacza, ale pokazywał też, jak wielkie znaczenie mają one w środowisku, ile znaczą dla kompozytorów, przywołując na przykład wspaniałą karierę Krzysztofa Pendereckiego, która rozpoczęła się od festiwali w Warszawie i Donaueschingen. Chłopeckiemu i jego działalności festiwalowej wiele zawdzięcza liczna grupa polskich kompozytorów młodego pokolenia. Jako dyrektor artystyczny i autor koncepcji programowych festiwali Aksamitna Kurtyna i Musica Polonica Nova, a także pomysłodawca i realizator programu stypendialnego Förderpreise für Polen czy członek jury Nagrody Mediów Publicznych „Opus” odpowiadał za wiele istotnych zamówień kompozytorskich, wykonań, a w konsekwencji wyróżnień i nagród. W świecie muzyki współczesnej czymś oczywistym i niezwykle ważnym dla twórców, historii i recepcji są przecież festiwalowe statystyki – kto, ile razy, kiedy, z jakim utworem pojawił się w programie danego festiwalu, a zwłaszcza Warszawskiej Jesieni, od której wszystko się zaczęło…

Warszawskie Jesienie

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej „Warszawska Jesień" był szczególnie bliski uchu i sercu Chłopeckiego. Jeszcze będąc nastolatkiem, z zamiłowaniem słuchał transmisji radiowych z tego festiwalu i to chyba one sprawiły, że zakochał się w muzyce współczesnej. Później jako świeżo upieczony muzykolog zaczął komentować koncerty Warszawskich Jesieni na łamach „Ruchu Muzycznego”. Następnie właściwie do końca życia pisał teksty do książek programowych, recenzje oraz eseje i felietony dotyczące festiwalu. Te ostatnie publikował również w „Gazecie Wyborczej” (2001–2010). Komentarzy dotyczących kolejnych Warszawskich Jesieni wyszło spod pióra Chłopeckiego tyle, że uzbierało się na osobny tom wydany w rok po jego śmierci[5]. Od 1999 do 2012 roku Chłopecki był członkiem Komisji Repertuarowej festiwalu (z przerwą w 2003).  Jakie były jego oceny festiwalu? Pełnego obrazu dostarczyć może zapoznanie się z wspomnianą książką, ale pewną odpowiedź na to pytanie znajdziemy w słowach Tadeusza Wieleckiego, kompozytora i wieloletniego dyrektora tego wydarzenia: 

To myśl, rozpoznanie i nazwanie zjawiska, nadaje mu ważność. Jeśli po festiwalu krytyk próbuje odpowiedzieć na pytanie: czego byliśmy świadkami?, jeśli problem umieszcza w kontekście: historycznym, estetycznym, politycznym itd., jeśli jest erudytą i wizjonerem, jeśli błyskotliwie kojarzy zjawiska i fakty, tak, że sobie myślimy: dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej?, jeśli jest Andrzejem Chłopeckim, wtedy czujemy, że płynie krew w krwioobiegu kultury.”[6] 

fot. Beata Chłopecka, Andrzej Chłopecki w swojej pracowni w piwnicy domu, marzec 2009

Andrzej Chłopecki w swojej pracowni w piwnicy domu, marzec 2009;
fot. Beata Chłopecka 

Obecność Chłopeckiego i jego relacje przez kilkadziesiąt lat były stałym elementem festiwalu. Nie dziwi więc, że śmierć wybitnego kronikarza tego wydarzenia (zmarł 23 września 2012 roku, trzeciego dnia festiwalu) naznaczyła odbiór jego pięćdziesiątej piątej odsłony: „Przez kilka dni podczas koncertowych przerw nie było słychać zażartych muzycznych dyskusji – w eterze roznosiły się opowieści i wspomnienia o Chłopeckim”[7] – pisał Filip Lech w swojej recenzji. Zmarłemu krytykowi, a jednocześnie przyjacielowi Paweł Szymański zadedykował wykonanie Phylakterionu (2011), a rok po śmierci Chłopeckiego na Warszawskiej Jesieni odbył się koncert Andrzej Chłopecki in memoriam, na którym orkiestra Aukso pod dyrekcją Marka Mosia wykonała między innymi napisany specjalnie na tę okazję utwór Szymańskiego Epilogos.

Aksamitna Kurtyna

Aktywność Andrzeja Chłopeckiego nie ograniczała się tylko do roli recenzenta i członka komisji programowej jednego z najważniejszych festiwali muzyki współczesnej w Polsce i Europie – powołał do życia swój własny festiwal prezentujący muzykę krajów Europy Wschodniej, którego był dyrektorem artystycznym i zarazem jednoosobową radą artystyczną. Nazwa Aksamitna Kurtyna powstała z połączenia dwóch nazw: „żelazna kurtyna” i „aksamitna rewolucja”. Jak tłumaczył to zestawienie Chłopecki, żelazne kurtyny pękają pod naporem aksamitnych rewolucji. Udało mu się zrealizować dwie odsłony festiwalu. Pierwsza, która odbyła się w Krakowie (19-25 października 2000) przyniosła sześć koncertów, druga mająca miejsce we Lwowie (8-15 października 2006) – jedenaście. Podczas festiwalu zabrzmiały utwory kompozytorów różnych pokoleń z Polski, Europy Wschodniej i byłego Związku Radzieckiego: Rosji, Litwy, Łotwy, Estonii, Białorusi, Ukrainy, Armenii, Gruzji, a także Węgier i Bułgarii. W październiku 2009 roku Aksamitna Kurtyna miała zostać zorganizowana po raz trzeci, tym razem w Warszawie, swój program – podobnie, jak we Lwowie – ogniskując wokół muzyki polskiej i ukraińskiej z prezentacją twórczości wybranych kompozytorów tych państw oraz krajów sąsiednich, jednak do organizacji festiwalu nie doszło. W 2010 roku Andrzej Chłopecki przedstawił kolejną propozycję trzeciej odsłony festiwalu, która miałaby się odbyć w październiku 2012 roku w Katowicach pod hasłem Aksamitna Kurtyna – festiwal pewnej Europy. We wstępnej propozycji programowej pisał:

Festiwal ma być przede wszystkim przedsięwzięciem artystycznym, mającym jednak także – jak poprzednie – wymowę polityczno-ideową w tym zakresie, do którego muzyka może ze swej natury pretendować. To jest głównym programowym celem zamierzonego festiwalu, podczas którego wykonane zostałyby utwory tak sprzed kilku dekad, jak napisane specjalnie na festiwal przez kompozytorów od krajów bałtyckich po kraje bałkańskie z centralnym miejscem muzyki polskiej. Po raz pierwszy ten festiwal odbyłby się w kraju należącym do Unii Europejskiej.”[8]

Chłopecki poprzez Aksamitną Kurtynę pragnął uzupełnić festiwalową mapę Polski o brakujący, a istotny według niego, element, jakim jest prezentacja muzyki krajów wschodniej części Europy – od krajów bałtyckich poprzez Białoruś, Rosję, Ukrainę, Czechy, Słowację, Węgry, Rumunię po Bułgarię, Albanię, Grecję, kraje bałkańskie oraz Turcję i wybrane byłe republiki byłego ZSRR – Gruzję, Armenię czy Azerbejdżan. Ta wizja również nie została zrealizowana, ale częściowo tę ideę kontynuuje dziś poznańska Nostalgia.

Wrocław

Andrzej Chłopecki był także szefem artystycznym 27. Festiwalu Musica Polonica Nova we Wrocławiu (8-16 maja 2010), który przyjęto z wielkim zainteresowaniem i entuzjazmem. Podczas festiwalu swoje prawykonania miało piętnaście utworów polskich kompozytorów z różnych pokoleń i ośrodków, odbyło się także dziesięć instalacji w ramach projektu Dźwiękowy spacer oraz koncerty solowe i kameralne. W programie zapowiedziano także socjalistyczne pieśni masowe w wykonaniu Chóru Uniwersytetu Wrocławskiego, które ze względów organizacyjnych zaprezentowano podczas przerwy oraz przed koncertem w Sali Polskiego Radia we Wrocławiu. Po raz pierwszy na żywo we Wrocławiu zaprezentował się młody zespół wykonawców nowoczesnej muzyki improwizowanej Kwartludium, który wykonał improwizacje na temat prac wizualnych polskich artystów oraz partytury graficznej Romana Haubenstocka-Ramatiego. Podczas festiwalu wykonano także operę Hanny Kulety Matka czarnoskrzydłych snów oraz sceniczne utwory George’a Aphergisa oraz Bogusława Schaeffera. W programie pojawiły się także kompozycje Witolda Lutosławskiego, Andrzeja Krzanowskiego, Andrzeja Panufnika oraz koncert monograficzny poświęcony pamięci tragicznie zmarłego Tomasza Sikorskiego. Uzupełnienie muzycznych wydarzeń stanowiły prezentacje postaci młodych kompozytorów oraz wykłady prowadzone przez członków stowarzyszenia Laboratorium Myśli Muzycznej Res Facta Nova.

Szymański

Chłopecki programował także Festiwal Muzyki Pawła Szymańskiego, który odbył się w warszawskim Studiu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego (26 listopada – 1 grudnia 2006). Festiwal prezentował przekrój twórczości Szymańskiego, od jego wczesnych utworów po współczesne. Michał Merczyński, dyrektor Polskiego Wydawnictwa Audiowizualnego, które było inicjatorem festiwalu, wspominał: „Kształt artystyczny tego jedynego w swoim rodzaju festiwalu monograficznego byłby zupełnie inny, gdyby nie Andrzej i jego niekończące się rozmowy z Pawłem Szymańskim na temat układu koncertów, doboru wykonawców, książki festiwalowej…”[9]. Na festiwalu wykonano 41 utworów, w tym trzy prawykonania i pięć pierwszych wykonań utworów już wykonywanych, ale w wersjach nieco zmienionych (przede wszystkim obsadowo i instrumentacyjnie).

Rok później Andrzej Chłopecki w uznaniu za swoją działalność otrzymał Odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, Doroczną Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie upowszechniania kultury oraz Medal Siemensa.

Epilog

Zawarte w felietonach refleksje na temat festiwali mają lekką tonację. Pojawiają się metafory – na przykład sugestywne porównanie Warszawskiej Jesieni do windy w felietonie o tym samym tytule, ale także pytania o pewne zjawiska (zazwyczaj pozostawiane bez odpowiedzi) i próba opisania ich przyszłości. Chłopecki był wyczulony na zmiany w kulturze, lubił przygotowywać na ich nadejście siebie i czytelników. Uważał jednak, że mimo postępu i coraz większego udziału technologii w muzyce,  pewne rzeczy powinny pozostać niezmienne:

Wierzę przecież, że Warszawska Jesień w 2050 roku się odbędzie po raz 93. nie tylko w Internecie, ale też w Filharmonii Narodowej, radiowym Studiu im. Witolda Lutosławskiego, Sali koncertowej Uniwersytetu Muzycznego (dawniej Akademii Muzycznej) oraz innych obiektach, w których niegdyś produkowano wódki, trzciny, gdzie grało się w koszykówkę i wytwarzało największe elektryczne napięcia tak wysokie, że ludziom z wszytymi stymulatorami serca wstęp był zakazany. No to preludiujemy z nadzieją i obawą na historyczne tąpnięcie epok… Przeżyjcie to jakoś w zdrowiu na umyśle (co myśli) i sercu (co czuje)."[10]

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

[1] A. Chłopecki, Z łapą na uchu w: Dziennik ucha, XII 1995.

[2] Andrzej Chłopecki, Taniec postu z karnawałem, „Gazeta Wyborcza” 2001, nr 17, s. 20-21.

[3] Andrzej Chłopecki, Poznańska Wiosna Muzyczna, „Kultura” 1979 nr 20.

[4] Andrzej Chłopecki, Taniec postu z karnawałem, „Gazeta Wyborcza” 2001, nr 17, s. 20-21.

[5] Warszawska Jesień w tekstach Andrzeja Chłopeckiego, red. M. Szoka, K. Naliwajek-Mazurek, Warszawa 2013.

[6] Wstęp do antologii, Warszawska jesień…, op. cit.

[7] F. Lech, Warszawska Jesień 2012, „Dwutygodnik.com” wyd. 92, 09/2012, https://www.dwutygodnik.com/artykul/3965-warszawska-jesien-2012.html [dostęp: 16.10.2018].

[8] Z archiwum tekstów Andrzeja Chłopeckiego, tekst niepublikowany.

[9] Kwietniowe Andrzejki. A. Ch. W pamięci, w: A. Chłopecki, Zabobony gasnącego stulecia, Warszawa 2016, s. 182.

[10]  Między zmierzchem i świtem, czyli kultura na rozdrożu Warszawska Jesień 2009: 52.Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej, Warszawa 2009, s. 14-20.

 

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - 

 

Spis treści numeru Festiwale:

Felietony

Dorota Relidzyńska, Festiwal – laboratorium kultury 

Dorota Relidzyńska, Jak oszaleć w dobrym stylu (w weekend)

Wywiady 

Ewa Schreiber, Rezonans filmu, muzyki i refleksji. Rozmowa z Michałem Merczyńskim, dyrektorem festiwalu Nostalgia

Magdalena Stochniol, „Zawsze jest miejsce na nowe formuły”. Wywiad z Aleksandrem Nowakiem

Recenzje

Maria Majewska-Mocek, Operowe perypetie sumeryjskich bogów 

Karolina Dąbek, Joanna Kołodziejska, Paulina Zgliniecka, Warszawska Jesień – mozaika

Publikacje

Piotr Matla, O festiwalach jazzowych... i nie tylko

Magdalena Nowicka-Ciecierska, Festiwale Andrzeja Chłopeckiego

Edukatornia 

Michał Orzechowski, Festiwal Bachowski w Świdnicy – w duchu wspólnoty

Michał Orzechowski, Actus Humanus – z przywiązania do ponadczasowego piękna

Kosmopolita

Krzysztof Stefański, To nie my (wygraliśmy Eurowizję)

Dorota Relidzyńska, Festiwale na szczytach

Rekomendacje

Warsztaty krytyki muzycznej z Fundacją MEAKULTURA na festiwalu Nostalgia

Natalia Chylińska, Territoires Éphémères - Open Source Art Festival, edycja 8.

 

 

Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Kultura – Interwencje 2018

 

 nck

Opublikowano: 2018-10-31

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 274