Muzyka elektroniczna Muzyka alternatywna Kultury pozaeuropejskie global bass

Lua Preta - afrykański ogień

Mikołaj Kierski

lua-preta-afrykanski-ogien
Ms. Gia, fot. Lua Preta

Scena global bassu to jedno z ciekawszych współczesnych zjawisk muzycznych, które narodziło się na początku obecnego stulecia. I choć zarówno dokładne okoliczności powstania tego gatunku, jak i jego konkretna definicja wciąż wzbudzają kontrowersje, to najogólniej mówiąc mianem tym zwykło określać się wszystkie brzmienia, które w jakikolwiek sposób mieszają w sobie lokalną muzykę z Ameryki Łacińskiej i Afryki  z muzyką elektroniczną. Biorąc pod uwagę tę niezręczną próbę zdefiniowania global bassu, logicznym założeniem wydaje się być fakt, iż najwięcej przedstawicieli tej sceny pochodzi i ciągle mieszka właśnie w krajach z wyżej wymienionych regionów świata, a postęp technologiczny i zataczanie coraz większych kręgów przez muzykę elektroniczną sprawiły, że artyści zaczęli tworzyć kompozycje na podstawie dźwięków obecnych w ich kulturach od wielu stuleci, ale po prostu za pomocą nowych środków. 

Mimo tego, że w ogólnym rozrachunku powyższe stwierdzenie może nawet być prawdą, bardzo szybko, bo u samych podwalin całego zjawiska, można znaleźć przypadek, w którym pochodzenie artysty nie zgadza się z prezentowanymi przez niego dźwiękami. Tą osobą jest postać, która ponad dekadę temu stała się twarzą całego ruchu, jego największym popularyzatorem i jednocześnie największą gwiazdą – czyli nieszczęsny (to akurat historia na osobny tekst) Amerykanin Thomas Pentz, znany oczywiście jako Diplo.

Okazuje się, że we współczesnym świecie – oczywiście głównie dzięki internetowi – nic nie stoi na przeszkodzie, żeby muzykę odnoszącą się do jakichkolwiek tradycji tworzyć w dowolnym zakątku kuli ziemskiej. Nikogo nie dziwią więc dość szeroko rozwinięte sceny powstałe na fali wschodzącego global bassu w krajach takich jak Portugalia, Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, gdzie dodatkowym katalizatorem jest wysoki odsetek ludności pochodzenia afrykańskiego lub latynoskiego. Ciekawym zjawiskiem są jednak inicjatywy, które takie brzmienia szerzą, promują lub tworzą w krajach pod tym względem nieoczywistych – jak Węgry (gdzie od kilku lat prężnie funkcjonuje wytwórnia Babylon Records) lub Grecja (tu analogiczne działanie wykonuje Shango Records).

Zmierzamy do naturalnego końca tego wywodu, czyli pytania: a co z Polską?

Z satysfakcją mogę odpowiedzieć, że pod tym względem od niedawna jesteśmy silnie zaznaczeni na mapie Europy, a umieścił nas tam poznański projekt Lua Preta. Nigdy wcześniej w Polsce nikt nie tworzył muzyki, która w sposób tak bezpośredni, konsekwentny i przede wszystkim udany wpisywałaby się w obecne trendy sceny zapoczątkowanej przed laty właśnie przez global bass. 

Lua PretaLua Preta, fot. Lua Preta


Dla wielu ludzi niespodzianką może być fakt, że za powstaniem duetu Lua Preta stoi Mentalcut, jeden z najbardziej doświadczonych i znanych polskich DJów, który przez pierwsze lata swojej działalności kojarzony był głównie z turntablisem i hip hopem. Muzyka z różnych zakątków świata pojawiła się jednak w kręgu jego zainteresowań bardzo dawno, bo już ponad dziesięć lat temu, kiedy to po raz pierwszy natknął się na baile funk, współczesną muzykę z brazylijskich fawel. W tamtym czasie Mentalcut założył również bardzo popularnego wówczas bloga Poranek o 13, na którym oprócz opisywania swoich DJskich wyjazdów po całej Polsce dzielił się także właśnie swoimi muzycznymi rekomendacjami, wśród których zaczęło pojawiać się między innymi angolskie kuduro. 

Lua PretaLua Preta, fot. Lua Preta

Moment, który można uznać za prapoczątek projektu Lua Preta, to rok 2010, kiedy Mentalcut postanowił na poważnie zabrać się za produkcję muzyki. Pierwszym pomysłem było stworzenie kompozycji na skrzyżowaniu wspomnianego wyżej kuduro i brytyjskiej elektroniki. Później stylistka ta odeszła na dalszy plan, a afrykański ogień i już konkretniejsze pomysły na powołanie do życia Lua Prety nadeszły około cztery lata potem wraz z poznaniem Luzii Avelino, której rodzice pochodzą z Angoli i Wysp Świętego Tomasza i Książącej.  

Lua Preta

Lua Preta, fot. Lua Preta

Na początku 2016 roku doszło do pierwszych prób nagrania wspólnego materiału. Luzia, która obecnie funkcjonuje pod pseudonimem Ms. Gia, podczas jednej z sesji w studiu wykrzyczała do mikrofonu słowa melhor vai embora, na bazie których powstał później debiutancki singiel Lua Prety, który ku zaskoczeniu Mentalcuta bardzo szybko zaczął rozprzestrzeniać się w internecie i zbierać pozytywne reakcje płynące również z zagranicy. 

Lua PretaMs Gia, fot. Lua Preta

Rok 2017 przyniósł debiutancką EPkę duetu Lua Preta, którą wydał wspominany wyżej grecki label Shango Records. Na Emoções Coloridas złożyły się trzy instrumentalne utwory, które potwierdziły umiejętności Mentalcuta w produkowaniu przyjaznych klubom elektronicznych kompozycji podszytych gatunkami z Afryki – takimi jak kuduro czy afrohouse. O projekcie zaczęło się robić coraz głośniej w Polsce, czego ukoronowaniem stał się występ na krakowskim festiwalu Unsound w październiku 2017 roku, a nieco ponad dwa miesiące później Lua Preta wystąpili po raz pierwszy zagranicą grając koncert w Santiago de Compostela w Hiszpanii. 

Lua PretaMs Gia, Fot. Lua Preta

Obecny rok to przełomowy czas dla poznańskiego duetu. Jeszcze w styczniu ukazał się ich ostatni singel Quero Mais, w którym gościnnie udział wziął Morena Leraba z Lesotho, posiadacz jednego z najbardziej charakterystycznych głosów w muzyce z Afryki i jednocześnie jeden z ulubionych wokalistów samego Spoeka Mathambo. Piosenka ta stała się największym hitem Lua Prety, a jej remiksowania podjęli się później na przykład Lorenzo BITW (który niedługo później wydał swój debiutancki album w wytwórni FoF) i ghański projekt Jowaa, który w tym samym czasie pracował nad przeróbką dla samej Fever Ray. Pod koniec kwietnia z kolei światło dzienne ujrzał pierwszy teledysk duetu do singla Ta Bater, który w całości został nakręcony w Lizbonie, a sam utwór zostanie wydany na winylu w październiku tego roku na kompilacji przygotowanej przez brytyjską platformę University of Tropical Sound.

Lua

Lua Preta, fot. Lua Preta

Również i hiszpański występ Lua Prety z grudnia zeszłego roku nie okazał się jednorazową zagraniczną przygodą. Lua Preta w tym roku zagrali już na dwóch niemieckich festiwalach (w tym na legendarnym Fusion), a przed nimi jeszcze koncerty we Francji, Skandynawii oraz kilka kolejnych dat u naszego zachodniego sąsiada. 

Na pewno Lua Preta to przedsięwzięcie na naszej scenie muzycznej wyjątkowe i, niestety, moim zdaniem będące przez tą wyjątkowość nieco pokrzywdzone. To pierwszy tego typu projekt w Polsce, więc nie wszyscy jeszcze do końca wiedzą, jak do muzyki tego poznańskiego duetu podchodzić, ale na szczęście ekstatyczne zazwyczaj reakcje publiki podczas występów Lua Preta szybko tych niezorientowanych uświadamiają, że Mentalcut i Ms. Gia wiedzą, co robią. W końcu jeżeli na herbatę w Lizbonie zaprasza cię sam Branko (producent stojący za sukcesem Buraka Som Sistema), pomysły do następnych utworów podrzuca Daniel Haaksman (szef wytwórni Man Recordings, pionier baile funku w Europie), a o współpracę prosi pewien znany amerykański producent (niestety więcej powiedzieć na razie nie mogę), to nie może być przecież inaczej.

Lua

Lua Preta, fot. Lua Preta

Nie jest też oczywiście tak, że w Polsce nie znajdziemy więcej muzyki, która odnosiłaby się do brzmień pochodzących z Ameryki Łacińskiej i Afryki. Najbliżej stylistyki global bassu wydaje się być warszawski kolektyw DJski Global Diggers (https://www.facebook.com/GlobalDiggers/), który od kilku już lat systematycznie organizuje w Warszawie imprezy, na których króluje właśnie tak zwana muzyka tropikalna. Warto również zwrócić uwagę na relatywnie świeże zjawisko z Wrocławia, jakim jest ekipa Electronica Africa (https://www.facebook.com/electronica.africa/) (do niedawna Techno Africa), której wydarzenia również cieszą się dużą popularnością w stolicy Dolnego Śląska. 

Global

Osobną kwestią jest świetna robota, którą wykonuje wspominany już wcześniej krakowski festiwal Unsound prezentując dość szerokiej już przecież publiczności najświeższe zjawiska z undergroundowej muzyki elektronicznej z krajów Ameryki Południowej i Afryki. Nazywam ten fakt „osobną kwestią”, bo brzmienia te bardzo różnią się od tego, czym jest global bass, co oczywiście żadną wadą nie jest (a w tym przypadku wręcz przeciwnie). Utrzymując się w podobnej stylistyce warto wspomnieć również o imprezach, które w przeszłości zorganizywały ekipy MESTIÇO (https://www.facebook.com/Mesticopl/), regime (https://www.facebook.com/regimebrigade/) czy Rotónda (https://www.facebook.com/rotondadada/), bo pojawiali się na nich na przykład Chiliczycy Imaabs i Dinamarca czy pochodząca z Brazylii LYZZA. 

Zdarzają się oczywiście również akcenty z Afryki i Ameryki Łacińskiej w muzyce produkowanej przez polskich artystów. Na pierwszy plan – przynajmniej dla mnie – wysuwa się genialna płyta M0NKYY BL00D duetu RSS B0YS (https://www.facebook.com/RssBoys/), która powstała na podstawie nagrań zgromadzonych przez członków zespołu w Brazylii (więcej na ten temat można usłyszeć w moim wywiadzie: https://bit.ly/2nn0qTh). Do katalogu wytwórni Mik Musik w ogóle warto zaglądać, a w tym miejscu należy również wspomnieć o kuratorskiej opiece Wojtka Kucharczyka, szefa tego labelu,  nad jedną ze scen festiwalu Tauron Nowa Muzyka, gdzie z jego inicjatywy publiczność również ma szansę usłyszeć na żywo wartościowych artystów z różnych stron świata, w tym także z Afryki.

Znany z akcentów odnoszących się do Czarnego Lądu jest również wrocławski producent Naphta (https://www.facebook.com/spacenaphta/), warta uwagi jest także winylowa seria Trans Afryka wydawana przez Transatlantyk (do tej pory ukazały się dwie odsłony, swoje produkcje nagrali DJ Ryan R, Universo, Tamten i DJ Dook). Dość zaskakująco w tym roku w katalogu brazylijskiej wytwórni Casa Caos ukazała się EPka polskiego producenta o pseudonimie Helucze (https://www.facebook.com/Helucze/), która idealnie wpisuje się w stylistykę charakterystycznego dla Ameryki Południowej slowhouse’u. Bardzo wartościowe rzeczy dzieją się również za sprawą warszawskiego stowarzyszenia 1000Hz (https://www.facebook.com/Stowarzyszenie1000Hz/), którego współzałożyciel Piotr Cichocki ma bezpośredni kontakt z muzyką elektroniczną ze wschodniej Afryki odbywając regularne wyprawy badawcze właśnie w tamte rejony kontynentu, a muzyka stamtąd wzbogaca później jego katalog wydawniczy.

(zdjęcia dzięki uprzejmości Lua Preta)

Więcej informacji na temat global bassu na mixcloudzie Mikołaja:

 

Spis treści numeru Elektryfikacja :

Felietony:

Robert Gogol, Oskubany Kaczan (o duchowości w muzyce elektronicznej)

Monika Winnicka, Technika Foley

Karol Furtak, O potencjale tkwiącym w impresywnych właściwościach muzyki elektronicznej. "Desire" Marzeny Komsty

Wywiady

Wojtek Krzyżanowski, Motor napędowy [memy]. Wywiad z Ehh hahah

Wojtek Krzyżanowski, Post-punk, elektronika lat 80., internet - wywiad z zespołem Niemoc

Recenzje

Dobrochna Zalas, Rumuński Spektralizm, Rafał Zapała, Dawid Srokowski, Radosław Sirko, Wojtek Krzyżanowski, Elektronika PL - metarecenzja

Wojtek Krzyżanowski, Cyber-surrealizm

Publikacje

Piotr Tkacz, Neurobot

Piotr Tkacz, OBUH

Edukatornia

Dobrochna Zalas, Czy opera może się jeszcze odegrać?

Sebastian Dembski, „Technologia nie jest zła ani dobra, nie jest też neutralna.”

Kosmopolita

Mikołaj Kierski, Lua Preta - afrykański ogień

Luiza Sadowska, Nam June Paik, interactive art

Rekomendacje

Hubert Karmiński, Toruńska scena muzyczna

Natalia Chylińska, W przestrzeni. Wokół muzyki elektronicznej


Dofinansowano ze środków Narodowego Centrum Kultury w ramach Programu Kultura – Interwencje 2018

nck

Opublikowano: 2018-08-31

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 272