Muzyka rockowa Płyty

„The Groove Cubed” zespołu Rock Candy Funk Party

Paweł Cybulski

the-groove-cubed-zespolu-rock-candy-funk-party
Okładka płyty, materiały prasowe.

Miłośnicy twórczości Joe Bonamassy nie mają łatwego życia. Nie dość, że całkiem regularnie wydaje on swoje kolejne solowe płyty, to jeszcze z nie mniejszą regularnością udziela się w kilku innych składach i projektach. Najgłośniej jest o jego kooperacji z Beth Hart i supergrupie Black Country Communion. Tymczasem ukazał się kolejny album mniej popularnego przedsięwzięcia Bonamassy – zespołu Rock Candy Funk Party.

Gdy w 2013 roku na rynek trafił pierwszy album grupy, wielu dziennikarzy i słuchaczy traktowało go bardziej jako ciekawostkę i pewnego rodzaju muzyczny żart, a nie pełnoprawny twór muzyczny. Szybko się jednak okazało, że Bonamassa traktuje ten zespół równie poważnie jak inne swoje przedsięwzięcia. Różnica polega na tym, że w przeciwieństwie do innych składów, daleki jest tutaj od liderowania. Zespół też traktuje swoje najmocniejsze ogniwo, jak każdego innego członka grupy i nie epatuje nadmiernie jego nazwiskiem. Taka lekko schowana pozycja zdaje się gitarzyście odpowiadać, bo może śmiało oddawać się muzycznym eksperymentom. A jest czemu się oddawać, bo muzyka Rock Candy Funk Party to coś zupełnie innego od klimatów blues-rockowych, do jakich zdążył nas przyzwyczaić Bonamassa. Zespół porusza się w granicach szeroko rozumianego jazz-funku, co samo w sobie wymusza inną grę i inne podejście do roli gitarzysty.

Najnowsza płyta Rock Candy Funk Party to powrót grupy po dwóch latach przerwy. Powrót mocny i znaczący, bo artyści coraz bardziej rozbudowują swój repertuar. To już nie tylko dość proste i radosne funkowanie przeplatane misternie tkanym jazz-rockiem stylizowanym na lata 70. Muzyka zarejestrowana na potrzeby The Groove Cubed to kolejny stopień wtajemniczenia. Kompozycje nabrały rozmachu i smaku, a gra zespołu nie polega już za każdym razem na głośnym zagraniu jak największej liczby dźwięków na minutę. Wydaje się, że to rozsądny ruch, bo o ile jedna płyta zagrana w taki sposób może dać słuchaczowi dużo frajdy, to w większej dawce mogłaby być nieco męcząca. Zbyt dużo „czadu” potrafi zepsuć radość z odbioru nawet najlepszej muzyki.

Świadomość tego ryzyka uwidacznia się w poczynaniach grupy. W stosunku do poprzednich płyt słychać dużo większe muzyczne zróżnicowanie. Może się wydawać, że tego typu muzyka powinna opierać się w dużej mierze na brzmieniu gitary i piana rhodes. Tymczasem muzycy Rock Candy Funk Party śmiało przełamują te stereotypy (którym poddawały się nieco pierwsze płyty). The Groove Cubed odważnie oddaje pole elektronice i brzmieniu syntezatorów. Nowością w stosunku do poprzednich wydawnictw grupy jest też niewątpliwie zaangażowanie do kilku utworów wokalistów. Gdy pierwszy raz usłyszałem numer Don’t Even Try It musiałem sprawdzić, czy aby w międzyczasie Spotify nie zmienił mi odtwarzanej płyty – tak dużym zaskoczeniem była dla mnie partia wokalna! 

Wydaje się, że rośnie też zgranie zespołu. Kolejne kompozycje udowadniają, że w tej chwili skład Rock Candy Funk Party rozumie się doskonale i jedyny język jaki im jest potrzebny, to język muzyczny. Każdy z członków grupy pochodzi z trochę innej „bajki”, a połączeni w jeden organizm stworzyli naprawdę wyjątkowy kawał muzyki, wypadkową ich wyjątkowych doświadczeń. Dla porządku przywołajmy wszystkich muzyków tworzących RCFP: Joe Bonamassa (gitary), Ron DeJesus (gitary), Mike Merritt (gitara basowa), Renato Neto (klawisze) i Tal Bergman (perkusja). Ich zainteresowania muzyczne rozciągają się bardzo szeroko – od jazzu i bluesa, przez funk do RnB. To wszystko słychać w muzyce, którą proponują jako zespół.

Niezwykle ważne i warte docenienia jest, że choć Rock Candy Funk Party opiera swoją muzykę na doskonale znanych motywach i rozwiązaniach, to nie brzmi archaicznie. Potrafi wykrzesać z ogranych gatunków coś oryginalnego, co nie tylko może spodobać się współczesnym melomanom, ale co tworzy jednocześnie nową jakość – na miarę XXI wieku. Dzięki temu, choć doskonale wiemy, czego możemy się po nich spodziewać, ich muzyka nie zdążyła jeszcze znudzić. Nawet więcej – wciąż zaskakują coraz większą dojrzałością!



Paweł Cybulski (ur. 1989) – z wykształcenia socjolog, z zawodu marketingowiec. Po godzinach zajmuje się muzyką i literaturą na autorskim blogu Przy muzyce o książkach (www.przymuzyceoksiazkach.pl).


Spis treści numeru Młodzi popularnie o muzyce

Felietony:

Katarzyna Syguła, Ile masz lat?! To niemożliwe!

Patrycja Sznajder, Wewnątrz Twojego Instagrama

Wywiady:

Magdalena Nowicka-Ciecierska, „Zbyt wiele tekstów akademickich traktuje o tym, jak badać muzykę popularną, zamiast ją po prostu badać”. Wywiad z Mariuszem Gradowskim

Paweł Cybulski, „Nie lubię hałasu wokół siebie, nie pomaga mi, ani mnie nie inspiruje”. Wywiad z Wojtkiem Oleksiakiem

Recenzje:

Zuzanna Nalepa, Czy jesteś gotów, aby Twój świat się wywrócił? „Heartworms” grupy The Shins

Katarzyna Syguła, Czterdziestolatek-debiutant, czyli Kuba Badach powraca

Paweł Cybulski, „The Groove Cubed” zespołu Rock Candy Funk Party

Publikacje:

Krzysztof Gruszczyński, Styl gitarowy Erica Claptona – inspiracje, początki oraz etapy rozwoju

Krzysztof Gruszczyński, Styl gitarowy Erica Claptona – analizy

Edukatornia:

Paweł Cybulski, Historia pewnej płyty: „Magical Mystery Tour” The Beatles 50 lat po premierze

Ada Kiepura, Nina Simone – fuzja wielu gatunków muzycznych

Kosmopolita:

Patrycja Sznajder, Sztuka popełniania błędów. "Skin" Harleya Stertena

Julia Różańska, Wypadek rowerowy początkiem historii ambientu

Rekomendacje: 

"Głowa mówi...". Polski rock lat 80.

Rusza II edycja studiów podyplomowych MEAKULTURY „Muzyka w Mediach”

Publikacja powstała dzięki Funduszowi Popierania Twórczości Stowarzyszenia Autorów ZAiKS


Opublikowano: 2018-03-27

Przewiń do góry lub wróć do poprzedniej strony.

Przeczytaj również

Wypowiedz się

Opinie mogą dodawać tylko zarejestrowani użytkownicy.

logowanie i rejestracja
Wydanie 273